Dziś trzeba dawać więcej

Marcin Bołtryk
opublikowano: 21-01-2010, 00:00

Dekoniunktura odcisnęła piętno na ofercie operatorów logistycznych.

Kryzys gospodarczy zmusił operatorów logistycznych do elastyczności

Dekoniunktura odcisnęła piętno na ofercie operatorów logistycznych.

Działania operatorów logistycznych są w dużej mierze odbiciem sytuacji ich klientów — firm produkcyjnych i handlowych. Skoro zaś w związku z kryzysem "hasłem roku" była optymalizacja, operatorzy musieli pomóc klientom w jej osiągnięciu i w tym kierunku przebudować ofertę.

— Wiele firm skoncentrowało swoje operacje magazynowe w jednym centrum dystrybucyjnym, obejmującym kilka krajów. Dla nas oznacza to położenie większego nacisku na usługi przeładunkowe. Do naszych cross-docków trafiają przesyłki skonsolidowane, które na miejscu dzielimy i dystrybuujemy do odbiorców docelowych — mówi Maciej Szczepański, dyrektor regionu DSV Solutions.

Patrzą na ręce

Firmy, szczególnie w okresie spowolnienia gospodarczego, konkurują jakością obsługi. Wymagają więc od operatorów jeszcze większej terminowości dostaw i podniesienia tzw. wskaźników jakościowych, a wszystko to przy utrzymaniu dotychczasowych stawek.

— Wobec tak wyśrubowanych wymagań najważniejszą cechą operatora staje się elastyczność. Gdy konieczne staje się szybkie reagowanie na zmienne oczekiwania klientów bez zwiększania kosztów, musimy w większym niż dotychczas stopniu opierać się na pracownikach tymczasowych. Wzrasta także rola monitoringu wydajności pracy — dodaje Maciej Szczepański.

W czasach spowolnienia gospodarczego optymizm i skłonność do inwestowania ustępują miejsca ostrożności i postawom nastawionym na przeczekanie. Logistyka odczuwa tego skutki na własnej skórze.

— W czasie ponad dwunastoletniej działalności w Polsce Miebach Consulting przeżył już okresy koniunktury i dekoniunktury. Zaobserwowaliśmy w ich trakcie pewien naturalny mechanizm — koniunktura stymuluje inwestycje w rozwój mocy produkcyjnych, a w ślad za nimi rośnie konieczność inwestowania w zaplecze logistyczne. Towarzyszący rozwojowi spadek bezrobocia pociąga natomiast za sobą rosnące koszty personelu i spadek jego dostępności, co z kolei zachęca do inwestowania w innowacyjne rozwiązania o wyższym stopniu automatyzacji. Trudne czasy zmuszają z kolei do szukania oszczędności i ograniczania kosztów. Są okazją do zrewidowania i zoptymalizowania procesów w przedsiębiorstwie. Procesy logistyczne, ze względu na znaczny udział w kosztach operacyjnych i wpływ na efektywność przedsiębiorstwa, są postrzegane jako jeden z głównych obszarów optymalizacji. Stąd w okresie dekoniunktury powodzeniem cieszą się audyty logistyczne oraz reorganizowanie wszelakich procesów związanych z logistyką — opowiada Jacek Olszewski, starszy konsultant w Miebach Consulting.

Szybkie pieniądze

Podczas kryzysu przedsiębiorstwa interesują się przede wszystkim tzw. "quick wins", czyli rozwiązaniami dającymi w krótkim czasie wymierne korzyści jakościowe i finansowe, a uzyskiwane relatywnie niskimi nakładami i w stosunkowo krótkim czasie. To swoiste pole do popisu dla operatorów logistycznych. Przykłady?

Spedytorzy morscy, pod presją klientów szukających wszelkich możliwości cięcia kosztów, proponowali tańsze rozwiązania logistyczne. Zamiast droższej obsługi z wykorzystaniem portów zachodnioeuropejskich, rozwijali więc współpracę z przewoźnikami oferującymi konkurencyjne połączenia do Gdyni i Gdańska. Z drugiej strony, ci klienci, dla których istotny był krótki czas dostawy, ale ze względu na koszty zrezygnowali z transportu lotniczego, stawiali na morskie przesyłki drobnicowe przez port w Hamburgu. Odprawa przez Hamburg miała i tę zaletę, że pozwalała odroczyć płatność VAT (to zresztą jedna z ważnych barier konkurencji polskich portów z zachodnimi). W szczycie kryzysu bardzo istotnym czynnikiem wyboru operatora stała się także możliwość odroczenia płatności.

Dla wielu operatorów szczególnie istotne stało się zdobycie statusu tzw. przedsiębiorcy upoważnionego (AEO), który pozwala zmniejszyć koszty i czas procedur celnych na terenie UE. Liczyła się także dobra współpraca z armatorami, ponieważ po niedawnym boomie inwestycyjnym mieliśmy do czynienia z nadpodażą przestrzeni ładunkowej, wielu z nich redukowało liczbę wykorzystywanych statków. Ocenia się, że na lepsze czasy czekało w portach nawet 10 proc. floty handlowej.

Spowolnienie spowodowało, że większość firm logistycznych zaczęła koncentrować się na obszarach najbardziej efektywnych i na produktach najbardziej dla nich rentownych.

— Niezbędna okazała się zmiana polityki sprzedaży usług. Przez kilka ostatnich lat rynek rósł, a z nim sprzedaż. Operatorzy logistyczni koncentrowali się zatem na jej zwiększaniu. W czasie kryzysu wszelkie działania koncentrują się nie tyle na zwiększaniu samej sprzedaży, co na jej efektywności — sumuje Tomasz Fiedor, menedżer w CAT LC Polska.

Marcin Bołtryk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane