Dwa oblicza dozoru to prosta droga do bezrobocia

Kamil Kosiński
12-12-2011, 20:02

Czy przedsiębiorca padł ofiarą konkurencji między dwoma urzędami?

 

Janusz Ratomski
Zobacz więcej

Janusz Ratomski

W wyemitowanym w ostatnią niedzielę w telewizji Polsat programie „Państwo w państwie” przedstawiona została historia firmy Irene z Dąbrówki Czarnej opodal Słupska, produkującej zbiorniki na gaz LPG do samochodów. Trudno się oprzeć wrażeniu, że jej problemy wyniknęły wyłącznie z tego, że w Polsce istnieją dwie służby o podobnych kompetencjach, podległe dwóm różnym ministerstwom. Pierwsza to Transportowy Dozór Techniczny (TDT), podległy Ministerstwu Infrastruktury, druga — Urząd Dozoru Technicznego (UDT) podległy Ministerstwu Gospodarki. Obu urzędom przedsiębiorcy muszą płacić za pracę. I to nie w przenośni. Godzina sprawdzania produktów w firmie to wydatek prawie 100 zł. Urzędy więc ze sobą rywalizują.

Szybko tylko czasami

Problemy Irene zaczęły się w październiku 2009 r. Białostocka firma AC, montująca zbiorniki gazowe w samochodach, poinformowała wtedy TDT o nieszczelnościach w trzech zbiornikach wyprodukowanych przez Irene.

— Postanowiliśmy poinformować producenta, ale jednocześnie zgłosić to do urzędu, który tymi sprawami się zajmuje, czyli TDT. To są rzeczy, które warto załatwiać szybko i sprawnie. A właśnie ten sposób uważaliśmy za szybki i sprawny — mówił w programie Józef Tyborski z AC. Jednak Janusz Ratomski, właściciel Irene, w 2008 r. przekonał się, że urząd nie zawsze działa szybko. Zgłosił się wtedy do niego kontrahent z Australii, gotowy kupować jego zbiorniki pod warunkiem potwierdzenia ich parametrów przez niezależny organ. Producent zwrócił się w tej sprawie do TDT. Nie mogąc się przez kilkamiesięcy doczekać jakiejkolwiek odpowiedzi, poprosił o to samo UDT, który bez zbędnej zwłoki potwierdził dokumentację. Teraz jednak TDT postanowił się wykazać. Według Janusz Ratomskiego, zemścić za jego współpracę z UDT.

— Dwie inspekcje, które odbyły się w moim zakładzie, dotyczyły przede wszystkim zbiorników, na których był stempel UDT. Nie zbiorników nieszczelnych — wspomina Janusz Ratomski. Efekt — w grudniu 2009 r. TDT przysyła do firmy faksem decyzje o zawieszeniu prawa Irene do wytwarzania stalowych zbiorników cylindrycznych i specjalnych (toroidalnych) na gaz LPG. Według relacji Janusza Ratomskiego nieszczelności wykryto tylko w trzech. Dziwnym trafem nikt nie chce mu ich pokazać. On i jego córka, która również pracowała w Irene, przyznają, że drobne wady zawsze się mogą zdarzyć. Gdy firma produkowała ponad 100 tys. zbiorników rocznie, około 20 wracało do niej jako wadliwe.

— Nie ma to znaczenia, że z kilku tysięcy czy z kilkuset tysięcy zbiorników zostały wyłowione tylko trzy zbiorniki — mówił Dariusz Bakalarski z TDT. Druga służba dozoru technicznego ma jednak inne zdanie.

— Nie znam takiego przypadku, by przy produkcji tysięcy urządzeń stwierdzenie wad w przypadku kilku prowadziło do zawieszenia produkcji — oponował Kazimierz Nowosadko od 40 lat pracujący w UDT. Dodał, że m.in. po to jest dozór, żeby stwierdzić powody, przyczyny powstania tych wad je usunąć. Z ustaleniem przyczyn rzekomej nieszczelności TDT ma jednak problemy. Dariusz Bakalarski nie był bowiem w stanie ich podać.

