Efekt stycznia czy może defekt

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 04-01-2008, 00:00

Analitycy nie są zgodni. Jedni liczą na efekt stycznia, inni radzą przygotować się na spadki. Za to na pewno będzie nerwowo.

Początek roku mocno zawiódł inwestorów nastawionych na sezonowe, noworoczne wzrosty

Analitycy nie są zgodni. Jedni liczą na efekt stycznia, inni radzą przygotować się na spadki. Za to na pewno będzie nerwowo.

Coraz trudniej o dokładne prognozy na najbliższe tygodnie. Rok rozpoczął się od pobicia rekordu wszech czasów przez notowania ropy, tąpnięcia na giełdach i od kolejnych, kiepskich doniesień o stanie gospodarki amerykańskiej. W takich warunkach trudno o aktywność kupujących. Ostatnie tygodnie pokazały jednak, że rynek akcji lubi zaskakiwać.

— Dlatego, przewrotnie, obstawiam, że efekt stycznia będzie — uważa Piotr Kuczyński, analityk Xelion Doradcy Finansowi.

Przewrotnie, bo coraz wię-cej analityków przewiduje defekt zamiast efektu stycznia. Tymczasem w ostatnich dwóch latach efekt stycznia wystąpił i na początku roku można było całkiem sporo zarobić.

Co mówi historia

Błyskawiczna minihossa, z jaką zazwyczaj mamy do czynienia w pierwszych tygodniach nowego roku, to rezultat zastosowania nowych strategii inwestycyjnych zwłaszcza przez inwestorów instytucjonalnych, dokonujących zakupów uzupełniających portfele inwestycyjne. W ostatnich dwóch latach styczniowe wzrosty najbardziej odczuły małe i średnie spółki. Rok temu indeksy reprezentujące te spółki zyskały po kilkanaście procent, a w 2006 r. grubo ponad 20 proc. W każdym z tych okresów najlepszą branżą było budownictwo.

W tym roku o takie kokosy będzie bardzo trudno. Po kiepskim początku roku sytuacja może się poprawić, ale pod pewnymi warunkami.

— Jeśli dane z amerykańskiego rynku pracy będą słabe, ale nie dramatycznie słabe, to może się zacząć polowanie na cięcie stóp w końcu stycznia. To może być sygnał do wzrostów — ocenia Piotr Kuczyński.

Zdaniem Szymona Wojciech Kowalskiego, analityka Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski, nadzieje na dalszą obniżkę stóp w USA i chęć odreagowania spadków mogą już w przyszłym tygodniu zapoczątkować falę wzrostów. Ale jeśli w ogóle do nich dojdzie, to i tak nie potrwają długo.

— Efekt stycznia powinien pojawić się na największych giełdach świata i na naszym parkiecie. I to może być właśnie moment kulminacyjny szczytu naszej hossy. Później spodziewam się spadków. Na koniec 2008 r. indeks WIG20 może być wart 25 proc. mniej niż obecnie — uważa Rafał Salwa, niezależny analityk.

Ważne wyniki

Bardzo ważny będzie sezon wyników z IV kwartału.

— Wzrosty na GPW mogą przeciągnąć się do połowy lutego, a wpływ na to powinny mieć dobre wyniki IV kwartału, jakie pod koniec stycznia i na początku lutego zaprezentują spółki — dodaje Rafał Salwa.

Tyle optymiści. Zdrowy rozsądek nakazuje zachować wyjątkową ostrożność, mając w pamięci dwa ostatnie miesiące starego roku, których bilans wypadł mocno na minusie.

— Grozi nam raczej defekt stycznia. Nie widzę większych przesłanek do wzrostów, a notowania na naszej giełdzie będą podporządkowane ruchom na Wall Street. Sądzę, że już na początku roku warszawski parkiet może wejść w okres głębszej korekty — ostrzega Mirosław Saj, analityk DnB Nord.

Groźne w skutkach mogą okazać się rosnąca inflacja i groźba recesji w USA.

— Sytuacja na rynkach jest zbyt napięta, by spodziewać się wzmożonych zakupów w styczniu. Głównym czynnikiem ściągającym giełdy w dół będzie zagrożenie rosnącej inflacji w USA. Niewykluczone, że cała pierwsza połowa będzie słaba. Jeśli indeksy S&P i WIG20 spadną poniżej sierpniowych dołków, może być bardzo źle — uważa Marcin Kiepas, analityk XTB.

Czy będzie efekt stycznia?

TAK

Rafał Salwa

niezależny analityk

TAK

Piotr Kuczyński

analityk Xelion Doradcy Finansowi

TAK

Wojciech Szymon Kowalski,

analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski

NIE

Mirosław Saj

analityk DnB Nord

NIE

Marcin Kiepas

analityk XTB

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu