Dużo pieniędzy, nie mniej protestów

Magdalena Laskowska
24-03-2006, 00:00

Są wykonawcy,

są pieniądze, są… protesty. Dlatego do tej pory

nie ruszyła przebudowa 15-

-kilometrowego odcinka A4.

Przetarg Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) na przebudowę piętnastokilometrowego odcinka A4 na trasie Balice — Opatkowice ciągnie się od października i — co gorsza — końca nie widać. Siedem firm złożyło ofertę, z czego dwie (Feereg Asdap oraz konsorcjum Bilfinger & Berger z PPRM Płock i WPRD) nie uczestniczą już w postępowaniu, nie odwołując się od decyzji o ich wykluczeniu. Pozostała piątka uparcie walczy o utrzymanie w przetargu, mimo że 23 lutego drogowa dyrekcja dokonała wyboru oferty. A gra jest warta świeczki.

— Jedynym kryterium oceny ofert była cena, więc wybraliśmy najtańszą Budimeksu-Dromeksu za 132,9 mln zł — mówi Jan Jaworski, naczelnik wydziału procedur przetargowych w GDDKiA.

Ze względu na błąd w kosztorysie drogowcy wykluczyli oferty: niemieckiej firmy Berger Bau za 130 mln zł, Mota Engil Polska z ceną 132 mln zł oraz Strabagu z ceną 144 mln zł. Ofertę złożyło także konsorcjum NCC Szwecja z IMB Podbeskidzie za 136,1 mln zł, ale była ona droższa od propozycji Budimeksu-Dromeksu.

Lutowy wybór drogowców pozostałym wykonawcom nie przypadł do gustu. Zaczęły się protesty i odwołania. Pięć protestów wpłynęło na etapie specyfikacji, sześć złożono na wybór dokonany przez GDDKiA.

— Wykluczenie naszej oferty było bezpodstawne, dlatego oprotestowaliśmy decyzję zamawiającego i złożyliśmy odwołanie do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych — mówi Andrzej Rybicki, radca prawny Strabagu.

I skutecznie! Decyzją zespołu arbitrów zamawiający musi dokonać ponownej oceny ofert i unieważnić poprzedni wybór. Arbitrzy uznali, że drogowcy nieprecyzyjnie przedstawili modyfikację specyfikacji. Podobny skutek przyniosło uwzględnione przez arbitrów odwołanie Mota Engil Polska.

— Czekamy na odwołanie niemieckiego wykonawcy Berger Bau i przystąpimy do ponownej oceny ofert — mówi Jan Jaworski.

Na realizację zamówienia wykonawca będzie miał 19 miesięcy od dnia podpisania umowy.

— Liczymy, że za trzy miesiące uda się rozpocząć prace — mówi Jan Jaworski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Laskowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dużo pieniędzy, nie mniej protestów