Koniec z pracą na wsi

Irene zaskarżyła decyzję TDT do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Ten orzekł, że decyzja o wstrzymaniu produkcji była bezprawna. TDT odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który planuje rozpatrzyć sprawę w trzecim kwartale 2012 r. Zdaniem posła Jerzego Kozdronia z Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, właściciel Irene powinien się cieszyć, że sprawa toczy się przed sądami administracyjnymi.

— Średni termin rozpoznania sprawy przed sądem administracyjnym wynosi sześć miesięcy, a normalnej sprawy w sądzie powszechnym — 580 dni — mówił Jerzy Kozdroń. Czy firma Irene doczeka wyroku? Znaczna część z ponad 170 pracowników została już zwolniona. Właścicielowi firmy od trzech miesięcy nie starcza już na pensje. Mikołaj Karpiński z Ministerstwa Infrastruktury ograniczył się do wygłoszenia przed kamerą formułki: „nie mogę komentować tej kwestii do momentu uzyskania wyroku i zakończenia drogi sądowej”. Potem uciekł, nie odpowiadając już na żadne dodatkowe pytania dziennikarza Polsatu.

APEL

Do Pana Sławomira Nowaka

ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

Szanowny Panie Ministrze Zwracamy się do Pana o pilne podjęcie interwencji w sprawie firmy Irene, zatrudniającej prawie 180 osób, której dalsze istnienie jest zagrożone na skutek decyzji urzędników Transportowego Dozoru Technicznego. Podległy Panu urząd w styczniu 2010 r. zakazał firmie Irene produkcji i sprzedaży na rynku polskim zbiorników na gaz LPG. Firma odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który w marcu tego roku uchylił decyzje TDT. Urzędnicy skierowali jednak sprawę do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który może ją rozpatrzyć dopiero za rok. Do tego czasu firma Irene może upaść, a blisko 200 osób, w większości jedynych żywicieli rodzin, straci pracę. Apelujemy do Pana Ministra o wycofanie skargi z NSA lub podjęcie działań, które umożliwią firmie uniknięcie bankructwa do czasu wydania orzeczenia przez NSA.

Z poważaniem Telewizja Polsat, Pracodawcy RP, „Puls Biznesu”

„Państwo w państwie”

Program tworzony przez redakcje Polsat News oraz „Pulsu Biznesu” jako jedyny w Polsce piętnuje przypadki nadużywania prawa oraz korupcji i nepotyzmu w relacjach państwo-przedsiębiorca. Scenariusz każdego z programów osnuty jest wokół szczególnie jaskrawego przypadku samowoli urzędniczej, której skutkiem jest bankructwo przedsiębiorstwa, przedsiębiorcy oraz utrata pracy przez pracowników. Dziennikarze ścigają takie przypadki, piętnują nieuczciwych urzędników i upominają się o sprawiedliwość. Ideą przewodnią programu jest walka z powszechnym w klasie urzędniczej przekonaniem, że wszyscy prowadzący działalność gospodarczą to potencjalni przestępcy

Harmonogram

W każdy piątek w „Pulsie Biznesu”

— opis przypadku przedsiębiorcy pokrzywdzonego przez urzędników

W każdą niedzielę o 19.30 — start programu w głównym Polsacie, o godz. 20 — kontynuacja w Polsat News

W każdy poniedziałek — relacja z programu na stronie głównej pb.pl, stronie dedykowanej programowi

pwp.pb.pl oraz w kanale wideo na stronie wideo.pb.pl.

W każdy wtorek — relacja z programu na łamach „Pulsu Biznesu” wraz z zapowiedzią tematu kolejnego programu.

Zgłoś swój problem

Masz kłopoty z państwowym lub samorządowym urzędem czy instytucją? Czujesz, że jesteś krzywdzony, prokuratura bezpodstawnie Cię oskarża, Twój biznes jest niszczony, a urzędnicy nie dają Ci żyć? Zgłoś się do nas. Zajmiemy się najbardziej kontrowersyjnymi przypadkami. Będziemy je opisywać w „PB” i przedstawiać w Polsacie w programie „Państwo w państwie”. Nie ograniczymy się do jednorazowego nagłośnienia sprawy. Będziemy ją monitorować, naciskać urzędników, polityków i rząd. Nie zostawimy Cię samego. Pisz na adresy: pwp@pb.pl oraz panstwowpanstwie@polsat.com.pl.

