Ekokogeneracja wyciśnie energię z odpadów

ANP
opublikowano: 14-06-2012, 00:00

Spółka z NewConnect wyemituje obligacje za 20 mln zł, by do końca roku postawić dwie instalacje.

Na zwołanym na 28 czerwca walnym Ekokogeneracji, majowego debiutanta z małej giełdy, akcjonariusze zdecydują o podwyższeniu kapitału i emisji obligacji o wartości 20 mln zł. Papiery dłużne mają trafić na Catalyst.

— Chcemy je uplasować w III kwartale. Pieniądze przeznaczymy na zakupy linii kogeneracyjnych — mówi Wojciech Rychlicki, prezes Ekokogeneracji. Tego typu instalacje służą przetwarzaniu odpadów organicznych i nieorganicznych na gaz syntetyczny, z którego można produkować energię elektryczną i cieplną.

— Średni koszt jednej linii o mocy 1-1,5 MW to 5,5 mln zł. Inwestycja zwraca się maksymalnie w pięć lat — mówi Wojciech Rychlicki, prezes Ekokogeneracji.

Ekokogeneracja chce być ich operatorem.

— Jeśli w Polsce powstaną spalarnie, rozwiążą problem utylizacji śmieci, ale tylko w największych miastach. Chcemy działać lokalnie i stawiać instalacje tam, gdzie może być odbiór ciepła — mówi Wojciech Rychlicki. Prezes widzi trzy obszary, w których firma mogłaby realizować inwestycje. Po pierwsze, to rynek małych ciepłowni w miastach do 100 tys. mieszkańców.

— W Polsce jest 250 takich zakładów, które mogą wchłonąć 700 linii. To ogromny rynek, który dotąd nie wykorzystywał odpadów komunalnych — tłumaczy prezes Rychlicki. Drugim obszarem są zakłady przemysłowe wykorzystujące ciepło do celów technologicznych.

— Jest ich około 100 w Polsce — mówi prezes Ekokogeneracji. Wojciech Rychlicki wiąże także nadzieje z oczyszczalniami ścieków (1,6 tys. w kraju), które mają problem ze składowaniemosadów pościekowych. Ekokogeneracja chce je wykorzystywać do zgazowywania.

— W tym roku chcemy postawić co najmniej dwie linie kogeneracyjne. Jedna może powstać w zakładzie przemysłowym w Trzebiechowie (woj. lubuskie). Jednocześnie negocjujemy z ciepłowniami w ponad 20 lokalizacjach — mówi Wojciech Rychlicki.

Inne firmy też zwietrzyły podobny biznes. Ekobud z Włocławka pracuje nad projekteminstalacji przemysłowej do zgazowania odpadów.

— Takie instalacje to przyszłość, bo budowa spalarni jest droga. Mogłoby u nas powstać nawet 1 tys. instalacji do zgazowania odpadów, bo kosztują o wiele mniej niż spalarnia. Opłacalność takiej instalacji zaczyna się od przerobu 50 ton na dobę — mówi Janusz Baraniecki, prezes Ekobudu.

Ekokogeneracja działa od 2010 r., ale na razie jest pod kreską. Prezes obiecuje, że w 2013 r. będzie zarabiać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy