Dzisiaj już widać, kto drożał na kredyt

Maciej Zbiejcik, Sebastian Gawłowski
18-05-2006, 00:00

Część spółek, które podwoiły w tym roku wycenę, pogrążonych jest w stratach i boryka się ze spadkiem przychodów. Analitycy radzą na nie uważać.

Wyniki spółek giełdowych w I kwartale skłaniają do głębszych refleksji. Szalejąca na giełdzie hossa wyśrubowała notowania akcji do niebotycznych poziomów. W wielu przypadkach nie idzie to w parze z poprawą kondycji finansowej. Znalazły się takie firmy, które tym bardziej pogrążały się w stratach, im bardziej ich kursy pięły się ku kolejnym rekordom.

— Radziłbym uważać na takie spółki. W razie załamania rynku są one narażone na największe spadki — ostrzega Mirosław Saj, analityk BISE.

Mali rosną szybciej

Rekordzistą tegorocznej hossy jest Masters. Akcje spółki jeszcze na początku roku kosztowały nieco ponad 1 zł, teraz — już ponad 7,5 zł. Za dynamicznym wzrostem nie stoją jednak czynniki fundamentalne. Mimo że spółka jest w restrukturyzacji, w sprawozdaniu I kwartału poprawy nie widać. Legnicka firma zajmująca się sprzedażą odzieży zanotowała 25-procentowy spadek przychodów oraz stratę operacyjną i netto przekraczające 300 tys. zł. Skąd wzięło się więc tak duże zainteresowanie jej akcjami?

— Nie widać w tym żadnych przesłanek fundamentalnych. Wzrost wyceny ma charakter spekulacyjny. Rynek jest tak rozgrzany, że nietrudno o silne wzrosty kursów małych spółek — ocenia Mirosław Saj.

Gorąca budowlanka

Kolejnym przykładem wzrostu wyceny na kredyt są niektóre spółki budowlane. W tym roku akcje Instalu Kraków i Lublin oraz Mostostalu Eksport zyskały grubo ponad 100 proc. Jednak nie tylko to łączy te trzy firmy. Każda z nich w I kwartale miała stratę operacyjną, co nie przydarzyło się im w pierwszych trzech miesiącach 2005 r. Co stoi za wzrostem ich kursów? Duży wpływ ma moda na spółki budowlane w związku z ożywieniem w branży. Podbiła ona w tym roku indeks WIG-Budownictwo o ponad 60 proc.

— Weryfikacja notowań firm z tego sektora nastąpi po wynikach drugiego kwartału. Dane za pierwsze trzy miesiące zaburzyła wyjątkowo sroga zima — podkreśla analityk BISE.

Będzie to ważny kwartał dla Mostostalu Export, który w gronie spółek rosnących zanotował stosunkowo największe straty. A apetyty jego akcjonariuszy są spore.

— Wzrost kursu spółki jest głównie rezultatem oczekiwań na realizację kontraktów w Rosji. W zeszłym roku udało się to zrobić w niewielkim stopniu. Być może w tym roku będzie lepiej — ocenia Dariusz Nawrot, analityk BM BPH

Nieudana zmiana branży

Blado wyglądają także wyniki Muzy. W I kwartale skonsolidowany wynik operacyjny spółki wydawniczej spadł o ponad 2800 proc., a wynik netto przeszło o 26 000 proc. Strata to w dużej mierze rezultat wejścia w działalność hotelarską.

Nierentownych liderów hossy jest więcej. Wyjątkowym przypadkiem jest Strzelec-Sagitarius. Po sprzedaży browarów jego obroty w I kwartale zmalały o blisko 99 proc. Pojawiła się strata. Mimo to kurs ma się dobrze.

— Dźwignią wzrostu były zapowiedzi wejścia w produkcję opakowań. Szkoda, że na razie skończyło się na deklaracjach — mówi Rafał Salwa, niezależny analityk.

Podobnie jak Strzelec, także LZPS uraczył akcjonariuszy stratami. Spółka o trzycyfrowej tegorocznej stopie zwrotu straciła w I kwartale blisko 800 tys. zł na poziomie operacyjnym. Również nierentowna okazała się działalność 7bulls. I co z tego?

— Niewykluczone, że spółka poda nową strategię, a to jeszcze bardziej może podbić jej wycenę. Już wcześniej pojawiały się sugestie o możliwości wejścia w deweloperkę — mówi Rafał Salwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik, Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dzisiaj już widać, kto drożał na kredyt