Dwie jaskółki wiosny nie czynią

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 30-03-2006, 00:00

Nałęczów i Szczawnica były pierwsze. Ich losy są dowodem na to, że prywatyzacji nie należy skreślić z listy rozwiązań.

Prywatnych właścicieli mają tylko dwa krajowe uzdrowiska. Oba chwalą to sobie.

Wojciech Gucma, prezes Nałęczowa, jedynego sprywatyzowanego w normalnym trybie uzdrowiska, wymienia m.in. możliwości uzyskiwania kredytów na in- westycje. Sanatorium nie jest dla banku wymarzonym pożyczkobiorcą, a państwowe — tym bardziej.

Chwila zwątpienia

East Spring International wszedł do Nałęczowa w 2002 r. Od tego czasu spółka zainwestowała w modernizację i rozbudowę 33 mln zł, sfinansowała pakiet socjalny dla zwalnianych pracowników za 10 mln zł i powoli zaczęła wychodzić na prostą. Wprawdzie pod koniec 2005 r. East Spring rozważał sprzedaż uzdrowiska, a umowa prywatyzacyjna pozwalała mu wycofać się z działalności sanatoryjnej w 2007 r., to jednak uznał, że mimo niskiej rentowności biznes może się opłacić. Zdaniem prezesa Gucmy, Holendrów uspokoiły poprawiające się wyniki finansowe. 2005 r. spółka zamknęła stratą około 2 mln zł, ale i tak był to wynik o kilka milionów lepszy od planowanego. Plan zakłada, że w tym roku po raz pierwszy od prywatyzacji Nałęczów zarobi na czysto kilkaset tysięcy złotych. Poczynione inwestycje zupełnie zmieniły natomiast wygląd i możliwości uzdrowiska.

Powtórka z rozrywki

Na podobny efekt liczy Antoni Sławik, prezes uzdrowiska Szczawnica. We wrześniu 2005 r. minister skarbu przekazał kontrolę nad uzdrowiskiem spółce Thermaleo, utworzonej przez spadkobierców przedwojennego właściciela. Skarb oddał Szczawnicę, przyparty do muru sądowymi wyrokami, które unieważniły nacjonalizację uzdrowiska, ze świadomością wypłaty wysokich odszkodowań. Inwestor roszcze- nia wycofał i zobowiązał się do dużych inwestycji. W ciągu 10 lat obiecuje wydatki rzędu 80 mln zł: na rozwój bazy noclegowej, centrum kulturalne, obiekty zabiegowe.

— Uzdrowisko powoli zaczyna się zmieniać. Właśnie otrzyma- liśmy pierwsze pozwolenia na przebudowę i modernizację obiektów usługowo-mieszkalnych. Projekt wart jest 3 mln zł. Teraz uzgadniamy koncepcję modernizacji zakładu przyrodoleczniczego. Najważniejsze, że wyjaśniła się sytuacja prawna. Przez 4,5 roku nie mogliśmy podjąć praktycznie żadnych poważnych działań — podkreśla prezes uzdro- wiska.

Na wyjaśnienie swoich roszczeń czekają także spadkobiercy sanatoriów w Żegiestowie, Rabce i Rymanowie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu