Dwa oblicza Tel Awiwu

Materiał partnera
opublikowano: 23-02-2018, 10:38
aktualizacja: 23-02-2018, 10:47

Niespełna cztery godziny w samolocie i można się przenieść w zupełnie inny, orientalny, a jednocześnie bezpieczny świat. Do Tel Awiwu

Pod koniec XIX w. w położonej nad brzegiem Morza Śródziemnego arabskiej Jafie mieszkała coraz liczniejsza społeczność żydowska. Ich dzielnica, Neve Tzedek, powstała na wydmach, tuż za murami Jafy. Dziś to część Tel Awiwu z kilkupiętrowymi kamienicami, starymi synagogami, uroczymi zaułkami ocienionymi krzewami bugenwilli. Są też modne knajpki i sklepy. A wokół wznosi się coraz więcej wieżowców. Z powodu cen ziemi Tel Awiw rośnie głównie wzwyż. W wysokościowcach mieszczą się apartamenty, hotele, banki, centra handlowe. A także giełdy diamentów. Miasto jest jednym z największych na świecie rynków obrotu tymi kamieniami. Diamentowych interesów pilnują głównie ortodoksyjne rodziny żydowskie. Mimo to widok Żyda w czarnym chałacie i kapeluszu to w Tel Awiwie rzadkość. Mieszkańcy miasta przypominają tych z Warszawy, Berlina czy Amsterdamu. Ubrani są dobrze, modnie i współcześnie. W centrum Tel Awiwu nawet w czasie szabatu sklepy są otwarte, komunikacja miejska funkcjonuje, a w barach i klubach są tłumy.

Boeing 737 MAX 8, najnowocześniejszy samolot wąskokadłubowy średniego zasięgu.
Zobacz więcej

Boeing 737 MAX 8, najnowocześniejszy samolot wąskokadłubowy średniego zasięgu. Fot. Aneta Gala

Pełna ludzi jest też plaża i licząca jedenaście kilometrów nadmorska promenada. Ludzie uprawiają tu jogging, jeżdżą na wrotkach, rowerach, praktykują jogę. A na piasku od samego rana opalają się skąpo odziane kobiety i mężczyźni. Więcej niż ortodoksów jest w Tel Awiwie surferów. Zresztą wszelkie sporty wodne to wielka pasja wielu mieszkańców miasta. Tel Awiw uwielbia też tańczyć. Nawet podczas świąt, gdy religijna Jerozolima zajęta jest zapalaniem świec, na menorze w Tel Awiwie płynie muzyka z głośników ustawionych na ulicach i na plaży.

W centrum tego nowoczesnego miasta przetrwał tradycyjny targ — Shuk Ha’Carmel. Czego tu nie ma?! Owoce, warzywa, mięso, ryby, słodycze, pieczywo a także obwoźne stoiska gastronomiczne, na których kupić można świeżo wyciśnięty sok z owoców czy szakszukę (jajka gotowane w sosie pomidorowym z przyprawami i dodatkami).

Florentine to dzielnica artystycznej bohemy. Im dalej od centrum tym bardziej kolorowo. Imigranci z różnych zakątków Afryki mieszkają m.in. w Jafie. Najstarsza jej część, na niedużym wzgórzu, została zrewitalizowana. Turyści spacerują tu wąskimi uliczkami, odwiedzają galerie sztuki, pchli targ i mały port. Wokoło pachnie smakowicie pieczoną rybą i falafelem. Można poczuć bliskowschodnią egzotykę, której między wieżowcami Tel Awiwie coraz trudniej uświadczyć. Arabskie kobiety owijają głowy chustami, mężczyźni przesiadują w kafejkach nad szklaneczką miętowej herbaty. Ale też tutaj, w skromnych jadłodajniach, można zjeść najlepszy humus i msbaha — pastę z czerwonej fasoli. W Tel Awiwie każdy znajdzie coś dla siebie. Ale to tylko początek przygody, jaką jest Izrael.

Polskie Linie Lotnicze LOT oferują bezpośrednie połączenia do Tel Awiwu z Warszawy, Gdańska, Lublina, Wrocławia i Poznania, a od 10 marca z Rzeszowa. Rejs trwa 3 godz. 45 minut.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dwa oblicza Tel Awiwu