Dzień czekolady smutny dla inwestorów

AD, MWIE, FOT. BLOOMBERG
opublikowano: 12-04-2013, 00:00

Choć kariera, jaką zrobiła czekolada, może przyprawiać o zawrót głowy, ziarno kakaowca okazało się jedną z najgorszych inwestycji kilku ostatnich dekad

Dziś światowy dzień czekolady. Za tonę ziarna kakaowca płaci się dziś ponad 2,2 tys. USD, choć w trzydzieści pięć lat temu ceny przekraczały 5 tys. USD. Nic dziwnego — produkcja kakao w tym czasie zwiększyła się dwukrotnie. Gdy ziarno straciło ponad połowę wartości (mierzonej w dolarach), złoto podrożało dziewięciokrotnie, indeksy nowojorskiej giełdy zwiększyły wartość piętnaście razy, a sama inflacja w USA sięgnęła 280 proc.

Zobacz więcej

FOT. BLOOMBERG

Niestety, również ostatnio kakao nie rozpieszcza inwestorów. Wszystko przez spowodowany kryzysem spadek popytu w Europie. Ilość ziarna kakaowego, jaką przetworzono na Starym Kontynencie, wzrosła w I kw. zaledwie o 2,4 proc., po tym jak we wcześniejszych trzech kwartałach obserwowano spadki, sięgające nawet kilkunastu procent. Tymczasem sprzyjające prognozy pogody zapowiadają obfite zbiory, w szczególności w Afryce. Efekt? Kakao z dostawą w maju, kwotowane na giełdzie towarowej w Nowym Jorku, potaniało miesiąc temu do najniższego poziomu od kryzysu finansowego. To świetna wiadomość dla wyników producentów słodyczy oraz stanu kieszeni smakoszy czekolady, ale nie dla inwestorów. W ostatnich tygodniach likwidowanie krótkich pozycji, wraz z prognozami ustabilizowania się popytu w gospodarkach dojrzałych i trwającą od początku kwietnia słabością dolara, pomogły w odrobieniu części strat. Choć ceny wciąż są 40 proc. poniżej ponadtrzydziestoletnich szczytów z 2011 r., to jednak na pewien potencjał odbicia w ubiegłotygodniowym raporcie wskazuje Commerzbank. Jego zdaniem, do IV kw. notowania mają szansę wzmocnić się do 2,4 tys. USD za tonę, co oznaczałoby 8-procentową zwyżkę.

Dla każdego coś dobrego

Od smaku prawdziwej gorzkiej czekolady Polacy wolą smak czekoladowych wyrobów. Ale branża czekoladowa i tak nie narzeka, bo czekoladek i czekolad jemy więcej niż innych słodyczy. Badania konsumenckie i dane producentów z rynku słodyczy potwierdzają ten trend: popularność wyrobów czekoladowych w Polsce rośnie, zaś innych słodyczy, np. cukierków — spada. Wyroby czekoladowe stanowią aż 5 mld zł w wartym 6 mld zł całym rynku słodyczy w naszym kraju. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej temu, co z ziarna kakaowego lubimy jeść najbardziej, wygląda na to, że od prawdziwej czekolady wolimy produkty, które ją zawierają w mniejszych ilościach: batony, praliny, czekoladę nadziewaną i mleczną. Czekolady mleczne, batony i cukierki wygrywają z czekoladą gorzką głównie ceną oraz poziomem słodyczy. Ręcznie robiona tabliczka z Manufaktury Czekolady kosztuje średnio około 40 zł, podczas gdy jej masowy, zawierający znacznie mniej kakao odpowiednik — zaledwie 3 zł. Robert Okoński, dyrektor handlowy Wawelu, twierdzi jednak, że grono amatorów nieco bardziej szlachetnej czekolady, która zawiera powyżej 50 proc. kakao, rośnie.

Jak powstaje czekolada

Ziarno kakaowca i smak czekolady odkryli starożytni mieszkańcy Ameryki Południowej, a ich wynalazek do Europy sprowadził dopiero Krzysztof Kolumb. Najpierw używano ziaren do produkcji napoju kakaowego. Pierwsza tabliczka powstała dopiero w 1839 r. w Niemczech. Zerwane z kakaowca ziarna najpierw poddaje się procesowi fermentacji, potem suszy i praży, co pozbawia je kwaśnego smaku i wydobywa to, co znamy jako smak czekoladowy. Dopiero z okruchów wyłuskanych i uprażonych ziaren powstaje sedno każdej czekolady, czyli miazga kakaowa i tłuszcz kakaowy. Właśnie miazga kakaowa to potoczne „kakao”, notowana jako surowiec na giełdach towarowych. Aby powstała czekolada „prawdziwa”, czyli gorzka, miazgę kakaową miesza się z cukrem i tłuszczem kakaowym. Podgrzewa się, potem chłodzi i formuje w tabliczki. Procent zawartości kakao nie może być mniejszy niż 70. W przypadku czekolady mlecznej — i tłuszczu, i miazgi kakaowej w produkcie końcowym jest znacznie mniej: średnio 35 proc. łącznie. Obok mleka (najczęściej w proszku) dodaje się do niej emulgatory i dodatki smakowe (wanilię, aromaty) oraz orzechy, bakalie czy nadzienie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AD, MWIE, FOT. BLOOMBERG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy