Dziurawa ustawa nie uczy oszczędności

Marta Sieliwestrow
opublikowano: 27-01-2009, 00:00

Kilka tygodni po wejściu w życie ustawy, rozgorzała dyskusja nad praktycznym aspektem świadectw energetycznych.

Świadectwa enegetyczne zamiast prządkować gmatwają sytuację na rynku

Kilka tygodni po wejściu w życie ustawy, rozgorzała dyskusja nad praktycznym aspektem świadectw energetycznych.

Zgodnie z obowiązującą od 1 stycznia 2009 r. ustawą każdy budynek mieszkalny wprowadzany do obrotu musi mieć tzw. charakterystykę energetyczną. Z obowiązku zwolnione są np. domki letniskowe i budynki wolno stojące o powierzchni mniejszej niż 50 mkw.

Przymus czy alternatywa?

Wokół świadectw energetycznych toczyło się wiele sporów i dyskusji wywołanych głównie nieścisłościami w ustawie. W przypadku budów oddawanych do użytku po 1 stycznia 2009 r. nie ma wątpliwości, że świadectwo jest obowiązkowe i musi być dołączane do dokumentacji wniosku o pozwolenia na użytkowanie. Jeśli sytuacja dotyczy rynku wtórnego, a przedmiotem transakcji jest nieruchomość oddana do użytku przed końcem 2008 r., zdania ekspertów o konieczności przedstawienia świadectwa charakterystyki energetycznej są podzielone.

— Artykuł 7 pkt. 1. Dyrektywy 2002/91/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 16 grudnia 2002 r. mówi wyraźnie, że "państwa członkowskie zapewniają, aby przy wznoszeniu, sprzedaży lub wynajmie budynków świadectwo charakterystyki energetycznej było udostępniane właścicielowi lub przez właściciela przyszłemu kupującemu lub najemcy, niezależnie od sytuacji, jaka mogłaby mieć miejsce" — cytuje Piotr Pawlak, dyrektor zarządzający BuildDesk Polska.

Prawo budowlane nie okreś-la jednak kar ani dla notariuszy, ani dla stron umowy podpisanej bez przedstawienia ważnego świadectwa energetycznego budynku.

— Są opinie, że ten przepis jeszcze pogorszy sytuację na rynku nieruchomości, czyniąc część obiektów niesprzedawalnymi. Choć każdy nabywca lub najemca budynku ma prawo żądać od jego właściciela okazania certyfikatu, należy przypuszczać, że nie każdy będzie się tego domagał. Do chwili obecnej przedłożenie świadectwa energetycznego nie jest konieczne do przeprowadzenia transakcji wynajmu bądź sprzedaży — twierdzi Grzegorz Baciński, analityk rynku nieruchomości redNet Consulting.

Kto potrzebuje certyfikatu

Wprowadzenie certyfikatów, zwłaszcza przy rosnących cenach energii, może uświadomić właścicielom, jak bardzo energochłonne są budynki, w których mieszkają. Daje to nadzieję na modernizację nieruchomości, a w dłuższej perspektywie czasowej na zmniejszenie kosztów zużycia energii, coraz bardziej widocznych w domowych budżetach.

Dla kupujących mieszkanie certyfikat powinien być wiarygodną informacją o stanie budynku i wysokości opłat eksploatacyjnych, z jaką należy się liczyć. Kupujący będzie mógł zatem wybrać lokal lepszy z punktu widzenia energooszczędności lub zyska dodatkowy argument do negocjacji ceny w razie wysokiej energochłonności.

— Jeśli interpretacja przepisów się nie zmieni, istnieje niebezpieczeństwo, że świadectwa staną się jedynie martwym zapisem prawnym — sumuje Piotr Pawlak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwestrow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu