Dyski pecetów pomogą czyścić ścieki

Kamil Kosiński
25-05-2011, 00:00

Biuro rachunkowe, popularny "Kret" i mikstura dawnych alchemików. Razem mają być przebojem.

Metoda bezpowrotnego niszczenia informacji

Biuro rachunkowe, popularny "Kret" i mikstura dawnych alchemików. Razem mają być przebojem.

Wykorzystywany w lampach błyskowych i żarówkach ksenon w warunkach mikrograwitacji potrafi zachowywać się jak śmietana. Wiemy to stąd, że specjalistom z firmy KrollOntrack udało się odczytać dane zawarte na jednym z dysków twardych promu kosmicznego "Columbia", który w lutym 2003 r. spłonął, wchodząc w ziemską atmosferę. Odzyskiwanie danych trwało pięć lat, ale odczytano 99 proc. informacji z 400-gigabajtowego dysku Seagate, znajdującego się na pokładzie "Columbii".

Obecnie odzyskuje się informacje z resztek komputerów wydobytych z gruzów World Trade Center. Nie jest to tanie i szybkie, ale pokazuje, że zniszczenie danych komputerowych to wcale nie jest łatwa sprawa. Postanowiła to wykorzystać wrocławska spółka BOSSG Data Security, która właśnie rozpoczyna działalność. Ale wcale nie chce zarabiać na odzyskiwaniu danych. Wręcz przeciwnie.

— Jeśli nośnik przejdzie opatentowaną przez nas procedurę niszczenia, to choćby nie wiem, ile się zapłaciło, danych już nie można odzyskać. Szczycimy się tym, że nasza metoda jest nieodwracalna — zapewnia Paweł Markowski, prezes BOSSG Data Security.

Liczy na zlecenia wojska, policji i innych organów przetwarzających informacje ważne dla bezpieczeństwa państwa. Oczekuje także zainteresowania banków, towarzystw ubezpieczeniowych, kancelarii prawnych, sektora medycznego i wszystkich innych podmiotów, które chcą mieć absolutną pewność, że dane z ich komputerów nie trafią w niepowołane ręce.

Dysk jak woda

Na czym polega metoda wrocławskiej spółki? Najpierw z dysku wyjmuje się talerze, czyli elementy, na których są zapisywane i przechowywane informacje. Frezarką tnie się talerze na wióry. Te zaś trafiają do roztworu ługu sodowego, będącego podstawowym składnikiem "Kreta", wykorzystywanego do udrażniania rur kanalizacyjnych. W tym momencie dysk twardy jest już bardzo miękki, bo płynny. Dla pewności ciecz jest jednak jeszcze przepuszczana przez filtr, który ma zatrzymać wszelkie zawiesiny. Traktowane są one wodą królewską, czyli mieszaniną kwasów, która ze względu na zdolność rozpuszczania złota była niegdyś popularna wśród alchemików.

Powstałą w wyniku reakcji chemicznych ciecz spółka chce sprzedawać oczyszczalniom ścieków, gdzie jako koagulant ma się stawać wartościowym składnikiem wspomagającym oczyszczanie innych ścieków. Innym pomysłem jest jej wykorzystanie w elektrolitycznej produkcji aluminium.

— Obecnie dysponujemy symbolicznymi ilościami tej substancji, ale spodziewamy się, że za rok lub dwa będziemy mieli ilości istotne z punktu widzenia oczyszczalni ścieków lub produkcji aluminium — mówi Paweł Markowski.

Metodę niszczenia danych z nośników magnetycznych opracowali Janusz Iwaniec z synem Rafałem. Grupa BOSSG to kilka spółek koncentrujących się na outsourcingu księgowości i naliczania płac, czyli w zasadzie biuro rachunkowe.

— Z myślą o prowadzeniu audytów bezpieczeństwa informacji i szkoleń z tego zakresu powołaliśmy kiedyś spółkę BOSSG Information Security. To przez nią pozyskaliśmy kontakt z twórcami technologii. Spotkaliśmy się i zaczęliśmy współpracować. Po dwóch latach przyszedł czas na komercjalizację pomysłu — relacjonuje Paweł Markowski.

Wszystko na widoku

Grupa BOSSG do technologii dorzuciła pomysł na biznes, czyli procedury minimalizujące ryzyko wycieku danych związane ze świadomymi działaniami ludzi zaangażowanych w niszczenie nośników magnetycznych. Nigdy nie są one uruchamiane, dzięki czemu nie można nic z nich zgrać. Nie są też nigdzie transportowane, ponieważ są niszczone w siedzibie zleceniodawcy. Służy temu samochód-laboratorium, który klient może zamówić pod wskazany przez siebie adres.

— Na razie mamy jedno mobilne centrum utylizacji danych. W ciągu roku chcemy mieć 5-10 takich samochodów — zaznacza Paweł Markowski.

Sam samochód jest w dużej mierze zbudowany z przezroczystych elementów, mających gwarantować, że nośnik z nieskasowanymi danymi nigdzie się nie "zawieruszy". Temu też służą białe, pozbawione kieszeni uniformy obsługi i kamery monitorujące wnętrze i okolice pojazdu. Dzięki nim klient może śledzić na żywo proces niszczenia danych (łącznie z reakcją chemiczną) i otrzymuje na koniec nagranie niszczenia.

Zniszczenie jednego dysku twardego spółka BOSSG Data Security wycenia na 150 zł netto.

okiem eksperta

Technologia to za mało

Aleksander Poniewierski, partner w Ernst Young Business Advisory

W bezpieczeństwie danych przechowywanych w formie cyfrowej chodzi o świadomość ludzi. Jeśli jej brakuje, to nawet najlepsze narzędzia nie pomogą. A moim zdaniem brakuje świadomości tego, że coś niematerialnego ma wartość. Jeśli ktoś likwiduje biuro, to dokumenty drze, a nawet pali. A w przypadku danych komputerowych ludzie myślą, że jak nacisną guzik, to je skasują. Ale one kasują się tylko pozornie, bo taka jest ich natura. Wiele poufnych dokumentów można wydobyć z pendrive’ów przekazanym rodzicom przez dzieci lub z komputerów poleasingowych sprzedawanych na Allegro. Duże firmy mają politykę bezpieczeństwa odnoszącą się do kasowania danych z wycofywanego z użytkowania sprzętu, ale i one zapominają z reguły o telefonach. Kiedyś przechowywały one tylko numery telefonów, ale smartfony zawierają dużo więcej danych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Dyski pecetów pomogą czyścić ścieki