Drobnica jest warta co najmniej 2,7 mld zł

Kamil Zatoński
06-06-2005, 00:00

Aż 27 proc. w ciągu tygodnia zyskał kurs Milmetu, fabryki butli tlenowych z Sosnowca. Impulsem do wzrostów była wtorkowa transakcja pakietowa, w której skarb państwa sprzedał 790 tys. akcji spółki (25 proc. kapitału). Jeśli nie brać pod uwagę akcji „pod specjalnym nadzorem”, czyli walorów PKN Orlen, KGHM i TP, to udziały w Milmecie były jedną z ostatnich resztówek, której sprzedaż zmienia w znacznym stopniu układ sił w którejś ze spółek z udziałem MSP, co drobnym akcjonariuszom dawałoby nadzieję na dodatkowe zyski.

W przypadku sosnowieckiej spółki gracze windowali kurs, najwyraźniej licząc na ogłoszenie wezwania przez czeskie Vitkovice Holding (VH), który kupując akcje, zwiększył zaangażowanie w spółce do 73 proc. Czy tak się stanie, nie wiadomo, bo VH nie ma takiego obowiązku. Na wyobraźnię dodatkowo podziałała cena, jaką Czesi zapłacili za jedną akcję spółki — 14,2 zł, czyli aż 60 proc. powyżej wyceny z wtorkowych notowań.

MSP ma mniejszościowe pakiety w blisko 45 spółkach giełdowych. Ich wielkości i wartości bardzo się różnią. Obok wartych 5,4 mld zł akcji PKN, blisko 2,8 mld zł KGHM i ponad 1 mld zł z tytułu udziałów w TP (według cen rynkowych, choć oczywiste jest, że gdyby zdecydowano się na sprzedaż, kupujący musiałby dodać premię), skarb państwa ma też niewielkie pakiety choćby Cersanitu (2,12 proc., wart 30 mln zł), zupełną drobnicę, jak Elzab (2,5 proc., wart niespełna 600 tys. zł) czy 3 tys. papierów Banku Millennium (stanowiące 0,0003 kapitału), wyceniane obecnie na zaledwie 9,5 tys. zł. Lista jest dłuższa, a są na niej takie spółki, jak Kruszwica, Krosno, Mondi, Remak, Rolimpex czy Stalexport. W każdej z nich udział MSP nie przekracza 5 proc. Jaki jest sens trzymania takich pakietów? Państwo jest pasywnym akcjonariuszem, zazwyczaj zresztą nie rejestruje akcji na walnych zgromadzeniach. „Ziarnko do ziarnka” i zbiera się jednak przynajmniej 2,7 mld zł, bo tyle warte są dziś pakiety mniejszościowe, jeśli nie uwzględniać wartości akcji trzech wspomnianych blue chipów.

Problem w tym, że z jednej strony nie widać determinacji skarbu państwa do pozbywania się „drobiazgów” (Vitkovice negocjowały odkupienie udziałów Milmetu niemal dwa lata), z drugiej — jak tłumaczy Jacek Socha, szef resortu — większościowi udziałowcy nie są w żaden sposób zobowiązani do ich odkupu. Pierwszym krokiem ku rozwiązaniu problemu ma być nowa ustawa, a szanse na jej przeforsowanie są o tyle duże, że poparłaby je np. Platforma Obywatelska. Zbigniew Chlebowski, poseł PO i jeden z kandydatów na przyszłego ministra skarbu, zadeklarował w rozmowie z „PB”, że nowy rząd rozwiąże problem resztówek w ciągu roku od wyborów. Z kolei PiS nie wyklucza, że niektórymi pakietami dokapitalizowane zostaną przedsiębiorstwa państwowe. Ale to zwykle było negatywnie oceniane przez rynek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Agenda gal / Drobnica jest warta co najmniej 2,7 mld zł