W wyemitowanym w ostatnią niedzielę w telewizji Polsat programie „Państwo w państwie” przedstawiona została historia firmy Irene z Dąbrówki Czarnej opodal Słupska, produkującej zbiorniki na gaz LPG do samochodów. Trudno się oprzeć wrażeniu, że jej problemy wyniknęły wyłącznie z tego, że w Polsce istnieją dwie służby o podobnych kompetencjach, podległe dwóm różnym ministerstwom. Pierwsza to Transportowy Dozór Techniczny (TDT), podległy Ministerstwu Infrastruktury, druga — Urząd Dozoru Technicznego (UDT) podległy Ministerstwu Gospodarki. Obu urzędom przedsiębiorcy muszą płacić za pracę. I to nie w przenośni. Godzina sprawdzania produktów w firmie to wydatek prawie 100 zł. Urzędy więc ze sobą rywalizują.

Szybko tylko czasami

Problemy Irene zaczęły się w październiku 2009 r. Białostocka firma AC, montująca zbiorniki gazowe w samochodach, poinformowała wtedy TDT o nieszczelnościach w trzech zbiornikach wyprodukowanych przez Irene.

— Postanowiliśmy poinformować producenta, ale jednocześnie zgłosić to do urzędu, który tymi sprawami się zajmuje, czyli TDT. To są rzeczy, które warto załatwiać szybko i sprawnie. A właśnie ten sposób uważaliśmy za szybki i sprawny — mówił w programie Józef Tyborski z AC. Jednak Janusz Ratomski, właściciel Irene, w 2008 r. przekonał się, że urząd nie zawsze działa szybko. Zgłosił się wtedy do niego kontrahent z Australii, gotowy kupować jego zbiorniki pod warunkiem potwierdzenia ich parametrów przez niezależny organ. Producent zwrócił się w tej sprawie do TDT. Nie mogąc się przez kilkamiesięcy doczekać jakiejkolwiek odpowiedzi, poprosił o to samo UDT, który bez zbędnej zwłoki potwierdził dokumentację. Teraz jednak TDT postanowił się wykazać. Według Janusz Ratomskiego, zemścić za jego współpracę z UDT.

— Dwie inspekcje, które odbyły się w moim zakładzie, dotyczyły przede wszystkim zbiorników, na których był stempel UDT. Nie zbiorników nieszczelnych — wspomina Janusz Ratomski. Efekt — w grudniu 2009 r. TDT przysyła do firmy faksem decyzje o zawieszeniu prawa Irene do wytwarzania stalowych zbiorników cylindrycznych i specjalnych (toroidalnych) na gaz LPG. Według relacji Janusza Ratomskiego nieszczelności wykryto tylko w trzech. Dziwnym trafem nikt nie chce mu ich pokazać. On i jego córka, która również pracowała w Irene, przyznają, że drobne wady zawsze się mogą zdarzyć. Gdy firma produkowała ponad 100 tys. zbiorników rocznie, około 20 wracało do niej jako wadliwe.

— Nie ma to znaczenia, że z kilku tysięcy czy z kilkuset tysięcy zbiorników zostały wyłowione tylko trzy zbiorniki — mówił Dariusz Bakalarski z TDT. Druga służba dozoru technicznego ma jednak inne zdanie.

— Nie znam takiego przypadku, by przy produkcji tysięcy urządzeń stwierdzenie wad w przypadku kilku prowadziło do zawieszenia produkcji — oponował Kazimierz Nowosadko od 40 lat pracujący w UDT. Dodał, że m.in. po to jest dozór, żeby stwierdzić powody, przyczyny powstania tych wad je usunąć. Z ustaleniem przyczyn rzekomej nieszczelności TDT ma jednak problemy. Dariusz Bakalarski nie był bowiem w stanie ich podać.

Koniec z pracą na wsi

Irene zaskarżyła decyzję TDT do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Ten orzekł, że decyzja o wstrzymaniu produkcji była bezprawna. TDT odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który planuje rozpatrzyć sprawę w trzecim kwartale 2012 r. Zdaniem posła Jerzego Kozdronia z Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, właściciel Irene powinien się cieszyć, że sprawa toczy się przed sądami administracyjnymi.

