Efekt stycznia? Tak, ponownie korekta

  • Przemysław Kwiecień
22-12-2016, 22:00

Na rynku mamy kilka fenomenów, takich jak rajd św. Mikołaja czy efekt stycznia.

Ich podstawą są niemal wyłącznie obserwacje empiryczne, bo teoretycy rynków finansowych przekonują, że takie sytuacje powinny się same wykluczać. Efekt stycznia ma polegać na tym, że zarządzający, mając do dyspozycji nowe limity alokacji aktywów, zwiększają zaangażowanie w akcje. W praktyce jest z tym różnie, co pokazują ostatnie trzy lata na indeksie S&P500, kiedy typowym efektem stycznia była… korekta.

Patrząc na zachowanie indeksu S&P500 w grudniu w latach 2013-16, widać jedną prawidłowość: notowania zawsze oscylują wtedy wokół rocznych szczytów. Niby w okresie hossy nie powinno to dziwić, jednak od 2014 r. zwyżka w USA miały nieregularny charakter i jednak pewien efekt „strojenia okien”, czyli pilnowania rocznych stóp zwrotu przez fundusze, występował.

Widać to szczególnie w latach 2014 i 2015, kiedy w trakcie miesiąca próby rozpoczęcia korekty były skutecznie pacyfikowane i rok kończony był wysoko. Styczeń to już jednak zupełnie inna historia. Wbrew temu, co głosi wieść gminna, miesiąc ten w ciągu ostatnich trzech lat zawsze przynosił przecenę akcji.Co prawda w 2014 r. trzeba było czekać na nią trzy tygodnie, ale ostatecznie indeks spadł o 6 proc. Podobnej skali przecenę mieliśmy w roku 2015, zaś w tym roku była ona dwukrotnie większa. W latach 2015 i 2016 spadki rozpoczęły się od razu.

Czy tak będzie również tym razem? Oczywiście trzy obserwacje nie stanowią statystycznie wiarygodnej próby. Jednak obecnie rynki wysoko trzymają głównie nadzieje na duży wzrost i sprzyjającą politykę fiskalną w Stanach Zjednoczonych. Oczekiwania co do zysków firm od czasu wyborów za oceanem w zasadzie nie drgnęły, a to właśnie one muszą rosnąć, aby usprawiedliwić hossę. W środowisku rosnących stóp procentowych nie ma miejsca na dalszy wzrost relacji cena/ zysk, która i tak znajduje się sporo powyżej historycznej średniej.

Ubiegłoroczna styczniowa korekta to głównie efekt tego, że kombinacja mocnego dolara i bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej doprowadziła do masowego odpływu kapitału z Chin. Władze w Pekinie uniknęły czarnego scenariusza za pomocą mieszanki restrykcji w transferach i ekspansji nowego kredytu, jednak teraz problem wraca, a poprzeczka w postaci zadłużenia sektora prywatnego wisi jeszcze wyżej. Zatem o ile statystycznie obserwacje z ostatnich trzech lat mogą być zupełnym przypadkiem, jest całkiem dobry powód do tego, aby efektem stycznia ponownie była korekta. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA główny ekonomista X-Trade Brokers DM

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Efekt stycznia? Tak, ponownie korekta