Dyrekcji został w kasie 1 mld zł

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 23-06-2010, 00:00

Koniec taniego budowania dróg? Nie — to tylko żonglowanie kosztorysami.

Drogowy inwestor w 2009 r.

oszczędzał 40 proc. na kontrakcie, w tym roku — 13 proc.

Koniec taniego budowania dróg? Nie — to tylko żonglowanie kosztorysami.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) szczyciła się w ubiegłym roku gigantycznymi oszczędnościami przy budowie dróg. W sierpniu 2009 r. sięgały już 4 mld zł, we wrześniu były dwukrotnie wyższe, a na koniec roku drogowcom w portfelu zostało aż 12 mld zł.

Tymczasem w tym roku różnica między kosztorysami GDDKiA a wartością podpisanych przez nią umów z wykonawcami sięga tylko 1 mld zł.

— Średnia oszczędność na kontrakcie w ubiegłym roku to 40 proc., w tym natomiast 13 proc. — szacuje Artur Mrugasiewicz z biura prasowego GDDKiA.

Urealnienie stawek…

Skąd taka różnica?

— Ceny zaczęły rosnąć. GDDKiA oszacowuje kosztorysy w innych warunkach rynkowych, dzięki czemu są bliższe cenom przedstawianym w ofertach — twierdzi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.

Wielu wykonawców jednak z taką tezą się nie zgadza.

— Nic się nie zmieniło. Oferty wykonawców nadal są znacząco niższe od kosztorysów dyrekcji. Wyjątkiem jest rzeszowski oddział GDDKiA, który mocno przeszacował swoje kosztorysy, ale nie wiadomo, według jakiego klucza opracował nowe wyliczenia, chyba cięli procentowo, biorąc ceny z sufitu — mówi Zbigniew Kotlarek, prezes firmy MSF Polska i były szef GDDKiA.

— Drogowa dyrekcja przedstawia coraz bardziej realne kosztorysy. Zmieniło się też podejście firm, które przestały dawać w ofertach bardzo niskie ceny i coraz realniej oceniają swoje ryzyko, zwłaszcza w kontraktach w modelu projektuj i buduj. Ale urzędnicy z oddziału w Rzeszowie chyba rzeczywiście przestrzelili — mówi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Warto przeanalizować podpisane w tym roku umowy z wykonawcami i porównać ich ceny z kosztorysami dyrekcji. W większości przypadków oferty wykonawców są o 25-50 proc. niższe od założeń GDDKiA. Wyjątkiem rzeczywiście jest oddział w Rzeszowie, który tak mocno ściął kosztorysy, że teraz oferty wykonawców są od nich wyższe o 30-35 proc. Nie udało nam się wczoraj uzyskać komentarza od przedstawicieli GDDKiA Rzeszów.

…na chybił trafił

— Nigdy GDDKiA nie trafiała z kosztorysami. Trudno dociec, jakimi kryteriami kieruje się przy ich opracowywaniu. Zawsze jej kosztorysy były rozbieżne od ofert wykonawców — mówi Paweł Ludwig, z Mota Engil.

To fakt. W latach 2007-08 GDDKiA miała kosztorysy szacowane na podstawie cen z lat 2005-06 i w rezultacie dostawała od wykonawców oferty dwa razy wyższe. Na przełomie lat 2008 i 2009 dyrekcja podniosła wartość kosztorysów, ale przyszedł kryzys i firmy niemal z całego świata ruszyły do Polski budować autostrady. Konkurencja przyniosła spadek cen w ofertach, więc propozycje wykonawców stały się o połowę tańsze od kosztorysów GDDKiA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy