Duda-Bis kontra obce banki

Eugeniusz Twaróg, Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 22-01-2009, 00:00

Złe obce banki kontra polski przedsiębiorca. Czy ktoś został wykorzystany, czy chce wykorzystać stereotypy? Zapowiada się jatka.

Zakłady mięsne, którym grozi upadłość, wytoczyły ciężkie działa przeciw wierzycielom

Złe obce banki kontra polski przedsiębiorca. Czy ktoś został wykorzystany, czy chce wykorzystać stereotypy? Zapowiada się jatka.

Jest już pierwszy, publiczny zarzut pod adresem banków, że przykręcają kran z kredytami. Jutro przed siedzibami Raiffeisen Bank Polska oraz ING Bank Śląski będą pikietować pracownicy zakładów mięsnych Duda-Bis (nie powiązana z giełdowym PKM Duda). Jak czytamy w piśmie rozesłanym do mediów, "przeciwko destrukcyjnej polityce zagranicznych banków, w tym w szczególności austriackiego Banku Raiffeisen, wobec polskich firm. Bank Raiffeisen dąży do ogłoszenia upadłości przedsiębiorstwa".

To prawda. Bank przyznaje, że kilka dni temu złożył wniosek o upadłość.

Stare rachunki

"Podejmowane od wielu miesięcy próby restrukturyzacji zadłużenia Duda-Bis nie przyniosły efektów z winy samej spółki. Wniosek o upadłość ma zapewnić transparentność zarządu majątkiem spółki poprzez objęcie go niezależnym nadzorem ze strony sądu, ma również chronić interesy wszystkich wierzycieli, którymi są między innymi pracownicy Duda-Bis" — tyle oficjalny komunikat banku.

Dotarliśmy do wniosku o upadłość złożonego w katowickim sądzie 19 stycznia, który rzuca więcej światła na problem. Jak się okazuje, chodzi o uregulowanie historycznych rachunków sprzed trzech lat. W 2005 r. zakłady mięsne wzięły kredyty w trzech bankach: Raiffeisen, ING BSK oraz DnB Nord (udało nam się ustalić, że pierwszy pożyczył im ponad 50 mln zł, drugi 48 mln zł, a trzeci 20 mln zł). Pierwsze problemy ze spłatą pojawiły się dwa lata później. W czerwcu 2007 r. banki przyznały Dudzie dziesięć miesięcy karencji na część kredytu (do maja 2008 r.), a potem kolejną: od czerwca do września 2008 r. Mimo to zakładom mięsnym nie udało się uregulować wszystkich rachunków. Jesienią ubiegłego roku Duda-Bis przedstawił bankom program restrukturyzacji , który wierzyciele odrzucili i w efekcie wypowiedziały umowy kredytowe.

Tydzień temu zakłady przedstawiły jeszcze jeden plan restrukturyzacji, ale spotkał się on z takim samym przyjęciem. Banki stwierdziły, że "przedstawiona propozycja jest nieakceptowalna". Raiffeisen wyjaśnia w piśmie do sądu, że wystąpił o upadłość, ponieważ zakłady, pomimo monitów, przestały płacić zobowiązania, a ich wartość przekracza 10 proc. sumy bilansowej, która na koniec 2008 r., według spółki, wynosiła 362 mln zł.

Dług na raty

W komunikacie Dudy-Bis czytamy, że spółka ma świetlane perspektywy "na najbliższe lata". W 2008 r. zakłady, które zatrudniają ponad 1000 osób, osiągnęły 14 mln zł zysku ze sprzedaży przy obrotach na poziomie 300 mln zł. Wyniku netto jednak nie podały. Krzysztof Woźnica, wiceprezes Dudy-Bis, informuje natomiast, że firma jest zadłużona w konsorcjum banków na blisko 140 mln zł, w tym na 60 mln zł u Raiffeisena. Zapewnia jednak, że jest w stanie spłacić kredyty do 2016 r. Zakłady przeprowadziły już niezbędną restrukturyzację i odzyskały rentowność.

— Sprzedajemy blisko 1000 ton wyrobów tygodniowo. Trafiają one do większości dużych sieci handlowych w Polsce. Generujemy sporo gotówki i jesteśmy obecnie w stanie spłacać zadłużenie w ratach po 700 tys. zł miesięcznie — mówi Krzysztof Woźnica.

Wierzyciele nie dają wiary tym zapewnieniom. Bank zwrócił się do sądu o zabezpieczenie majątku Dudy-Bis i ustanowienie nadzorcy, co uzasadniają m.in. obawą "jego uszczuplenia przez dłużnika, czemu dał on wyraz dotychczasowym postępowaniem".

— Wiemy o rozmowach z bankami, które są trudne, bo obie strony prezentują nieugięte stanowisko. Mamy nadzieję, że negocjacje zakończą się powodzeniem, bo spółka po przeprowadzonej restrukturyzacji jest w dużo lepszej sytuacji, ma płynność i jest w stanie spłacać należności. Jako fundusz zabezpieczyliśmy interesy i nawet w przypadku upadłości nie stracimy. Plan wejścia spółki w tym roku na giełdę jest nieaktualny — mówi Piotr Karmelita, członek zarządu BBI Capital NFI, który ma 19 proc. akcji Duda-Bis.

Eugeniusz

Twaróg

Wiktor

Szczepaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg, Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu