Druga fala kryzysu w budowlance

Marek Wierciszewski
opublikowano: 25-03-2013, 00:00

Piątkowy krach na akcjach kilku spółek to najlepsze przypomnienie, że kryzys w obu branżach jeszcze się nie kończy — uważają analitycy.

Fatalne wyniki za IV kwartał zatrzęsły notowaniami Mostostalu Warszawa, PBG i Ganta. Zapikowały kursy pozostałych spółek z obu branż. Strata Ganta w IV kwartale sięgnęła prawie 400 mln zł. Maciej Wewiórski z DM IDMSA uspokaja, że fatalne wyniki to efekt odpisania wartości aktywów. Narastają jednak problemy z płynnością. Spółka ma solidne przepływy gotówkowe, jednak nie są one zgrane z terminami kolejnych płatności dla wierzycieli. W kasie brak pieniędzy na wykup kolejnej partii obligacji. Spółka ma znaczący majątek na pokrycie roszczeń, ale konieczne będzie porozumienie z obligatariuszami.

— Wyprzedaż aktywów wymaga czasu. Jeżeli sprzedaż będzie przeprowadzana pospiesznie, uzyskane ceny będą gorsze. Wycena akcji Ganta w rocznym horyzoncie to 3 zł, ale sytuacja spółki utrudnia prognozy — podkreśla Maciej Wewiórski.

Problemy Ganta przenoszą się na postrzeganie innych spółek. Siedmioletnie dołki niemal codziennie pogłębia Polnord. Choć zabezpieczył sobie płynność na najbliższe miesiące, to musi zmniejszać zadłużenie, restrukturyzować koszty i poprawić sprzedaż mieszkań, a cele te są w dużym stopniu przeciwstawne.

— Ten rok będzie kluczowy dla branży. Kryzys trwa w najlepsze,a kolejne minima branżowego indeksu są możliwe — przestrzega Maciej Wewiórski. Zagrożona płynność i gigantyczne straty to zmora spółek budowlanych. 1,32 mld zł straty w IV kwartale kosztowało papiery PBG utratę 1/3 wartości tylko w ciągu jednej sesji. Nierentowne kontrakty infrastrukturalne to źródło kłopotów Mostostalu Warszawa, który stoi przed upływającym 31 marca terminem spłaty sięgającej 100 mln zł pożyczki udzielonej przez Accionę.

— Rynek może niepokoić zbliżający się termin spłaty pożyczki i niska rentowność na realizowanych kontraktach — komentuje Marek Szymański z biura Espirito Santo. Z kolan wciąż nie mogą podnieść się Polimex-Mostostal oraz Trakcja-Tiltra. Zdaniem Macieja Wewiórskiego i Marka Szymańskiego, niewiele wskazuje, by fatalna passa budowlanki i deweloperki miała się szybko odwrócić. Tym bardziej nie jest pewne, które spółki zakończą swój żywot, a które przetrwają.

Szukając okazji w trapionych kryzysem branżach, warto skupić się na spółkach, które przetrwanie mają zagwarantowane, niż na tych, których pozycja jest zagrożona. Pozytywny przykład to Budimex, którego wyniki były jedną z niewielu pozytywnych niespodzianek w sektorze budowlanym, oraz Echo Investment, którego akcje utrzymują się przy pięcioletnich maksimach, od kiedy zysk operacyjny za IV kwartał przebił oczekiwania analityków o blisko jedną trzecią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu