Droga donikąd

Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
opublikowano: 25-01-2019, 10:24

Handel na rynkach finansowych ponownie przypomina budowanie domku z kart na pokładzie lecącego samolotu: wszystko gra, póki nie wpadniemy w turbulencje.

Ryzyko polityczne pozostaje wysokie, zaburza ocenę sytuacji danych aktywów, stając się nieprzewidywalnym motorem zmian. Poza przejściowymi skokami zmienności tu i ówdzie, na szerokim rynku zmierzamy donikąd.

Podczas wczorajszej konferencji prasowej prezes EBC Mario Draghi był na tyle gołębi, na ile chciał i na ile po nim oczekiwano. Przyznał, że ostatnia seria danych z gospodarki Eurolandu była rozczarowująca, choć słabość wynika z niższego popytu eksportowego oraz specyficznych problemów sektorowych (m.in. zastój w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym w związku z dostosowaniem do nowych norm emisji spalin). Ogólnie jednak stwierdził, że bilans ryzyk dla perspektyw wzrostu przesunął się w negatywną stronę, ale też nie zasugerował, czy EBC na pewno szykuje implementacje nowych narzędzi. Powiedział tylko, że warunki ekonomiczne implikują zmiany polityki, ale dyskusja w tej sprawie się nie zaczęła. Być może coś otrzymamy w marcu (nowa runda tanich pożyczek TLTRO dla banków?), ale na razie pozostają tylko domysły. W rezultacie słuszna byłą sprzedaż faktów i redukcja krótkich pozycji w euro. Jednak odbicie EUR/USD nie trwało długo, gdyż później rynek poddał się plotce prasowej, że rząd Niemiec mocno zetnie prognozy wzrostu gospodarczego. Tutaj zapytałbym, od kiedy inwestorzy bardziej ufają szacunkom rządowym wobec prognoz rynkowych, które są rewidowane na bieżąco? Wygląda na to, że mamy teraz taki rynek, w którym byle pretekst staje się katalizatorem, zanim głębiej zastanowimy się nad jego sensem.

EUR znowu pozbawione jest zwolenników, nawet jeśli powrót do trendu spadkowego wydaje się nierealny. Wymagałoby to wyraźnego zwrotu w polityce EBC, ale co tak naprawdę bank może zrobić? Stopy procentowe już są na 0 proc. lub niżej, a program skupu aktywów został zakończony po części dlatego, że przy jego kontynuacji EBC naruszyłby limity zaangażowania w dług państwowy. Rynkowa wycena najbliższej podwyżki już została wyrzucona poza pierwsze półrocze 2020 r. Może i trudno znaleźć argument za kupnem EUR, ale za sprzedażą także nie jest łatwo.

Gwiazdą tygodnia jest funt, który korzysta na kłopotach EUR i niezdecydowaniu USD, ale też znajduje wsparcie w postępującym wygasaniu premii za ryzyko wystąpienia chaotycznego brexitu. Ostatnim impulsem stały się rewelacje prasowe, że północnoirlandzka partia DUP zamierza poprzeć rząd May w głosowaniu nad projektem porozumienia Brexitu. DUP postawiła jednak warunek: backstop musi być wpisany termin końcowy. Problem w tym, że UE już wcześniej odrzuciła taki pomysł, więc poparcie DUP jest ta samo prawdopodobne, jak 24 godziny temu. W mojej opinii od wczoraj nie zbliżyliśmy się do rozstrzygnięcia i odroczenie brexitu wydaje się najbardziej prawdopodobne. Jednak inwestorzy na FX najwyraźniej wolą debatować o przyszłości brexitu z GBP/USD na 1,32 niż 1,26. Póki nagle szanse na prędkie porozumienie znów nie spadną.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy