Dylemat na szczycie flaszki

TOMASZ KOLECKI, MISTRZ POLSKI SOMMELIERÓW 2007/2008/2009/2010, EKSPERT PORTALU WINEZJA.PL
aktualizacja: 26-10-2017, 23:39

Kiedyś było wiadomo: korek to luksus, zakrętka to tanizna. Dziś wszystko stanęło na głowie. Dumnie prężą muskuły nawet najlepsze wina ubrane w metalową czapeczkę. Nie tak dawno rzecz nie do pomyślenia.

Nawet europejskie tuzy z Francją, Włochami i Hiszpanią na czele nie odwracają się ze wstrętem od zakręcania swoich flaszek. Przeciwnie.Nie wierzycie? To wrócimy do sprawy, gdy ten los spotka najsłynniejsze bordoskie chateaux. A właściwie te dostępne na półkach, bo w piwnicach eksperymenty trwają od lat. Widok najlepszych Rieslingów, Pinot Noir czy Blaufrankisch w zakręconych butelkach to już przecież chleb powszedni.

W świecie wina używa się kilku rodzajów zamknięć butelek, a ich wybór coraz częściej sygnalizuje stan trunku lub czas jego przeznaczenia do konsumpcji. Nie zawsze świadczy to o klasie wina. Przyjrzyjmy się im zatem w telegraficznym skrócie.

Po pierwsze: korek z jednego kawałka kory. Jest drogi lub bardzo drogi, a jego użycie nie zawsze uzasadnione ekonomiczne. Jednakże winom o potencjale do długiego dojrzewania zapewnia stały dopływ tlenu i umożliwia ewolucję. Z drugiej strony jednak — jest narażony na zainfekowanie lub uszkodzenia mechaniczne i w rezultacie może nieodwracalnie zepsuć wino.

Po drugie: korek z miału lub krążków. Ma dwie zalety i trochę wad. Jest wyraźnie tańszy od korka z jednego kawałka kory i nieźle go imituje. Niestety, nie zapewnia winom dopływu tlenu w takim stopniu, bardzo łatwo się kruszy przy wyciąganiu z szyjki i jest podatny na przekazanie winu niepożądanych zapachów i smaku. Winiarze używają go najczęściej do win przeznaczonych do szybkiej konsumpcji.

Po trzecie: korek typu diam formowany z mielonych okruchów kory dębu korkowego wymieszanej z klejem. Stanowi doskonałą alternatywę dla poprzedników, zwłaszcza dla rozwiązania „po drugie”. Jest sterylny, nie zagraża winu infekcjami, choć nadal, lecz w mniejszym stopniu, jest podatny na uszkodzenia mechaniczne. Kosztuje rozsądnie, wygląda cudownie. I chyba to jedna z głównych melodii przyszłości. Po kolejne: korek syntetyczny. Bardzo dobrze imituje naturalny, często ma także podobną barwę. Jest tani i łatwo nim operować. Zamknięcie nim butelki mówi, że wino jest produktem gotowym i skazanym na szybką konsumpcję. Po któreś tam: demon! Metalowa zakrętka. Jest tanim i pewnym sposobem zamknięcia butelki. Nie naraża wina na zakażenie i skutecznie ogranicza jego zepsucie przez uszkodzenie zamknięcia. Informuje też, że wino w butelce to zazwyczaj produkt skończony. Coraz więcej jest jednak dowodów na rozwój wina pod uściskiem zakrętki.

Po nie pamiętam które: korek ze szkła. Kształtem przypomina „grzybek” znany np. z koniaków. Jest bardziej elegancką wersją zamknięcia o podobnym działaniu jak metalowa zakrętka. Po ostatnie: metalowy kapsel. Tak. Ten jest używany przede wszystkim do win tanich, sprzedawanych na lokalnych rynkach i przeznaczonych do szybkiej konsumpcji. Teraz mity są już obalone. Zakrętka i korek są niemal równorzędne, mają swoje lepsze i słabsze strony. Trudno wskazać zwycięzcę. I tak już raczej zostanie po wsze czasy. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ KOLECKI, MISTRZ POLSKI SOMMELIERÓW 2007/2008/2009/2010, EKSPERT PORTALU WINEZJA.PL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dylemat na szczycie flaszki