— Średni termin rozpoznania sprawy przed sądem administracyjnym wynosi sześć miesięcy, a normalnej sprawy w sądzie powszechnym — 580 dni — mówił Jerzy Kozdroń. Czy firma Irene doczeka wyroku? Znaczna część z ponad 170 pracowników została już zwolniona. Właścicielowi firmy od trzech miesięcy nie starcza już na pensje. Mikołaj Karpiński z Ministerstwa Infrastruktury ograniczył się do wygłoszenia przed kamerą formułki: „nie mogę komentować tej kwestii do momentu uzyskania wyroku i zakończenia drogi sądowej”. Potem uciekł, nie odpowiadając już na żadne dodatkowe pytania dziennikarza Polsatu.

APEL

Do Pana Sławomira Nowaka

ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

Szanowny Panie Ministrze Zwracamy się do Pana o pilne podjęcie interwencji w sprawie firmy Irene, zatrudniającej prawie 180 osób, której dalsze istnienie jest zagrożone na skutek decyzji urzędników Transportowego Dozoru Technicznego. Podległy Panu urząd w styczniu 2010 r. zakazał firmie Irene produkcji i sprzedaży na rynku polskim zbiorników na gaz LPG. Firma odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który w marcu tego roku uchylił decyzje TDT. Urzędnicy skierowali jednak sprawę do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który może ją rozpatrzyć dopiero za rok. Do tego czasu firma Irene może upaść, a blisko 200 osób, w większości jedynych żywicieli rodzin, straci pracę. Apelujemy do Pana Ministra o wycofanie skargi z NSA lub podjęcie działań, które umożliwią firmie uniknięcie bankructwa do czasu wydania orzeczenia przez NSA.

Z poważaniem Telewizja Polsat, Pracodawcy RP, „Puls Biznesu”

„Państwo w państwie”

Program tworzony przez redakcje Polsat News oraz „Pulsu Biznesu” jako jedyny w Polsce piętnuje przypadki nadużywania prawa oraz korupcji i nepotyzmu w relacjach państwo-przedsiębiorca. Scenariusz każdego z programów osnuty jest wokół szczególnie jaskrawego przypadku samowoli urzędniczej, której skutkiem jest bankructwo przedsiębiorstwa, przedsiębiorcy oraz utrata pracy przez pracowników. Dziennikarze ścigają takie przypadki, piętnują nieuczciwych urzędników i upominają się o sprawiedliwość. Ideą przewodnią programu jest walka z powszechnym w klasie urzędniczej przekonaniem, że wszyscy prowadzący działalność gospodarczą to potencjalni przestępcy

Harmonogram

W każdy piątek w „Pulsie Biznesu”

— opis przypadku przedsiębiorcy pokrzywdzonego przez urzędników

W każdą niedzielę o 19.30 — start programu w głównym Polsacie, o godz. 20 — kontynuacja w Polsat News

W każdy poniedziałek — relacja z programu na stronie głównej pb.pl, stronie dedykowanej programowi

pwp.pb.pl oraz w kanale wideo na stronie wideo.pb.pl.

W każdy wtorek — relacja z programu na łamach „Pulsu Biznesu” wraz z zapowiedzią tematu kolejnego programu.

Zgłoś swój problem

Masz kłopoty z państwowym lub samorządowym urzędem czy instytucją? Czujesz, że jesteś krzywdzony, prokuratura bezpodstawnie Cię oskarża, Twój biznes jest niszczony, a urzędnicy nie dają Ci żyć? Zgłoś się do nas. Zajmiemy się najbardziej kontrowersyjnymi przypadkami. Będziemy je opisywać w „PB” i przedstawiać w Polsacie w programie „Państwo w państwie”. Nie ograniczymy się do jednorazowego nagłośnienia sprawy. Będziemy ją monitorować, naciskać urzędników, polityków i rząd. Nie zostawimy Cię samego. Pisz na adresy: pwp@pb.pl oraz panstwowpanstwie@polsat.com.pl.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Dwa oblicza dozoru to prosta droga do bezrobocia