Drodzy Czytelnicy

Kilka lat temu jeden z wielkich koncernów medialnych rozwijał się na potęgę. Miał więc bardzo ważnego dyrektora, odpowiedzialnego za administrację i — przede wszystkim — nowe inwestycje. Ten budował drukarnie, nową, reprezentacyjną siedzibę, słowem — wszystko, co się da... Pewnego dnia jednak koncern miał już zbudowane wszystko... Naszego dyrektora wezwał więc członek zarządu i zadysponował: Pochyl się nad budżetem swojego działu, zaproponuj rozsądne cięcia, oszczędności. Dyrektor pracował dzień i noc, by na koniec dojść do wniosku, że... jest pierwszym kandydatem do zwolnienia. Przemyślał raz jeszcze — wyszło to samo. Nie był potrzebny... Sam więc napisał podanie o zwolnienie. Teraz, po krótkim odpoczynku, prowadzi własną firmę, starą korporację, zachowując w miłej pamięci — podobnie jak ona jego. Niestety, tak pokojowe, cywilizowane rozstania wciąż jeszcze należą do rzadkości. Polscy menedżerowie nie nauczyli się odchodzić, a gdy odchodzą — palą mosty. A przecież powroty się zdarzają, zaś przysłowie o „tej samej rzece” w biznesie nie ma sensu. Miłej lektury!

book icon
Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie Subskrypcja PB
Premium Offer
Poznaj „PB”
79 zł 7,90 zł / miesiąc
przez pierwsze 3 miesiące
Chcesz nas lepiej poznać? Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!
WYBIERZ
Rabat 30%
Premium Offer
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł / rok
Skorzystaj z 30% rabatu
Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok. Zaoszczędzisz 285 zł.
WYBIERZ