Drogowe firmy rywalizują o fachowców

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 23-06-2009, 00:00

Na polskich budowach coraz więcej firm z całego świata. Walczą nie tylko

Na polskich budowach coraz więcej firm z całego świata. Walczą nie tylko

o kontrakty, także o kadry.

Od kilkunastu miesięcy w infrastrukturalnych przetargach pojawia się coraz więcej firm budowlanych. Z konkurencji cieszą się zamawiający, bo mocno spadają ceny w przetargach. Ale nie do śmiechu jest firmom, które już od lat działają na naszym rynku.

— Podkupują nam pracowników, bo przecież muszą zdobyć kadrę, która umożliwi im realizację kontraktów — mówi Paweł Antonik, prezes Strabaga.

— Na razie firmy walczą o inżynierów i kadrę kierowniczą, ale jeśli ruszy dużo kontraktów, to firmy zaczną walczyć także o doświadczonych operatorów specjalistycznego sprzętu — podkreśla Zbigniew Kotlarek, prezes MSF Polska oraz Polskiego Kongresu Drogowego i były szef drogowej dyrekcji.

Z budowy na budowę

W stosunku do MSF, które zakończyło stary portfel zamówień i walczy o nowe kontrakty oraz chce zatrudnić 200- -300 osób, także pojawiają się zarzuty, że podbiera kadry.

— Zatrudniamy pracowników, ale nie podkupujemy ich konkurentom. Zdajemy sobie sprawę, jak dużym problemem może być ich brak. Nie wierzę w zapewnienia, że do realizacji kontraktów drogowych przejdą inżynierowie z kubaturówki. Co prawda kończyli ten sam wydział, ale budownictwo liniowe znacznie różni się od punktowego — twierdzi Zbigniew Kotlarek.

Ponadto w dużych drogowych przetargach często jest wymóg posiadania minimum 3-5-letniego doświadczenia w budowie autostrad czy ekspresówek, a tego wymogu kadra z innych dziedzin budownictwa nie jest w stanie spełnić.

Rząd dopiero teraz myśli o zapewnieniu kadry technicznej.

— Niemal wszyscy wykonawcy sygnalizują nam problem ze zdobyciem specjalistycznych pracowników. Rząd w strategii rozwoju kraju do 2030 r. przewiduje, że na uczelniach technicznych będzie studiować 25 proc. studentów. Dwa-trzy razy więcej niż obecnie. Tylko że z realizacją inwestycji nie możemy czekać do 2030 r. — podkreśla Jeremi Mordasiewicz z PKPP Lewiatan.

Niszcząca konkurencja

Jeśli po kadrze inżynieryjnej przyjdzie czas na pozostałych budowlanych specjalistów, znów zacznie się wysysanie z rynku fachowców, wzrosną płace w budownictwie infrastrukturalnym, co wpłynie na rentowność kontraktów, która już, przy rosnącej konkurencji, jest coraz niższa.

— My sobie poradzimy, bo mamy sporo kontraktów zawartych jeszcze w poprzednim okresie, ale firmy, które nie mają wystarczającego portfela zamówień lub dopiero wchodzą na nasz rynek, poniosą straty. Będą próbowały je zrekompensować dzięki roszczeniom. A konkurować nie będzie łatwo, bo do Polski ściągają naprawdę duże i średnie firmy z całego świata — uważa Paweł Antonik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy