Dystrybutorzy prądu spodziewają się migracji klientów

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 28-12-2006, 12:30

Kilka tysięcy klientów może zmienić na Śląsku dostawcę prądu w pierwszym okresie po planowanym na lipiec 2007 r. uwolnieniu rynku energii.

Kilka tysięcy klientów może zmienić na Śląsku dostawcę prądu w pierwszym okresie po planowanym na lipiec 2007 roku uwolnieniu rynku energii - szacują eksperci firmy Vattenfall Distribution. Ich zdaniem, skala migracji klientów nie będzie bardzo duża, ponieważ wciąż będą istnieć ograniczenia w tym zakresie.

"Aby każdy klient mógł swobodnie wybrać dostawcę energii, oprócz pełnego otwarcia rynku powinny także zniknąć taryfy w części dotyczącej sprzedaży energii. Tak długo, jak będą one utrzymywane, ruch na rynku raczej nie będzie wielki" - ocenił w czwartek prezes Vattenfall Distribution, Piotr Kołodziej.

Pełne uwolnienie rynku oznaczałoby odejście od przypisywania poszczególnych odbiorców do określonych grup taryfowych, z czym wiążą się określone ceny energii. Taryfy będą wówczas widoczne dla klientów jedynie w tej części rachunku za energię, która dotyczy jej przesyłu. To około połowa wartości rachunku. Zmieniając dostawcę na tańszego klient będzie musiał kalkulować, na ile wzrosną mu wówczas opłaty za przesył.

Prawdopodobnie jednak - według Kołodzieja - w ciągu roku-dwóch lat po uwolnieniu rynku taryfy będą obowiązywać także w części dotyczącej sprzedaży energii. W ten sposób regulator rynku - resort gospodarki i Urząd Regulacji Energetyki (URE) - chce zapobiec możliwości znaczących podwyżek cen już w pierwszym etapie po urynkowieniu. Zdaniem firm dystrybucyjnych, zahamuje to pełny rozwój rynku.

Przedstawiciele Vattenfall Distribution przypominają, że w myśl obowiązującego prawa energetycznego podwyżki nie mogą przekraczać 3 proc. powyżej poziomu inflacji, czyli w tym roku maksymalnie mogłyby wynieść 5,1 proc. Tymczasem średni wzrost w nowej, obowiązującej od początku 2007 roku taryfie na Śląsku to 2,15 proc., wobec 2,1 proc. średniorocznej inflacji. Typowe gospodarstwo domowe ma płacić co dwa miesiące o 1-1,5 zł więcej niż dotąd.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej Kołodziej podkreślił, że dystrybutor z roku na rok obniża własne koszty o ok. 5 proc.; każdego roku inwestuje też ok. 130 mln zł w modernizację i rozwój sieci elektroenergetycznej. Ocenił, że uwolnienie rynku nie spowoduje dynamicznego wzrostu cen dla odbiorców indywidualnych, należy jednak liczyć się - jak mówił - ze stopniowym "urealnieniem" cen energii dla największych odbiorców przemysłowych.

Według prezesa, konstrukcja zatwierdzonej przez URE nowej taryfy powoduje, że do niektórych odbiorców z branży przemysłu ciężkiego możliwa jest sprzedaż energii ze stratą. Powodem są m.in. rosnące ceny energii u jej wytwórców, konieczność zakupu określonego procenta prawie dwa razy droższej energii ze źródeł odnawialnych (ok. 4 proc.) oraz energii produkowanej razem z ciepłem (ok. 13-14 proc.). To powoduje, że w niektórych przypadkach marża dystrybutora prądu jest ujemna.

Przedstawiciele Vattenfall Distribution przyznają, że ich prognozy dotyczące cen zakupu energii przez spółki dystrybucyjne od wytwórców różnią się od szacunków URE, zwykle o kilka złotych na megawatogodzinie. Jeżeli za rok okaże się, że to dystrybutorzy mieli rację, regulator ma poszukać możliwości zrekompensowania im strat. W 2007 roku - według firmy - nie będzie już zmian cen energii.

W czwartek Vattenfall Distribution, dostarczający na Śląsku energię do ponad 1,1 mln klientów, przedstawił szczegóły taryfy na przyszły rok. Z materiałów firmy wynika, że na Górnym Śląsku energia jest najtańsza w Polsce - średnie gospodarstwo domowe zapłaci za nią ok. 750 zł rocznie (w ubiegłym roku ok. 734 zł), podczas gdy w najdroższym Lublinie rachunek ten - zgodnie z taryfą - wyniósłby blisko 925 zł.

Przedstawiciele spółki podkreślają, że w związku z planowaną na 1 lipca przyszłego roku liberalizacją rynku energetycznego, 2007 rok ma być przełomowy dla polskiej energetyki. Zwracają przy tym uwagę, że wciąż brak precyzyjnych reguł, opisujących relacje między graczami na rynku energii oraz np. procedur zmiany dostawcy przez klientów indywidualnych.

Według ekspertów Vattenfall Distribiution, w perspektywie kilku lat największy wpływ na finalne ceny energii będą miały jej ceny u producentów, a tu z kolei do najważniejszych czynników należeć będą kwestie związane z emisją dwutlenku węgla. Rozwinięcie handlu uprawnieniami do emisji i spodziewany wzrost cen w takich transakcjach może spowodować, że energia zdrożeje.

Swobodnego wyboru dostawcy energii od kilku lat może dokonywać ok. milion odbiorców przemysłowych w Polsce. Mimo to migracja klientów była niewielka i ograniczała się do kilkudziesięciu podmiotów, z czego połowa działa na Śląsku. Pełna liberalizacja rynku ma stworzyć rzeczywistą konkurencję między dostawcami. (DI, PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Tadeusz Stasiuk)

Polecane