Ekoharacz albo areszt

Jarosław Królak
08-04-2011, 00:00

Spóźnialscy zapłacą niższą karę. Za to ci, którzy sprawozdania nie złożą, trafią za kratki.

Po interwencji "PB" rząd zmieni system kar. Biznes i samorządy kręcą nosem

Spóźnialscy zapłacą niższą karę. Za to ci, którzy sprawozdania nie złożą, trafią za kratki.

Interwencja "PB" przyniosła pierwsze efekty. Szykuje się obniżka kar dla firm wytwarzających odpady, które nie składają w terminie urzędom marszałkowskim raportów o ich zagospodarowaniu. Zniknie haracz w sztywnej wysokości 10 tys. zł nakładany na firmy nawet za jeden dzień spóźnienia — wynika z projektu zmian opracowanego przez Rządowe Centrum Legislacji (RCL).

— Rząd rezygnuje z kary 10 tys. zł. Za niespełnienie obowiązku raportowania przewiduje się dla opornych karę aresztu. Za spóźnienie w złożeniu sprawozdania grozić będzie kara grzywny do 5 tys. zł — informuje Ewa Kossakowska z RCL.

Karani będą właściciele mniejszych firm i prezesi spółek.

Co lepsze: posiedzieć w areszcie czy zapłacić grzywnę? Przedsiębiorcy nie chcą tego dylematu. Propozycje rządu krytykują także ci, którzy zarabiają na karach, czyli marszałkowie województw.

Mali popadają

17 lutego opisaliśmy problem dziesiątek tysięcy firm z tzw. ekosprawozdaniami. 10 tys. zł kary od marszałka województwa dostaje zarówno ten, kto nie złoży rocznego raportu o odpadach, jak i ten, kto złoży go po 31 marca, choćby z minimalnym opóźnieniem. Nie pomagają żadne tłumaczenia. Tak stanowi prawo i basta. W ubiegłym roku sprawozdania za 2009 r. złożyło o czasie 38 tys. firm. Po terminie — 13,6 tys. Część urzędów marszałkowskich skwapliwie korzysta z prawa i na karach sporo zarabia. Inne dobrodusznie firmom odpuszczają. Gdyby ukarano wszystkich spóźnialskich, to urzędy wzbogaciłyby się o 130 mln zł. Tymczasem kary spadły na kilkuset pechowców. Cwaniacy, którzy w ogóle prawnego obowiązku nie spełniają, pozostają bezkarni, bo urzędnicy nie są w stanie ich skontrolować.

Po naszej publikacji problemem zajęły się Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Centrum im. Adama Smitha, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, Inicjatywa Firm Rodzinnych. Na wspólnej konferencji prasowej 21 marca organizacje stwierdziły, że wskutek tych drakońskich kar może upaść wiele tysięcy małych firm. Podkreśliły, że od najmniejszych firm żąda się tego samego, co od PKN Orlen czy Rafinerii Gdańskiej. Uczestnicy wskazali, że o obowiązku składania ekosprawozdań wie tylko 10 proc. drobnych przedsiębiorców. Zaapelowali do premiera o zajęcie się tą sprawą. Czy projekt RCL spełnia oczekiwania biznesu?

— Absolutnie nie. To nie są dobre rozwiązania. O ile maksymalna kara do 5 tys. zł za spóźnienie się ze sprawozdaniem jest krokiem w dobrym kierunku, to pomysł z aresztem jest oburzający — mówi Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Ma wsparcie.

— Te propozycje nie rozwiązują problemu. Duży koncern może śmiać się z kary 5 tys. zł ale dla szewca, krawca czy innego drobnego rzemieślnika nadal jest to zbyt surowa sankcja. Areszt jest tak kuriozalnym wymysłem, że trudno go komentować — mówi Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha.

Organizacja optuje za całkowitym zniesieniem sprawozdań.

— Nie ma sensu dublować biurokratycznych obowiązków. Urzędnikom powinno wystarczyć przedstawienie przez przedsiębiorcę umowy z firmą recyklingową, która przecież składa ekosprawozdania — dodaje Andrzej Sadowski.

Mocna koalicja

Na totalny bałagan narzekają wszyscy: i firmy, i samorządowcy. Po naszym tekście powstała koalicja na rzecz zmiany kuriozalnych przepisów. W marcu marszałkowie województw zwrócili się z apelem do premiera Donalda Tuska o złagodzenie kar.

— 10 tys. zł to kara zbyt restrykcyjna i nieefektywna. Przynosi odwrotny skutek i nie mobilizuje posiadaczy odpadów do wypełniania prawnego obowiązku raportowania — uważa Mieczysław Struk, przewodniczący Konwentu Marszałków Województw RP.

A jak konwent ocenia projekt rządowych prawników?

— Zdaniem konwentu marszałków kara aresztu jest zbyt surowa. Taki straszak na firmy nie jest potrzebny. Kara grzywny także nie spełni swojej roli, gdyż bardzo trudno będzie ją marszałkom wyegzekwować, bo trzeba będzie uruchamiać procedurę sądową — mówi Małgorzata Pisarewicz, rzeczniczka przewodniczącego konwentu marszałków.

Co proponują samorządowcy?

— Rozsądnym rozwiązaniem byłaby kara do 2 tys. zł za niezłożenie sprawozdania, a za spóźnienie do 500 zł — dodaje Małgorzata Pisarewicz.

Co ciekawe, takie kary proponował resort środowiska w założeniach do projektu ustawy, które zostały przyjęte przez Radę Ministrów w 2010 r. W tajemniczy sposób niedawno zniknęły.

Kogo to dotyczy

Roczne sprawozdania o odpadach muszą składać:

Producenci, eksporterzy, importerzy opakowań i produktów w opakowaniach oraz działające w ich imieniu organizacje odzysku.

Firmy wprowadzające na rynek sprzęt elektryczny i elektroniczny, zbierające zużyty sprzęt, zakłady przetwarzania zużytego sprzętu, firmy zajmujące się odzyskiem i recyklingiem takiego sprzętu.

Przedsiębiorcy prowadzący stacje demontażu pojazdów oraz prowadzący strzępiarkę pojazdów wycofanych z eksploatacji.

Posiadacze odpadów prowadzący ich ewidencje (informują o rodzaju i ilości, sposobach gospodarowania nimi oraz o instalacjach do ich odzysku i unieszkodliwiania).

Wprowadzający na rynek baterie i akumulatory, podmioty zbierające tego typu zużyte produkty oraz zakłady je przetwarzające.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ekoharacz albo areszt