Drogowcy poradzą się budowlańców

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 22-07-2011, 00:00

Obie strony chcą wypracować zasady współpracy, które pozwolą uniknąć ucieczki firm z placów budowy.

Firmy podpowiedzą, jak zmienić umowy z GDDKiA

Obie strony chcą wypracować zasady współpracy, które pozwolą uniknąć ucieczki firm z placów budowy.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) poprosiła Polski Związek Pracodawców Budownictwa o pomoc.

— Chcemy, by firmy z branży przedstawiły nam listę propozycji zmian w umowach dotyczących budowy dróg, które pozwolą uniknąć problemów podczas realizacji kontraktów — mówi Lech Witecki, p.o. szefa GDDKiA.

Stawia jednak warunek — nowe zasady nie mogą spowodować drastycznego wzrostu cen kontraktów i nie mogą pogorszyć jakości prac.

Warto rozmawiać

Firmy mają całą listę postulatów. Powtarzają je jak mantrę, ale do tej pory dyrekcja nie chciała ich słuchać. Chcą, by cena nie była jedynym kryterium wyboru oferty. Liczą też na pełne stosowanie FIDIC-u, czyli kodeksu międzynarodowych standardów. Takie zmiany wymagają jednak czasu. Branża ma jednak również całą listę propozycji, które już dziś mogą usprawnić współpracę.

— Konieczne są dialog i szybkie podejmowanie decyzji przez administrację — podkreśla Dariusz Skowroński, prezes NDI, które w lutym zrezygnowało z budowy jednego z odcinków autostrady A4.

Zwraca uwagę, że na jedno z roszczeń powodziowych firmy GDDKiA miała odpowiedzieć w czasie około 40 dni, a odpowiedziała po ponad 170.

Drogowcy narzekają też na niezależnych inżynierów kontraktów, którzy powinni w spornych sprawach być mediatorami, a w praktyce nadzór nad kontraktami to fikcja. Lech Witecki przyznaje, że GDDKiA coraz częściej karze firmy nadzorujące kontrakty drogowe za brak personelu. Firmy z tej branży, podobnie jak drogowe, wygrywały kontrakty, oferując niskie ceny i dziś nie mają pieniędzy, by zatrudnić wystarczającą liczbę specjalistów. Jeden z inżynierów próbował nadzorować kontrakty oddalone od siebie o 300 km.

100 lat bez remontu

Kolejny postulat dotyczy materiałów stosowanych w budowie dróg. Dariusz Blocher, szef Budimeksu, uważa, że GDDKiA powinna bardziej elastycznie podchodzić do propozycji wykonawców dotyczących stosowanych materiałów, dzięki czemu drogi można byłoby budować taniej, nie pogarszając jakości.

— W uzasadnionych przypadkach godzimy się na zmianę technologii czy materiałów, ale w wielu przypadkach nie możemy dopuścić zmian, bo tak przygotowaliśmy projekty, by nawierzchnia mogła być wymieniona za 10-15 lat, ale mosty i wiadukty mają wytrzymać bez remontu 100 lat — mówi Tomasz Rudnicki, zastępca szefa GDDKiA.

Firmy liczą też na szybsze płatności z dyrekcji, która dotychczas realizowała przelewy ostatniego dnia umowy.

— Przyśpieszyliśmy płatności. Już przesłaliśmy firmom 200 mln zł, wkrótce prześlemy kolejne 200 mln zł — obiecuje Lech Witecki.

Podkreśla, że to odważna decyzja dyrekcji, bo w 2009 r. Najwyższa Izba Kontroli wytknęła jej wcześniejszy przelew 2,5 mln zł.

Teraz jednak GDDKiA musi działać, bo ma nóż na gardle.

— Z 47 kontraktów priorytetowych na EURO 2012 aż 25 nie osiągnie zapowiadanej przejezdności — mówi Adrian Furgalski, branżowy ekspert.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy