Drogie SMS-y łączą telekomy

Ewa Bęczkowska
03-09-2003, 00:00

SMS to sposób nie tylko na komunikację, ale i na zarabianie pieniędzy. Wykorzystując krótkie wiadomości tekstowe można wziąć udział w konkursie czy zgłosić się do teleturnieju, ale także decydować o losach społeczności lokalnej. Operatorzy komórkowi zacierają ręce.

Wraz z upowszechnieniem się telefonii komórkowej w Polsce bardzo popularne stały się też SMS-y (ang. short messaging system), czyli krótkie wiadomości tekstowe, wprowadzane i wysyłane za pomocą telefonów komórkowych. W Polsce jest ponad 12 mln abonentów telefonii komórkowej, a w ciągu miesiąca Polacy wysyłają około 400 mln wiadomości.

Ich popularność wynikała początkowo z niskich kosztów — wysłanie SMS-a było wielokrotnie tańsze niż rozmowa. I choć dziś nie zawsze tak jest, SMS stał się powszechnie stosowanym i akceptowanym kanałem komunikacji.

Na rynku działa dziś kilkadziesiąt firm, świadczących usługi polegające na organizowaniu konkursów SMS-owych oraz ich rozliczaniu. Operatorzy bardzo chętnie podpisują zaś z nimi umowy. Każda firma to potencjalny klient, a potencjalny klient to potencjalne przychody. Tajemnicą poliszynela jest bowiem, że to właśnie sieci komórkowe zarabiają najwięcej na konkursach czy usługach, oferowanych przez inne firmy.

Praktyka jest obecnie następująca: organizator konkursu czy sprzedający ofertę za pomocą krótkich wiadomości tekstowych (tzw. organizator) musi znaleźć firmę, która „obsłuży” przedsięwzięcie od strony technicznej (operator techniczny).

To operator tworzy platformę sprzętowo-programową, umożliwiającą komunikację z sieciami GSM. I podpisują z sieciami umowy, regulujące zasady przesyłania wiadomości i podziału przychodów. Sieci zaś odpowiadają za umożliwienie użytkownikom komórek udziału w konkursach czy nabywanie usług za pomocą SMS-ów.

Mimo jednak, że konkursy czy usługi, oferowane przy wykorzystaniu SMS-ów są coraz bardziej popularne, ich koszt w Polsce jest wielokrotnie większy niż w innych krajach. Powodem jest panujący oligopol sieci komórkowych.

Specjaliści od telekomunikacji twierdzą, że chodzi tu o pieniądze. Oferty trzech operatorów komórkowych są porównywalne. A z prognoz wynika, że klientów będzie z roku na rok przybywać.

— Operatorzy zrobią więc wszystko, by utrzymać status quo — trzej gracze mają się nieźle i ta sytuacja — w ich odczuciu — mogłaby trwać wiecznie. Pozwala im to na ustalanie cen i daje pewność, że nikt się nie wyłamie. Po co bowiem walczyć, skoro i tak osiąga się spore przychody i zyski — twierdzi Andrzej J. Piotrowski.

Dodaje, że operatorzy muszą też współpracować jeszcze z jednego powodu — powodzenie usług oferowanych za pomocą SMS-ów zależy w dużej mierze od tego, czy wszyscy trzej operatorzy zgodzą się udostępnić ją pod tym samym numerem. Gdyby ktoś próbował się wyłamać z oligopolu, mogłoby się okazać, że pozostali — broniąc swoich pozycji — będą uniemożliwiać realizowanie danych połączeń w swoich sieciach. A to by powodowało fiasko przedsięwzięcia.

Nie można też liczyć, że najmłodszy gracz na rynku — Idea — będzie próbować konkurencji cenowej. Nie będzie, bo Idei zależy na utrzymaniu status quo. A różnice w przychodach, wynikające z różnicy liczby abonentów, rekompensują dochody z połączeń typu 0-700. Idea jest bowiem spółką grupy TP SA, która — jako monopolista na rynku połączeń „premiowych” — jako jedyna udostępnia te numery. Czego więc nie zarobi Idea dzięki SMS-om, zarobi TP SA na połączeniach 0-700.

