Dzięki konsolidacji rośnie chemiczna potęga

Barbara Warpechowska
opublikowano: 14-06-2013, 00:00

Rozmowa z Pawłem Jarczewskim, prezesem Grupy Azoty

„Puls Biznesu”: Co oznacza dla polskiej chemii konsolidacja Zakładów Azotowych Tarnów z Puławami?

Paweł Jarczewski: To proces tworzenia nowego, międzynarodowego oblicza polskiej chemii. Dlatego pierwszym i najpilniejszym zadaniem, jakie realizujemy w ramach konsolidowanej Grupy Azoty, jest tworzenie modelu biznesowego, który pozwoli nam rywalizować z największymi firmami na świecie. Grupa musi być elastycznie zorganizowana, by umiejętnie reagować na turbulencje rynkowe, a zarazem przynosić atrakcyjną stopę zwrotu akcjonariuszom. Do tych zadań niezbędne będzie wykorzystanie najlepszych kompetencji w poszczególnych dziedzinach, które przez lata były budowane w spółkach Grupy. Musimy wprowadzić transfer wiedzy między podmiotami i na tej bazie tworzyć nowe standardy funkcjonowania Grupy. Konsolidacja polskiej chemii to nie tylko proste dodawanie do siebie kolejnych elementów, ale przede wszystkim budowanie jej nowej jakości, a tym samym i wartości.

Jak się zmieni rynek? Jak pan widzi konkurentów Grupy?

Grupa Azoty to drugi w Unii Europejskiej producent nawozów mineralnych. To również znaczący producent chemikaliów: kaprolaktamu, melaminy, alkoholi oxo, bieli tytanowej. Najważniejszy dla nas rynek nawozowy jest stabilny, ale ważne w najbliższym czasie będą cła antydumpingowe na saletrę amonową z Rosji. W ramach mojej działalności w Fertilizer Europe [Europejska Organizacja Producentów Nawozów — dop. BW] wciąż próbujemy chronić rynek europejski przed nawozami konkurentów, którzy mają gaz ziemny kilkakrotnie tańszy niż my i nie ponoszą dodatkowych kosztów jako konsekwencji oddziaływania na środowisko. Pracujemy nad tym, ale musimy przygotować się na różne scenariusze. Musimy też obserwować decyzje biznesowe producentów nawozów z Ameryki Północnej, którzy dzięki gazowi łupkowemumają szansę w najbliższym czasie stać się eksporterami. Przyglądamy się też działaniom konkurentów z Chin, które jako największy na świecie producent mocznika prowadzą ostatnio agresywniejszą politykę eksportową. Obserwujemy również działalność konkurentów z Afryki Północnej na europejskim rynku nawozowym. Także w przypadku kaprolaktamu w ostatnim czasie zaszło wiele zmian. Chiny, które były jego największym importerem, skokowo osiągnęły zdolności produkcyjne, które pozostawiają tylko niewielką przestrzeń na import. Możliwe, że za kilka lat Chiny zupełnie się uniezależnią od importu mimo wysokiego wzrostu zużycia tego produktu. Nasze działania biznesowe związane z kaprolaktamem oczywiście nie są na razie zagrożone, ale musimy myśleć o przyszłości. Naszym zadaniem jest stworzenie organizacji biznesowej, która będzie analizowała sytuację na każdym w tych rynków, przewidywała zmiany i odpowiednio na nie reagowała.

Jakie są perspektywy rozwoju i zagrożenia dla Grupy Azoty?

Koszty surowców, materiałów i energii stanowią prawie 70 procent kosztów rodzajowych Grupy, dlatego najważniejsze zadania to zapewnienie surowców i optymalizacja kosztów produkcji. Stawiamy na inwestycje i modernizacje poprawiające efektywność instalacji amoniakalnych, by obniżyć zużycie gazu ziemnego. Tak stało się w Puławach kilka lat temu, teraz podobne przedsięwzięcie jest realizowane w Policach. Ważna będzie również optymalizacja produkcji i przepływu amoniaku między spółkami Grupy, gdyż jest to nasz najważniejszy surowiec i produkt. Grupa prowadzi też na międzynarodowych rynkach działania, które zapewnią nam surowce do produkcji nawozów wieloskładnikowych, szczególnie istotnych dla polickiej spółki.

Jakie segmenty uważa pan za najbardziej rozwojowe?

Stabilne podstawy ma najważniejszy dla nas segment nawozowy. W Polsce rynek nawozów szacuje się na ponad 10,5 mld zł. Widzimy w tym ogromny potencjał, obejmujący zarówno rozszerzenie naszej oferty o nowe produkty nawozowe, jak i usługi oraz doradztwo rolnicze. Staramy się zapewnić klientom pełną paletę produktów. Puławy właśnie z tego względu złożyły ofertę Ciechowi na nabycie Organiki Sarzyna, znanej z produkcji popularnych środków ochrony roślin. Temu celowi przyświecała też budowa nowego kompleksu nawozowego w Puławach z nowoczesnymi formułami produktów dla rolnictwa.

Spowolnienie gospodarcze dotyka również Polskę. Jak może wpłynąć na firmę, którą pan kieruje?

Spowolnienie gospodarcze trwa. Grupa Azoty dzięki dywersyfikacji produktowej całkiem dobrze sobie radzi. Wyniki finansowe za ostatni kwartał, z przychodami niemal 2,7 mld zł i 410 mln zł zysku netto, robią wrażenie. Oczywiście, gdy się analizuje te wyniki, widać, że segment nawozowyjest w znacznie lepszej kondycji niż pozostałe. Dzieje się tak dlatego, że produkcja rolna jest niemal niemożliwa bez nawozów azotowych. Spowolnienie gospodarcze odbija się jednak na branżach motoryzacyjnej i budowlanej, więc wyniki segmentu chemicznego mają zdecydowanie mniejszy udział w zysku. Umiejętne położenie akcentów na różne segmenty działalności pozwala spółkom zmniejszyć wpływ tymczasowych zmian makroekonomicznych.

Pozostałe plany inwestycyjne?

Należałoby wspomnieć jeszcze o złożonej Ministerstwu Skarbu Państwa ofercie zakupu kopalni siarki w Grzybowie. Siarka jest jednym z podstawowych surowców do produkcji kaprolaktamu i nawozów azotowych. Kontynuujemy też realizację przedsięwzięć energetycznych w Puławach i Kędzierzynie Koźlu, które zastąpią wysokoemisyjne elektrociepłownie w spółkach, obniżając koszty produkcji energii i pary wodnej.

Co dla pana oznacza kierowanie Grupą? Jakich wyzwań pan się spodziewa?

Rozpocząłem nowy rozdział pracy zawodowej w polskiej chemii, zmieniając stanowisko prezesa zarządu Puław na stanowisko prezesa Grupy Azoty i całej grupy kapitałowej, obejmującej cztery potężne zakłady chemiczne i wiele spółek zależnych. Z branżą chemiczną jestem związany już od ponad 20 lat, a od niemal dwóch pełnię również funkcję wiceprezydenta Fertilizers Europe, europejskiego stowarzyszenia producentów nawozów. Z kolegami z zarządu czeka nas dalsza praca nad budową Grupy Azoty. To dla nas ogromne wyzwanie. Również ze względu na oczekiwania akcjonariuszy, którzy w tym roku spodziewają się zapowiadanych w prospekcie emisyjnym efektów synergii konsolidowanych przedsiębiorstw. Wyzwaniami będą także działania w odpowiedzi na zmiany rynkowe. W Grupie jednak czujemy się silniejsi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Dzięki konsolidacji rośnie chemiczna potęga