Drugi akt dramatu Toory po wynikach

Katarzyna Latek
opublikowano: 03-08-2007, 07:19

Fatalne wyniki Toory wystraszyły akcjonariuszy. I choć spółka bije się w piersi, po ING TFI z pokładu ucieka PTE Generali.

Kiepskie wyniki, które ponownie zatrzęsły kursem producenta felg, były skutkiem złego zarządzania. Mit wzorowej giełdowej spółki, stworzonej w Polsce od zera przez inwestorów zagranicznych, ostatecznie prysł.

— Minione półrocze okazało się dla nas bardzo trudne. Proces inwestycyjny okazał się bardziej kosztowny i czasochłonny niż pierwotnie planowaliśmy — twierdzi cytowany w komunikacie Francesco Taglietti, jeden z założycieli Grupy Toora i członek zarządu Toora Poland.

Dodaje, że w czasie czerwcowej inwentaryzacji spółka wykryła wiele błędów w zarządzaniu magazynami. I tu właśnie kryje się tajemnica gigantycznej straty.

Spółka zanotowała w drugim kwartale 39,7 mln zł pod kreską, podczas gdy przed rokiem zysk netto wyniósł 3,6 mln zł. Przychody w drugim kwartale spadły do 68,8 mln zł, wobec 72,1 mln zł rok temu. Skąd te zmiany? Przede wszystkim z błędów w systemach magazynowych. Na przykład część felg trafiała na złom, jednak nadal widniały w rejestrach. Podobnych wpadek było kilka. Ponadto Toora wykryła w czasie kontroli wadliwe serie felg. Aby je przerobić, wydano aż 10,8 mln zł. Nadprogramowe 12,5 mln zł firma musiała wydać na uruchomienie nowych linii produkcyjnych.

Finansowi wychodzą

Wyprzedaż, która zaczęła się po publikacji tego raportu, nie dziwi. Kurs spółki zaczął dramatycznie spadać 20 lipca po ogłoszeniu korekty prognoz. Producent felg podał wtedy, że jego przychody ze sprzedaży w 2007 r. wyniosą nie 430 mln zł, ale 293 mln zł. Jeden z czterech funduszy mocno zaangażowanych w Toorę — ING TFI — zdecydował się wtedy obniżyć zaangażowanie i poinformował, że zszedł poniżej 5 proc. głosów w spółce. W ślad za nim idą następni.

— Wyprzedaż na giełdzie negatywnie wpłynęła na wyniki naszego funduszu. Z uwagi na fundamentalne przyczyny przeceny, Generali podjęło decyzję o sprzedaży akcji Toory — mówi Rafał Markiewicz z zarządu Generali PTE.

Wczoraj kurs Toory spadł o 33,69 proc., do 8,15 zł.

Gorzej nie będzie?

Toora Poland zapewnia, że już zareagowała na nieprawidłowości.

— Mamy wewnętrzny plan naprawczy. Zakłada on eliminowanie zbędnych kosztów. Usunęliśmy problem przerabiania wadliwych felg. Przesunęliśmy też część pracowników z wydziału felg do innych działów. Na przedstawienie inwestorom biznes planu z prawdziwego zdarzenia, popartego analizą finansową, potrzebujemy jednak kilku miesięcy — mówi Radosław Kuras, członek zarządu Toory ds. administracyjno-finansowych.

Zapewnia też, że nie należy spodziewać się kolejnego obniżenia prognozy sprzedaży.

— Uważamy, że ta, która została podana niedawno, jest dość zachowawcza. Nie ma raczej ryzyka, że nie zostanie zrealizowana — mówi.

Tomasz Kasowicz, analityk Erste Banku, również ma nadzieję, że Toorze uda się zrealizować prognozę. Pod warunkiem że nie będzie nowych niespodzianek. A jak na razie, każdy kwartał je przynosi.

Katarzyna Latek, k.latek@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Drugi akt dramatu Toory po wynikach