Oficjalnie nikt — ani organizatorzy, ani operatorzy techniczni, ani sieci komórkowe — nie chce udzielać precyzyjnych informacji dotyczących skali przychodów, generowanych przez „płatne” SMS-y, ani proporcji ich podziału. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że najwięcej zarabiają właśnie sieci — nie mniej niż 50 proc. Wszystko zależy jednak od skali przedsięwzięcia, a więc ruchu, wygenerowanego w sieci komórkowej.

O ile jednak sieci komórkowe zarabiają tylko na przesyłaniu wiadomości, o tyle operatorzy techniczni mogą szukać innych przychodów. Często ich zadaniem jest opracowanie koncepcji usługi czy konkursu.

— Zdarza się, że przychodzą przedstawiciele dużej firmy z branży dóbr szybko zbywalnych (FMCG), szukający pomysłu na poprawienie wyników sprzedaży czy umocnienie pozycji marki na rynku. Wymaga się ode mnie, żeby stworzyć całą koncepcję usługi czy konkursu, a następnie ją wdrożyć. Ruch, wygenerowany w sieciach komórkowych zależy od tego, jak dobre będą nasze pomysły. Podobnie jest z naszymi przychodami — mówi Marcin Zientara, dyrektor ds. systemów informatycznych firmy EL2.

To pokazuje też, że organizatorzy akcji wykorzystujących SMS-y nie zawsze chcą na przedsięwzięciu zarabiać. Często wystarczy im, że sprzedadzą określoną ilość produktów czy spopularyzują markę. Bywa też, że jedynym skutkiem akcji jest dla jej organizatora zdobycie bazy danych klientów. Wówczas przychodami z SMS-ów dzielą się tylko operator techniczny i sieci GSM.

Jacek Jarzyna, prezes spółki Teleaudio wyjaśnia, że z technicznego punktu widzenia największa odpowiedzialność spoczywa na operatorach technicznych (bywa, że ich funkcję pełnią działy IT organizatorów akcji). Muszą oni stworzyć platformę sprzętowo-programową, która będzie sprawnie funkcjonowała. A nie jest to łatwe: trzej operatorzy GSM stosują różne technologie. Dlatego zintegrowanie ich z systemem obsługi SMS-ów wymaga wiedzy i pracy. Ważne jest też bezpieczeństwo połączeń i danych. Na końcu zaś trzeba stworzyć aplikacje i interfejsy, które umożliwią sprawne nadzorowanie działania systemu oraz jego obsługę.

Dlatego właśnie sieci komórkowe chętnie współpracują z tzw. operatorami technicznymi. Powód jest też inny — bardzo często usługa wymaga wysłania informacji zwrotnej. Małe firmy, realizujące tego typu usługi, robią to po prostu szybciej niż rozbudowane systemy operatorów komórkowych.

Okiem eksperta

W Polsce nie ma zbyt wyrazistej konkurencji na rynku operatorów GSM. Rynek podzielono między 3 firmy. A to dla nich sytuacja komfortowa. Podejmowano pewne próby przełamania monopolu, ale na razie bezskutecznie. Na świecie infrastruktura dla operatorów GSM jest wspólna, tymczasem w Polsce każdy z nich buduje własne nadajniki, stąd ogromne przywiązanie do hardware’u. Przed przedsięwzięciami audiotele wykorzystującymi krótkie wiadomości tekstowe SMS stoi ogromna przyszłość. To nie tylko zabawa i bezpośrednie zyski z połączeń. To także bieżące opinie społeczeństwa, budowanie baz danych o klientach, wiedza marketingowa o ich preferencjach. Niektórzy z nas marzą już o wyborach w takim systemie. Prawdopodobnie za 20 lat nikogo nie będzie to dziwiło. Na razie jednak sektor publiczny jeszcze nie dojrzał by zbyt wiele spraw rozwiązywać za pomocą sms-ów.

Andrzej Dyżewski, prezes firmy DiS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bęczkowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Drogie SMS-y łączą telekomy