Druga strona lustra

Małgorzata Ziębińska
opublikowano: 26-06-2009, 00:00

Zauważam u siebie i u innych skłonność do poszukiwania prawdy w różnych obszarach życia. Najwyraźniej ludzie mają silną potrzebę zobiektywizowania własnych przekonań, spostrzeżeń, doświadczeń, która ma zapewne wzmocnić pewność dokonywanych wyborów i postaw.

W gabinecie często rozmawiam z ludźmi, którzy tej prawdy szukają u psychoterapeuty, licząc, że to właściwy adres, że ja tę prawdę rozstrzygnę, wskazując, co jest właściwe, a co nie. Pytają, jak się zachować, jakie podjąć decyzje. Szczególnie wyraźnie widzę takie oczekiwanie podczas pracy z parą będącą w kryzysie małżeńskim — zdarza się, że w konflikcie ludzie oczekują rozsądzenia, kto w związku jest "dobry", a kto "zły", czyli mówiąc po prostu — kto ma rację.

W takich chwilach mówię, że gdybym znała wszelkie prawdy, przestałabym być terapeutą, a stała się duchowym guru, wskazującym ścieżki, którymi trzeba podążać. Ta deklaracja jednych rozczarowuje — bo przecież przyszli po coś konkretnego — lecz innych zachęca do poszukiwania przyczyn kłopotów, przyjrzenia się temu, co się dzieje, podjęcia próby znalezienia rozwiązania.

Sam proces jest fascynujący, ponieważ pozwala odkrywać sprawy dotąd zakryte, odnajdywać lądy, o których istnieniu nie mamy pojęcia, i — co bardzo ważne — daje możliwość dotknięcia cudzej prawdy, zobaczenia, jak to samo wygląda oczami drugiej osoby.

Przypomina sytuację laboratoryjną, w której bierzemy do ręki kolejne fragmenty, dokładnie i z uwagą oglądamy, żeby później złożyć je w całość. Na początku nie wiadomo, co otrzymamy, ale najczęściej efekt zaskakuje.

Codzienność daleka jest od laboratorium, choć często stosujemy analogiczne mechanizmy, a przynajmniej nie byłoby źle, gdyby tak się działo.

Niewątpliwie są też osoby żyjące w przekonaniu, że znają prawdę. O sobie, bliskich, świecie, polityce, o wszystkim. Znając ją, niczego nie poszukują, umacniają się na swoich pozycjach, potwierdzając jedno z praw psychologii, mówiące o tym, że kiedy jesteśmy o czymś przekonani, będzie nam towarzyszyć tendencja do wyszukiwania argumentów potwierdzających te przekonania. Szukając w ten sposób, możemy mieć niemal pewność, że znajdziemy.

Pozostaje jednak pytanie, czy taki sposób jest rozwijający, czy nie dopuszczając wątpliwości, nie zaglądając na drugą stronę lustra, zbliżamy się czy oddalamy od możliwości poznania istotnych (dla każdego innych) spraw.

Czy nie prowadzi to raczej do usztywnienia, nieustępliwości, postawy, której mottem mogłoby być zdanie: Mam rację i już!

Bo z tą obiektywną prawdą bywa kłopot, wynikający z bardzo indywidualnych filtrów, używanych do odbioru i oceny zachowań ludzi i zjawisk. Każdy z nas wie, jakie znaczenie nadaje konkretnym słowom, ale już nie zawsze wie o tym osoba, do której te słowa kierujemy. Nie mówiąc o tym, że ona może tym samym słowom nadawać nieco inne znaczenie. Jeśli dodamy jeszcze tematy szczególne, poruszające wrażliwe w nas miejsca i uruchamiające silne uczucia, to bardzo łatwo o niezrozumienie, pomylenie interpretacji z faktami. Kontekst, przekonania i wartości zawsze są obecne.

Ostatnio obserwowałam taką sytuację. Jedna osoba wyjaśniała, że nie może w pewnej ważnej sprawie liczyć na zrozumienie kogoś z rodziny, ponieważ ten ktoś jest całkowicie pochłonięty sprawami religijnymi, zaangażowany w stopniu tak silnym, że oddalił się od bliskich i ich spraw. Usłyszawszy to, inna osoba, mocno poruszona emocjonalnie, niemal wykrzyknęła, że obwinianie Kościoła jest niesprawiedliwe.

Zajęło nam kilkanaście minut ustalenie, co właściwie zostało powiedziane, a co zinterpretowane.

Przypomina mi się też zdanie, które usłyszałam od młodego mężczyzny kilka miesięcy temu. Lekko zniecierpliwiony powiedział: "Denerwuje mnie, że na świecie jest tyle miliardów ludzi i każdy z nich uważa, że ma rację".

Coś w tym jest, ale warto pamiętać, jaką wartość niesie ze sobą ustalanie racji w rozmowie, w kontakcie, w relacjach, zamiast usilnie przekonywać siebie wzajemnie, kto z nas ją ma, kto zna prawdę. l

Małgorzata Ziębińska: Warto pamiętać, jaką wartość niesie ustalanie racji w rozmowie, w kontakcie, w relacjach, zamiast usilnie przekonywać siebie wzajemnie, kto z nas ją ma, kto zna prawdę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ziębińska

Polecane