Droga ropa pchnie Europę w recesję

PJ
opublikowano: 03-03-2011, 00:00

Jeśli ropa zdrożeje jeszcze trochę, kilka państw strefy euro może zbankrutować — prognozuje

Jeśli ropa zdrożeje jeszcze trochę, kilka państw strefy euro może zbankrutować — prognozuje

Ernst Young.

Granica 150 USD za baryłkę ropy Brent oznaczać będzie, że gospodarka Eurolandu zacznie się kurczyć. Wzrost cen ropy będzie szczególnie dotkliwy dla Irlandii, której PKB może spaść z tego powodu o 3 proc. w 2011 r. — uważa Marie Diron, autorka raportu Ernst Young. Nawet jeśli ropa Brent zdrożeje tylko do 120 USD (obecnie kosztuje około 116 USD), Irlandii grodzi 2,6-procentowy spadek PKB.

— Uważamy, że najmocniej ucierpią państwa "peryferyjne". Hiszpanii, Grecji i Portugalii grozi podwójny cios, ponieważ nie mają możliwości skompensować szoku drogiej ropy wolniejszym tempem konsolidacji finansów publicznych — napisała Diron.

Jak podkreśla Piotr Ciżkowicz, główny ekonomista polskiego oddziału Ernst Young, sam wzrost cen ropy nie będzie miał bezpośrednio wpływu na pogorszenie się kondycji państw w Europie.

— Droga ropa to wyższe ceny paliw, co spowoduje wzrost oczekiwań inflacyjnych, a reakcją może być podwyższenie stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. To z kolei spowoduje, że instytucje finansowe zażądają wyższego oprocentowania za finansowanie długi publicznego. I tego kilka europejskich państw może nie wytrzymać — twierdzi Piotr Ciżkowicz.

Niektórzy eksperci podzielają tezy Ernst Young.

— Ciężko jest przewidywać cenę ropy, ale w kontekście tego, co się obecnie dzieje w krajach arabskich, jest to realne. Przyszłość ekonomiczna świata (zwłaszcza zachodniego) zależy od tego, czy Saudyjczycy będą mieli podobne pomysły do Libijczyków — zaznacza Grzegorz Pytel, ekspert ds. energii z Instytutu Sobieskiego.

Nie wszyscy eksperci podzielają jednak ten pesymistyczny pogląd.

— Patrząc na notowania ropy z ostatnich paru lat, oraz to jak wolno świat wychodzi z kryzysu — a nawet mając na uwadze wydarzenia w krajach islamskich — nie widzę przesłanek innych niż spekulacyjne, aby ropa miała kosztować 150 USD i więcej. Proszę pamiętać też o stałej dewaluacji dolara — twierdzi Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Z Kolei Michał Michalski, diler rynków surowcowych BRE Banku, uważa, że nadal są możliwe ruchy spekulacyjne na cenach ropy w związku z sytuacją w Libii.

— Jednak ropa z tego kraju praktycznie już nie trafia na rynki, a sytuację ratuje wydobycie ropy w Arabii Saudyjskiej Ten kraj zaś, choćby dlatego, że bardzo bogaty, jest mało podatny na destabilizację polityczną — mówi Michał Michalski.

Według niego, jest mało prawdopodobne, by państwa europejskie miały "wywrócić się" z powodu wzrostu cen ropy.

— Hiszpania czy Portugalia mają wiele innych poważniejszych problemów — zaznacza Michał Michalski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PJ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy