ECB upiera się przy swoim

  • Marek Rogalski
19-01-2017, 16:03

Mario Draghi podczas dzisiejszej konferencji prasowej kończącej posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego (na którym nic szczególnego się nie wydarzyło) dawał do zrozumienia, że ostatnie odbicie inflacji CPI nie jest szczególnie widoczne na poziomie wskaźnika bazowego, stąd też nie stanowi większego zmartwienia dla banku centralnego.

ECB dostrzega ożywienie w gospodarce w ostatnim czasie, ale i też nadal widzi szereg ryzyk na horyzoncie, w tym te natury politycznej. Dlatego też podejście wyraźnie akomodacyjne w polityce pieniężnej powinno być utrzymane, a ECB powinien być gotów nawet do zwiększenia programu QE, gdyby zaszła taka potrzeba (pojawiły się ryzyka mogące zachwiać pozytywne trendy odbicia wskaźników gospodarczych, w tym inflacji). Innymi słowy Draghi próbował dać dzisiaj do zrozumienia, że QE jest pewną polisą, która będzie pełnić rolę rynkowego stabilizatora w kontekście zbliżających się wyborów politycznych w Unii Europejskiej w 2017 r.

To tłumaczy dlaczego jego zdaniem nie było do tej pory dyskusji nt. tzw. taperingu, gdyż na to przyjdzie jeszcze czas (po wyborach?). Pytanie tylko, co zrobi ECB, jeżeli okaże się, że ryzyka wyborcze są przerysowane (naszym zdaniem problemem mogą być tylko Włochy, o rzeczywiście zapadnie decyzja o wyznaczeniu terminu przedterminowych wyborów), a inflacja nadal będzie rosnąć. To kwestia z którą ECB niewątpliwie będzie musiał się zmierzyć za kilka miesięcy.

Na razie jednak rynki zdaje się, że uległy retoryce ECB i euro nieco potaniało. W relacji EUR/USD doszło do naruszenia poziomu wsparcia 1,0615 i dalej bariery 1,06. Może to oznaczać możliwy test okolic 1,0568, gdzie mamy dawne wsparcie z 18 listopada, oraz linię trendu wzrostowego rysowaną po styczniowych dołkach.

W efekcie ciekawy układ zaczyna rysować się na tygodniowym wykresie koszyka BOSSA USD. Wprawdzie mamy czwartek, ale uwagę zwraca rysująca się cały czas świeca z ogromnym, dolnym knotem. Może to sugerować, że dolar znalazł krótkoterminowy punkt równowagi, a inauguracja prezydentury Donalda Trumpa może przynieść pretekst do jego odbicia. Wydaje się jednak, że do takiego scenariusza na razie warto podejść z większą ostrożnością. Silny dolar będzie tylko nasilał protekcjonistyczne zapędy nowej administracji USA, z kolei ona sama może nie sprostać rynkowym oczekiwaniom związanym z fiskalną stymulacją gospodarki.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ECB upiera się przy swoim