Dwie sieci po litewsku

Beata Chomątowska
14-08-2006, 00:00

Euroapteka nie zostanie teraz sprzedana — twierdzi jej szef. Przeciwnie, wybrała się już na zakupy.

— Nie zamierzamy teraz sprzedawać Euroapteki — oznajmia Vladas Numavicius, prezes i założyciel spółki, który ponownie przejął zarządzanie firmą.

Jak twierdzi, ma ona wystarczająco dużo własnych środków na rozwój bez pomocy zewnętrznego inwestora. Kandydatem do ręki miał być m.in. giełdowy PGF. Potwierdzają się więc wcześniejsze informacje „PB” o tym, że ogłoszony na początku tego roku przetarg na sprzedaż sieci pozostanie, przynajmniej na razie, bez rozstrzygnięcia. Umowa z BNP Paribas, który pośredniczył w przetargu, nadal jednak obowiązuje.

— Zamiar sprzedaży Euroapteki nie wyszedł od nas. Przez ponad cztery lata działalności w Polsce mieliśmy wiele propozycji od chętnych na przejęcie tej spółki. Zawarliśmy więc umowę z bankiem, który prowadzi w naszym imieniu konsultacje z wszystkimi zainteresowanymi. BNP Paribas pośredniczy też w rozmowach z firmami, które chcielibyśmy kupić — twierdzi Vladas Numavicius.

Dodaje, że obecnie toczą się negocjacje z kilkoma takimi podmiotami, których udział w rynku nie przekracza 1 proc.

Litewski Polonez

Miesiąc temu właściciele Euroapteki przejęli w Polsce inną sieć —Polonez, która liczy sześć aptek działających w województwie kujawsko-pomorskim.

— Będziemy rozwijać obie marki oddzielnie. Powstaną też nowe apteki Polonez. Nie zamierzamy koncentrować się tylko na jednym regionie Polski — zapewnia Vladas Numavicius.

Dodaje, że firma liczy, iż uda się jej sfinalizować kolejne przejęcia. Pytany o dalszą przyszłość Euroaptek, dyplomatycznie odpowiada, że jest optymistą.

— W najbliższych miesiącach ustalimy szczegółową strategię dla spółki. Potrzeba na to czasu. W firmie trochę się zmieniło: jest nowy dyrektor administracyjny i dyrektor handlowy. Musimy zdecydować, jak podzielić się pracą — mówi prezes.

Vladas Numavicius nie ujawnia na razie wyniku finansowego Euroapteki za ubiegły rok. W 2002 i 2003 r. spółka miała odpowiednio 3,4 oraz 5,8 mln zł straty netto. Rok później zmniejszyła ją do 0,78 mln zł. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że prognoza na pierwszą połowę 2005 r. też była ujemna: planowana strata wynosiła 4,5 mln zł. W kolejnych latach rosły za to przychody Euroapteki: z 37,7 mln zł w 2003 r. do 132,4 mln zł rok później. Rozwój spółki dotychczas głównie finansowały pożyczki udzielane przez Vladasa Numaviciusa, który już wcześniej kierował Euroapteką.

Związki z 36,6

Szef Euroapteki zaprzecza, jakoby Vilniaus Prekyba (właściciel polskiej sieci) miała wcześniej związki z firmą Polonez poprzez osobę Danieli Kryłowskiej, która zasiadała w zarządzie Euroapteki. Była członek zarządu spółki jest (jak sprawdziliśmy) właścicielką firmy Apteka 36,6, kojarzonej w branży z Euroapteką. Firma o podobnej nazwie działa też w Rosji. Co ciekawe, wszystkie trzy sieci: Euroapteka, Polonez i Apteka 36,6 prowadzą podobną strategię promocyjną, oferując m.in. leki za grosz.

B

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Chomątowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dwie sieci po litewsku