Drop znów poprosi inwestorów o kapitał

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 09-04-2008, 00:00

Takich wahań kursu w krótkiej historii giełdowej firmy jeszcze nie było. To skutek spekulacji o emisji oraz niskiej płynności

Akcje spółki Drop są propozycją dla prawdziwych twardzieli. W ciągu ostatnich trzech sesji na walorach firmy można było wiele zarobić, ale też sporo stracić. W piątek papiery firmy zajmującej się obrotem odpadami i surowcami wtórnymi poszły w górę o 48,5 proc. W poniedziałek był prawie 21-procentowy zjazd, a wczoraj kontynuacja spadków. Skąd taka huśtawka notowań spółki, której kurs w ostatnich miesiącach zachowywał się raczej stabilnie?

Nagły piątkowy wzrost notowań poprzedzał walne zgromadzenie akcjonariuszy, na którym miała zapaść decyzja o nowej emisji. W poniedziałek udziałowcy Dropa zdecydowali o emisji w ramach kapitału docelowego. Inwestorzy zaczęli realizować zyski. Wahania kursu spotęgowała niska płynność. Większość z ponad 5,334 mln akcji skupiona jest w rękach kilku inwestorów. Tylko 33 tys. walorów znajduje się praktycznie w wolnym obrocie.

Po emisji akcji ich płynność może się nieco poprawić. Akcjonariusze zatwierdzili emisję nie większą niż 533 tys. walorów w ramach kapitału docelowego. Jej termin wygasa 31 stycznia 2011 roku. Z naszych informacji wynika, że spółka będzie chciała przeprowadzić ofertę jeszcze w tym roku. Wcześniej pojawiały się sugestie, że dojdzie do emisji z prawem poboru. Tak nie będzie. Marek Suchowolec, szef rady nadzorczej, powiedział nam jednak, że pierwszeństwo w zakupie otrzymają dotychczasowi akcjonariusze. Ostateczną decyzję w sprawie terminu oferty i ceny ma podjąć rada.

Spółka nie powinna zwlekać z podwyższeniem kapitału, bo potrzebuje pieniędzy na inwestycje. To skutek nie do końca udanej oferty pierwotnej, przeprowadzonej w listopadzie. Sprzedano akcje za nieco ponad 6 mln zł, a planowano za 44 mln zł. Listopadowa oferta Dropa spotkała się z chłodnym przyjęciem, bo na giełdzie zaczynały się spadki.

Drop potrzebuje co najmniej kilkunastu milionów złotych na najpilniejsze inwestycje. Chodzi o stworzenie centrum pozyskiwania surowców wtórnych w Warszawie. Spółka musi kupić grunt, by zbudować hale. Przedsięwzięcie może kosztować kilkanaście milionów złotych. Firma chce także rozszerzyć działalność. Rozważa zakup linii technologicznej do przerobu odpadów. To wydatek kilku milionów złotych. Drop może go sfinansować z kredytu pod zastaw zakupionej działki w Warszawie.

Co dalej

Tylko wyniki

Drop inwestuje i chce się rozwijać w tempie dwucyfrowym. Rada nadzorcza liczy na roczny wzrost przychodów oraz zysków o 20 proc. Z naszych informacji wynika też, że w I kwartale przychody spółki wzrosły o kilkanaście procent, licząc r/r. Każda poprawa wyników będzie mile widziana. Inwestorzy pamiętają słaby grudzień. Zysk netto w 2007 r. był niższy o 7,4 proc. niż prognozowano. Prognozę przychodów udało się nawet przekroczyć (308,5 mln zł).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu