Efektywność rynku szwankuje

Marek Mikuć
09-10-2012, 00:00

Dyżurnym tematem ostatnich dni jest poruszana przez wielu obserwatorów rynku kwestia oczekiwanego spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego w najbliższych kwartałach.

Opinie analityków, ekonomistów czy członków RPP mówią o dynamice PKB na poziomie istotnie poniżej 2 proc., a nawet zbliżającej się do zera w pierwszych dwóch kwartałach przyszłego roku. Oczekiwania te stoją w dużym kontraście z zachowaniem warszawskiego parkietu w ostatnich tygodniach. Zwyżki cen akcji w czerwcu i sierpniu dotyczyły jedynie spółek z indeksu WIG20, i to ograniczonych jedynie do KGHM, PKN, PZU i dwóch największych banków. Wynikało to z dominacji inwestorów zagranicznych na GPW oraz braku świeżego kapitału w naszych funduszach inwestycyjnych i śladowej aktywności inwestorów indywidualnych. Poza tym w wakacje głównymi rozgrywającymi byli bankierzy centralni i pod ich oczekiwane decyzje toczyła się gra na rynkach aktywów ryzykownych. Można więc było tym tłumaczyć dobre zachowanie akcji rodzimych blue chipów, obecnych

Jeżeli to rynek ma rację, to można dojść do wniosku, że albo spowolnienie będzie znacznie łagodniejsze albo nadejdzie później. w portfelach funduszy zagranicznych. Spadające ceny akcji małych i średnich spółek i nowe dna bessy wyznaczane przez indeks nieważony, zdawały się dyskontować nadchodzące spowolnienie gospodarcze, o którym dziś wszyscy mówią.

Wydawało się nawet, że wszystko to wpisuje się w teorię efektywności rynku i pogląd, że giełda o kilka kwartałów wyprzedza zjawiska w realnej gospodarce. Patrząc jednak na zachowanie indeksów szerokiego rynku od początku września, można dojść do wniosku, że coś z tą efektywnością jest nie tak. Ostatnie tygodnie są bardzo dobre dla akcjonariuszy spółek zaliczanych co najwyżej do giełdowych średniaków, a serię czterech (WIG PLUS) czy pięciu kolejnych wzrostowych tygodni (sWIG80) widzieliśmy ostatni raz w styczniu. Oczywiście skala wzrostu rzędu 6-7 procent na indeksach nie rozpala zapewnejeszcze umysłów inwestorów, ale fakt, że odbywa się to przy dość powszechnej niewierze w trwałość pozytywnej tendencji ze względu właśnie na oczekiwane pogorszenie w sferze makro, każe się zastanowić nad przyczynami takiej sytuacji. Jeżeli to rynek ma rację, można dojść do wniosku, że albo spowolnienie będzie znacznie łagodniejsze, albo nadejdzie później. Oczywiście zawsze można tłumaczyć rosnące ceny akcji zapowiedzią wprowadzenia przez Fed programu QE3, ale nie wydaje się, żeby miało to bezpośrednie przełożenie na nasz szeroki rynek. Przyczyn poprawy nastrojów w tym segmencie poszukiwałbym raczej w analizie technicznej. Pokonanie na początku września krytycznego oporu przez WIG, kończące ponad roczny trend boczny, przebicie linii trendu spadkowego przez mWIG40 czy pokonanie lokalnych szczytów z czerwca przez sWIG80 wygenerowało średnio i długoterminowe sygnały kupna, które zostały wykorzystane przez byki do przejęcia kontroli nad rynkiem. W przeciwieństwie do analityków fundamentalnych ich techniczni koledzy są optymistami, widząc potencjał do kontynuacji zwyżek. Na razie rację mają technicy i dopóki indeksy są powyżej przebitych oporów, będących teraz kluczowym wsparciem, warto chyba być po ich stronie.

Marek Mikuć

prezes zarządu Open Finance TFI

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Mikuć

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Efektywność rynku szwankuje