Dzika konkurencja psuje obraz branży

Dorota Kaczyńska
13-06-2005, 00:00

Klienci często mają pretensje do windykatorów. I rzeczywiście są oni winni licznym uchybieniom, wiele wynika jednak z ułomności przepisów.

Zatrudnianie pracowników bez odpowiedniego przygotowania, pozorowanie działań windykacyjnych, naciągające klientów na wysokie opłaty, zaniżanie wartości kupowanej wierzytelności, brak skuteczności — to zarzuty najczęściej stawiane firmom windykacyjnym przez niezadowolonych klientów. Jak każda branża, rynek obrotu wierzytelnościami również ma swoje ciemne strony.

— Jeśli jednak spojrzeć na branżę z nieco innej perspektywy, okaże się, że czynnikiem, który najbardziej jej szkodzi, jest polski rząd oraz Sejm. Analizując ostatnie dziesięciolecie, można dojść do wniosku, że wśród polityków powołano grupę osób, których zadaniem jest paraliżowanie przepływu gotówki w gospodarce. W rezultacie dochodzi do blokady wszelkiego rodzaju działań windykacyjnych — mówi Krzysztof Matela, szef firmy EGB Investments, prezes Polskiego Związku Windykacji.

Grzechy windykatorów...

Obrót wierzytelnościami to nadal branża nieustabilizowana. Na rynku stale pojawiają się nowi, agresywni gracze i rośnie konkurencja w branży, a to cieszy klientów.

— Często jednak zjawisko konkurencji niekorzystnie odbija się na jakości usług. W ślad za wzrostem liczby podmiotów postępuje walka cenowa między usługodawcami. W wielu przypadkach klient wybiera pozornie tańszą ofertę, nie zwracając uwagi np. na zakres usług ani wiarygodność formy czy wypłacalność — twierdzi Jakub Holewa ze spółki Pragma Inkaso.

Tymczasem o potencjale i jakości usług przyszłym klientom najwięcej mówią referencje, którymi mogą pochwalić się windykatorzy. Przed podjęciem decyzji o skorzystaniu z usług danej firmy warto więc zwrócić uwagę na okres, z którego pochodzą rekomendacje od klientów. Jeżeli np. mają one kilka lat, należy pamiętać, że aktualna jakość usług niekoniecznie musi odpowiadać renomie i marce, którą firma cieszyła się w przeszłości.

— Wiele podmiotów, aby zdobyć klienta, zaniża stawki wynagrodzenia, obiecując rzeczy niewykonalne — przestrzega Jakub Holewa.

O uregulowaniu prawnym działalności windykacyjnej czy wprowadzeniu koncesji mówi się od dawna. Jednak dotychczas nie podjęto żadnych prac legislacyjnych w tym celu.

— Przedsiębiorstwa windykacyjne są prowadzone zarówno w formie spółek prawa handlowego, jak i przez osoby fizyczne. Praktycznie każdy może rozpocząć działalność w tym sektorze usług — wyjaśnia Jakub Holewa.

...i ułomności prawa

Nieuczciwe praktyki firm windykacyjnych to nie jedyny cień, jaki pada na tę branżę. Wiele do życzenia pozostawia także działalność polskich sądów.

— Czas oczekiwania na rozstrzygnięcie sprawy wynosi w Polsce średnio 1000 dni, we Francji 70, a w Holandii zaledwie 48 dni. Ponadto Ministerstwo Sprawiedliwości jak ognia boi się zwiększenia dotychczasowej liczby komorników. Mówi o utworzeniu zaledwie 20-30 dodatkowych rewirów. Jakby tego było mało, w Polsce na jednego komornika przypada 65,9 tys. osób, zaś np. we Francji — 16,7 tys., na Litwie — 29,9 tys., a w Niemczech — 21,5 tys. — wylicza Krzysztof Matela.

Obecnie komornicy są zasypywani wnioskami o wszczęcie egzekucji. Na wyniki ich postępowania czeka się miesiącami.

— Problemem jest również rejonizacja pracy komorników — twierdzi Krzysztof Matela.

Ponadto w Polsce opłaty dotyczące podawania aktualnego adresu zamieszkania dłużnika oraz wyszukania właściciela pojazdu należą do najwyższych na rynku europejskim. Odsetki karne bywają natomiast w niektórych przypadkach tak niskie, że dłużnikom bardziej opłaca się zwlekać z uregulowaniem należności, niż zaciągnąć kredyt na jej spłatę.

— Te i wiele innych mechanizmów skutecznie paraliżuje system obiegu gotówki. Największe szkody powoduje wprowadzanie bezzasadnych interpretacji, niekompetencja oraz nielogiczne przepisy wynikające np. z ustawy o podatku dochodowym od towarów i usług oraz ochronie danych osobowych. Jeżeli polski rząd chce naprawdę pomóc gospodarce i zlikwidować zatory płatnicze, wystarczy, że naprawi swoje błędy i stworzy normalne warunki dla jej funkcjonowania. Wówczas zapewne zadziałają mechanizmy autoregulacji i rynek sam się ożywi bez niczyjej pomocy — zapewnia Krzysztof Matela.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / / Dzika konkurencja psuje obraz branży