Dużo dymu z tego komina

Dorota Czerwińska
15-02-2008, 00:00

Kolejne rządy mówią, że czas się z nią rozstać. Ale żaden nie miał odwagi, by to zrobić. Czy rząd PO skończy z ustawą kominową?

Jak płacić w państwowych spółkach

Kolejne rządy mówią, że czas się z nią rozstać. Ale żaden nie miał odwagi, by to zrobić. Czy rząd PO skończy z ustawą kominową?

Ustawa ograniczająca pensje prezesów firm, w których państwo ma ponad 50 proc. udziałów, do sześciokrotnej średniej krajowej została uchwalona za rządów AWS w 2000 r. Niezależnie od wyników spółki, branży, w której firma działa, prezes ma ograniczone zarobki. Kominówka dotyczy około 700 spółek, m.in. Lotosu, PKO BP i ZUS.

Prawo do obejścia

Ustawa miała być lekarstwem na przekręty płacowe w państwowych firmach. Okazała się jednak trucizną, która wywołuje patologie. Powoduje dysproporcje w zarobkach w stosunku do szefów przedsiębiorstw, w których państwo ma mniej niż 50 proc., i firm prywatnych. Najzdolniejsi nie chcą pracować w takich spółkach, bo dobry menedżer się ceni.

Szybko znalazły się, oczywiście, sposoby na ominięcie ustawy. Jednym z nich jest powoływanie spółki córki, w której członkowie zarządu spółki matki mogą sobie dorobić. Trzeba tylko pamiętać, by menedżer nie był jednocześnie zatrudniony w radzie nadzorczej spółki matki i w zarządzie spółki podległej. Inny sposób na zwiększenie zarobków menedżera to zawarcie z nim umowy o zakazie konkurencji po odejściu ze spółki (czasem są to nawet ponaddwudziestomiesięczne umowy z wysokim odszkodowaniem za przestrzeganie zakazu). Pieniądze dostaje się po odejściu z firmy, ale w sumie dużo więcej niż wynagrodzenie z ustawy kominowej.

Spółki próbują też obejść nieszczęsną ustawę, oferując menedżerom różne bonusy: luksusowe samochody, ubezpieczenia emerytalne, wysokie premie i służbowe karty kredytowe. Wysokość tych apanaży trudno kontrolować.

Próbowało wielu

Zniesienie ustawy kominowej obiecywały wszystkie poprzednie rządy — z prawej i lewej strony. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym wynagrodzenia menedżerów są regulowane ustawowo. A jest to sprzeczne z prawem unijnym, które wyraźnie mówi, że nie można dyskryminować żadnego sektora gospodarki — a więc również państwowego.

Niezgodność z traktatem była pretekstem do przygotowania przez SLD-owski rząd Marka Belki ustawy uchylającej ustawę kominową. Jednak ponad 360 posłów zagłosowało przeciw. Z kolei wiceminister skarbu w rządzie PiS, Michał Krupiński, wnosił o wyłączenie części spółek spod ustawy kominowej. Nie chciał tego jednak ówczesny minister Wojciech Jasiński.

Teraz o zniesieniu „kominówki” mówi minister skarbu państwa Aleksander Grad. Plan jest taki, by projekt zmian trafił pod obrady rządu w marcu tego roku, a Sejm przyjął ustawę przed przerwą wakacyjną.

— Proponujemy, aby zarobki prezesów spółek państwowych ustalała rada nadzorcza według przyjętego regulaminu. Podstawą mogą być zasady dzisiejszej ustawy kominowej. Dodatkowe elementy wynagrodzenia będą zależały od sytuacji finansowej spółki, osiąganych zysków, zwiększonej wartości firmy, realizowanych inwestycji itd. Minister skarbu państwa będzie mógł zmieniać regulamin decyzją Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, jeżeli byłyby zbyt duże widełki płacowe. Wynagrodzenia prezesów spółek państwowych będą jawne — wyjaśnia minister Grad.

Co zrobi Sejm

Zmiana zasad wynagradzania członków zarządów spółek z większościowym udziałem skarbu państwa i wprowadzenie motywacyjnego systemu płac menedżerów ma wpłynąć pozytywnie na funkcjonowanie przedsiębiorstw publicznych i konkurencyjność gospodarki. Dzięki lepszym wynikom finansowym takich spółek, większe będą przychody budżetu państwa z ich prywatyzacji i dochody z podatków.

Zniesienie ustawy kominowej ma też znacznie ukrócić zakładanie spółek zależnych i zmniejszyć liczbę usług zewnętrznych (doradczych), co pozwalało obchodzić przepisy. Czy tak się stanie, zdecyduje ostatecznie Sejm.

Rentierzy

Rzecz jednak w tym, by zmiany przeprowadzić z głową. Specjaliści z firmy doradczej Hay Group wskazują na łamach „Pulsu Biznesu” na najważniejsze — ich zadaniem — zasady, których należałoby przestrzegać. A Łukasz Woźny z tej firmy wskazuje np. że zagrożeniem związanym z brakiem ograniczenia wynagrodzeń najwyższej kadry zarządzającej w spółkach skarbu państwa jest problem określany mianem „poszukiwania renty”. Menedżerowie takich spółek, mając przewagę informacyjną nad radami nadzorczymi, mogą przecież próbować uzyskać korzyści kosztem skarbu państwa. W konsekwencji obie strony negocjujące wysokość wynagrodzenia na najwyższym szczeblu zarządczym (menedżer i rada nadzorcza) nie będą się koncentrowały na argumentach ekonomicznych.

— Jeżeli prywatne interesy menedżerów przeważą nad wspólnym interesem spółki, a słaba merytorycznie rada nadzorcza się im nie przeciwstawi, to skarb państwa może ponieść koszty nie tylko związane z nierynkową wysokością wynagrodzeń na tym poziomie zarządczym i nieuzasadnionymi ekonomicznie decyzjami biznesowymi, lecz także z nieefektywnością działań menedżerów, koncentrujących się na poszukiwaniu i zdobyciu renty kosztem skarbu państwa — ostrzega ekspert z Hay Group.

Dorota Czerwińska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Dużo dymu z tego komina