Egzamin niebawem

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 05-09-2006, 00:00

Projekt budżetu nie budzi większych kontrowersji ekonomistów. Na razie. Wkrótce wezmą się za niego politycy.

Rynek prawie nie zareagował na weekendowe wystąpienia wicepremiera Andrzeja Leppera, który zapowiedział, że jego partia będzie się przygotowywała do wcześniejszych, wiosennych wyborów (do których, jego zdaniem, chce doprowadzić PiS). Szef Samoobrony stwierdził też, że jedynym zagrożeniem dla koalicji może być konflikt wokół przyszłorocznego budżetu. Andrzej Lepper nie chce się zgodzić na wersję, którą przygotował Stanisław Kluza, minister finansów. Wczoraj premier Jarosław Kaczyński miał się w tej sprawie spotkać z wicepremierami Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem. Projekt budżetu ma być dziś wstępnie przyjęty przez rząd.

Założenia...

Według agencji reuters, która powołuje się na źródło rządowe, projekt zakłada deficyt na poziomie 30 mld zł. Jego utrzymanie ma być możliwe dzięki szacowanym na 212,234 mld zł dochodom i wydatkom rzędu 242,234 mld zł.

— Projekt nie odbiega zbytnio od tego, co już wcześniej było prezentowane. Zawarte w nim założenia nie budzą kontrowersji. Do założeń makroekonomicznych trudno się przyczepić — uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego.

Z tym, że w założeniach nie widać drastycznego ryzyka, zgadza się Rafał Benecki, ekonomista ING.

— Nie widać w nich jednak także postępu w reformowaniu finansów publicznych — dodaje ekonomista ING.

...do poprawki

Jak zauważa Marcin Bilbin, analityk Pekao, na razie założenia budżetowe nie robią wrażenia na inwestorach, bo to dopiero przygrywka do tego, co z budżetem może się stać w toku dalszych prac.

— Rynek czeka na ostateczną wersję — dodaje analityk Pekao.

Na razie projekt budżetu zakłada m.in. zwiększenie o 3 mld zł (do 44 mld zł) potrzeb pożyczkowych państwa.

— To znaczy, że także w przyszłym roku nie mamy co liczyć na poważniejsze dochody z prywatyzacji. Stąd krótkotrwała lekko negatywna reakcja rynku — tłumaczy Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Większe obawy inwestorów wiążą się natomiast z tym, czy premierowi uda się uzyskać poparcie dla budżetu w obecnym kształcie, czy też zdecyduje się iść na ustępstwa względem koalicjantów żądających zwiększenia nakładów na cele socjalne.

— Od dawna było wiadomo, że budżet będzie najpoważniejszym testem koalicji. Zbliżamy się do momentu, w którym okaże się, czy koalicja jest w stanie przetrwać i jak dużo jest w stanie odpuścić PiS — dodaje ekonomistka BH.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu