Ekologią trapią się korporacje

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 26-06-2009, 00:00

Energooszczędne i pełne zieleni, wentylowane, ale bez klimatyzacji. Dziwolągi na pokaz? Nie, to coraz powszechniejsze, tańsze w eksploatacji biurowce, tworzone w zgodzie z naturą.

Bateson Building w Kalifornii. Do budynku światło wpada przez ciąg świetlików w ścianach i na dachu, a wentylacja oczyszcza powietrze poddane cyrkulacji. Latem chłodzi go zewnętrzna betonowa konstrukcja.

Siedziba wydawnictwa Condé Nast przy Times Square w Nowym Jorku. Przez większą część roku nie korzysta z zewnętrznych źródeł zasilania. Wykorzystuje energię słoneczną i naturalną wentylację. Wszystkie meble i elementy wyposażenia wykonano z materiałów biodegradowalnych.

Ekologia ekologią, ale wysokie koszty utrzymania biurowców wymuszają oszczędności — zwłaszcza w kryzysie. Pora kończyć z rozrzutnością. W nowych projektach pojawiają się niespotykane rozwiązania: baterie słoneczne, woda deszczowa do spłukiwania toalet i klimatyzacja wyłączająca się po otwarciu okna.

Energia spod ziemi

Nowe technologie pukają i do naszych drzwi. Oddany niedawno biurowiec Euro-Centrum w Katowicach, wybudowany przez Grupę Euro Centrum, może się stać wzorem.

Gmach oszczędza większość zużywanej energii. Nie ma w nim ani tradycyjnego centralnego ogrzewania, ani klimatyzacji. Zastosowano za to system czerpiący ciepło bezpośrednio z ziemi — przez studnie geotermalne. Gorąca woda trafia do pomp ciepła, a potem płynie rurami w żelbetowych stropach. W lecie zastępuje ją zimna woda. Nad ogrzewaniem i chłodzeniem czuwa centralnie sterowany program komputerowy. Okna — dzięki czujnikom — otwierają się w zależności od pogody. System działa nawet wtedy, gdy budynek pustoszeje. Wówczas otwory wentylacyjne się zamykają, a biurowiec utrzymuje zgromadzone ciepło.

Ekologiczny certyfikat

Ekologiczne biura znaleźć można również w stolicy. Choćby Atrium City, zbudowane niedawno w centrum przez firmę Skanska. Budynek dostał unijny certyfikat Green Building (nadawany za znaczące ograniczenie zużycia energii). Jego przyznawanie to konsekwencja dobrowolnego programu, zainicjowanego cztery lata temu przez Komisję Europejską. Cel? Promocja energooszczędnych rozwiązań i odnawialnych źródeł energii w komercyjnych budynkach, m.in. w biurowcach. Aby zyskać taki certyfikat, budowla musi zużywać co najmniej 25 proc. mniej energii, niż przewidują normy. Biurowiec Atrium City sprostał wysokim wymaganiom dzięki konstrukcji: ściany mają grubszą od przepisowej izolację, a okna — doskonałe parametry cieplne. W budynku działa również system odzysku ciepła, pożytkujący m.in. powietrze usuwane z biur do ogrzania wewnętrznego atrium i garaży. Zainstalowano też energooszczędne żarówki, a natężenie światła reguluje się automatycznie, m.in. w zależności od pory dnia czy zachmurzenia.

Atrium City nie jest wyjątkiem. Certyfikat Green Building otrzymał też — jako pierwszy w naszym kraju — inny warszawski biurowiec firmy Skanska: Deloitte House przy ul. Pięknej. Gmach zużywa o 32,5 proc. mniej energii, niż wymagają tego przepisy. Poza energooszczędnymi żarówkami zamontowano w nim m.in. systemy odzysku ciepła i klimatyzacyjny, redukujący zużycie energii nawet o 90 proc. w porównaniu z tradycyjnymi pomysłami.

Wyjątek czy standard?

To zresztą nie przypadek, że siedzibą Deloitte został ekologiczny biurowiec. Firma stara się stosować przyjazne środowisku standardy, zachęcając m.in. do segregacji śmieci — w biurowcu ustawiono osobne kontenery na papier, plastik, szkło i baterie, a pracownicy korzystają z materiałów nadających się do recyklingu.

Podobnie w Atrium City, gdzie ma siedzibę Deutsche Bank, otwierający placówki na całym świecie zgodnie z programem "Green Branch": wszystkie biurowce, w których mieszczą się jego oddziały, są "zielonymi budynkami", spełniającymi ekologiczne standardy (np. zużywają mniej energii i wody). Na takie placówki natkniemy się m.in. w Bostonie, Los Angeles, Nowym Jorku, Singapurze i Manili. Realizacja programu "Green Branch" to dla Deutsche Banku wyrazisty kierunek, a dla jego klientów sygnał, że dla firmy liczy się ekologia.

Podobną strategię przyjął koncern Bayer. Spółka alarmuje, że budynki odpowiadają za około 18 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych. Dlatego położyła fundamenty pod ekologiczny biurowiec w pobliżu New Delhi w Indiach. Zakończenie prac — w końcu roku. Budynek będzie zużywać niemal 70 proc. energii mniej niż tradycyjny biurowiec i praktycznie nie będzie emitował gazów. Powstaje jako część programu "Bayer Climate Program", wprowadzanego przez firmę od 2007 r. Bayer rozpoczął go, by ograniczyć emisję dwutlenku węgla w swoich zakładach produkcyjnych i lokalnych przedstawicielstwach. Firma zamierza zainwestować do 2010 r. w granicach miliarda euro w prace badawczo-rozwojowe poświęcone ochronie klimatu.

To coś więcej niż wizerunkowy PR. Coraz więcej firm promuje nowe podejście do architektury i zgodne z naturą kształtowanie przestrzeni. Wiadomo, że usytuowanie budynku względem stron świata może zmniejszyć o kilkanaście procent jego zapotrzebowanie na energię. Odpowiednia grubość izolacji poprawi zaś bilans energetyczny budynku, a baterie słoneczne uniezależnią go od dostaw energii z zewnątrz.

To już nie chwilowa moda, lecz nowy sposób życia i pracy, przyjęty nie tylko przez zapaleńców i ekologów, ale również przez wielkie korporacje. l

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane