Ekoenergiz walczy

Anna Bytniewska
08-12-2005, 00:00

Inwestor, który próbował przebić się na rynek gazu, chce odszkodowania za zniszczenie jego firmy. Adwersarze odpierają zarzuty.

Lech Gizelbach, założyciel Ekoenergizu, zapowiada, że wkrótce wystąpi z roszczeniami odszkodowawczymi w stosunku do trzech firm, które — jak twierdzi — przyczyniły się do wyeliminowania z rynku jego spółki na rzecz spółki CP Energia i Pomorskiej Spółki Gazownictwa (PSG), należącej do Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). Podkreśla, że Ekoenergiz miał szansę stać się drugą po PGNiG firmą importującą gaz do Polski. Z kolei o CP Energii, w której 50 proc. akcji ma Capital Partners (CP), zrobiło się głośno niedawno. Informacja o otrzymaniu przez nią koncesji na obrót gazem spowodowała ostatnio rekordowy wzrost kursu CP (choć wczoraj doszło do 20-procentowej przeceny).

— Szykujemy dokumenty, które pozwolą nam wystąpić o odszkodowanie z tytułu utraconych zysków i kontraktów importowych. W pierwszym przypadku będziemy dochodzić kwoty 50 mln zł, w drugim 100 mln zł za okres pięciu lat — twierdzi Lech Gizelbach.

W obu sprawach wystąpi przeciw Capital Partners, Winterthur PTE (niegdyś CS L&P) i Pomorskiej Spółce Gazownictwa (PSG).

— Ich działania doprowadziły do tego, że Capital Partners przejął projekty Ekoenergizu, jego kontrakty oraz trzech członków zarządu mojej firmy: Piotra Buszkę, Włodzimierza Bakuna i Ryszarda Rudnickiego, byłego prezesa Ekoenergizu. Pracują oni dla CP Energii i korzystają z mojego dorobku — mówi Lech Gizelbach.

Sporna elektrociepłownia

Sprawa dotyczy m.in. budowy elektrociepłowni gazowej w Morlinach. Lech Gizelbach twierdzi, że zrealizował już jej dwa etapy.

— Zbudowałem gazociąg i zdobyłem zgodę na budowę elektrociepłowni kogeneracyjnej. Odebrano mi możliwość zrealizowania trzeciego etapu inwestycji, czyli dostarczenia 15 mln m sześc. gazu rocznie dla tego zakładu — mówi Lech Gizelbach.

Dostawcą Morlin jest PSG.

— W biznesie to kupujący wybiera sobie dostawcę, a nie odwrotnie. Morliny zwróciły się do naszej firmy o dostawę gazu, uznając, iż PSG zagwarantuje bezpieczeństwo i ciągłość dostaw. Lech Gizelbach ma prawo poszukiwać dróg ekonomicznego przetrwania, lecz nie kosztem wizerunku PSG. Każda nieuzasadniona próba podważenia dobrego imienia naszej spółki spotka się z naszą stanowczą reakcją — mó- wi Katarzyna Wróblewicz, rzecznik PSG.

Języczek u wagi

Kto będzie dostarczał gaz do elektrociepłowni, kiedy ona powstanie? Lech Gizelbach uważa, że jej dostawcą gazu — ale skroplonego (mimo że do zakładu jest wybudowany gazociąg) — chce zostać CP Energia.

— Winterthur PTE ma prawo do zastawu na gazociągu do Morlin, który wybudował Ekoenergiz. Zastaw nie został jeszcze ustanowiony — twierdzi Lech Gizelbach.

Gazociąg ma być zabezpieczeniem obligacji Ekoenergizu, które objął obecny Winterthur PTE i inni drobni inwestorzy.

Capital Partners, właściciel 50 proc. akcji CP Energii, także odpiera zarzuty Lecha Gizelbacha.

— Morliny nie są naszym klientem. Nie interesuje nas projekt budowy elektrociepłowni — mówi Paweł Bala.

Od odpowiedzi, czy Morliny mogą stać się klientem CP Energii w przyszłości, uchylił się.

— Jesteśmy spółką publiczną i o naszych planach z potencjalnymi klientami nie mogę mówić. Najpierw poinformujemy o nich rynek — podkreśla szef Capital Partners.

Głos drugiej strony

Paweł Bala odmówił też odpowiedzi na pytanie, czy CP Energia rozmawia obecnie o dostawach gazu z rosyjską firmą Transnafta, która jest i była akcjonariuszem Ekoenergizu. Jak twierdzi Lech Gizelbach, jego kontrakty importowe opiewały na 700 mln m sześc. rocznie tańszego, turkmeńskiego gazu.

— Gdy Ryszard Rudnicki odszedł z Ekoenergizu do CP Energii, Transnafta wygasiła kontrakty z nami. Straciliśmy szansę na dywersyfikację dostaw gazu do Polski — dodaje Lech Gizelbach.

Paweł Bala potwierdza, że Piotr Buszka, który ponad rok pracował w Ekoenergizie, jest obecnie prezesem CP Energii. O współpracy z Ryszardem Rudnickim i Włodzimierzem Bakunem nie chce się wypowiadać.

— Za prowadzenie spraw operacyjnych spółki odpowiedzialny jest zarząd — ucina Paweł Bala.

Credit Suisse L&P (obecnie Winterthur PTE) na razie nie może komentować zarzutów Lecha Gizelbacha.

— Winterthur PTE jest w sporze prawnym z Ekoenergizem, którego właścicielem był Lech Gizelbach. W trosce o odzyskanie zainwestowanych przez nasz fundusz środków do zakończenia postępowania sądowego nie będziemy odnosić się do sprawy — twierdzi Adam Chełchowski, członek zarządu Winterthur PTE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ekoenergiz walczy