Czytasz dzięki

Ekologiczne normy nie sprzyjają inwestycjom

Barbara Warpechowska
opublikowano: 16-07-2015, 22:00

Gospodarka i klimat: Pomysły na reindustrializację Unii nie idą w parze z ograniczaniem emisji dwutlenku węgla

— Często słyszymy, że reindustrializacja dla Europy jest bardzo ważna, ale mamy wrażenie, że to tylko słowa bez pokrycia. Widzimy sprzeczność tych deklaracji z polityką klimatyczną UE — uważa Surojit Ghosh, członek zarządu ArcelorMittal Poland. Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos dodaje: — Dziś nadal wiele europejskich przepisów w zakresie energii i zmian klimatu negatywnie wpływa na konkurencyjność przemysłu Europy, zmniejszając też jego atrakcyjność dla inwestorów.

Bloomberg

Plan Junckera

Parlament Europejski pod koniec czerwca przyjął przepisy powołujące Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych (EFIS), który jest fundamentem planu szefa Komisji Europejskiej Jean- Claude’a Junckera. Ma on przyczynić się do powstania w ciągu trzech lat inwestycji w unijną gospodarkę o wartości 315 mld EUR.

Aby przyciągnąć inwestorów, EFIS będzie miał do dyspozycji 21 mld EUR w formie gwarancji z unijnego budżetu i Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Oczekuje się, że fundusz zacznie działać od września. Wcześniej muszą go jeszcze zatwierdzić ministrowie państw unijnych, czyli Rada UE.

Ręczne sterowanie

Z drugiej strony mamy kolejne zmiany w systemie handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla (EU ETS). Najpierw wprowadzono backloading, czyli wycofanie 900 mln uprawnień z aukcji w latach 2014-16. Miały wrócić na rynek w latach 2019-20. To jednak nie wystarczyło do ożywienia rynku CO 2.

Kryzys gospodarczy i niższa produkcja oraz inwestycje proekologiczne sprawiły, że powstała duża nadwyżka uprawnień do emisji. Według Macieja Wiśniewskiego, prezesa Domu Maklerskiego Consus, na koniec roku 2014 szacowano ją na około 2,1 mld uprawnień. Stąd pomysł na utworzenie rezerwy stabilizacyjnej (MSR). Po wielomiesięcznych targach ustalono, że owe 900 mln uprawnień zdjętych z rynku trafi do MSR.

Ostateczne przyjęcie rezerwy spodziewane jest we wrześniu lub październiku, a reforma zacznie obowiązywać w styczniu 2019 r., czyli dwa lata wcześniej niż jeszcze w roku 2014 proponowała Komisja Europejska. Polska nie popierała ani backloadingu, ani MSR jako narzędzi służących ręcznemu sterowaniu cenami.

Działania ważniejsze od słów

W środę Komisja Europejska przedłożyła propozycje dotyczące m.in. europejskiego rynku energii elektrycznej i unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji.

— W strategii unii energetycznej zobowiązaliśmy się do wzmocnienia pozycji konsumentów europejskich przez stworzenie jednolitego, dobrze działającego rynku energii, podkreślenie roli efektywności energetycznej i dążenie do pozycji lidera w dziedzinie energii odnawialnej. Ogłoszenie pakietu jest dowodem naszej determinacji w obniżaniu emisyjności gospodarki i przydzielaniu konsumentom ważnej roli w transformacji energetyki europejskiej — mówi Maroš Šefčovič, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej odpowiedzialny od 2014 r. za unię energetyczną.

— Działania są ważniejsze od słów. Podjęliśmy ważną decyzję na drodze do utrwalenia w przepisach prawnych celu przynajmniej 40 proc. redukcji emisji do 2030 r. Unia Europejska podtrzymuje swoje zobowiązania międzynarodowe. Moje przesłanie do naszych światowych partnerów przed konferencją klimatyczną w Paryżu brzmi: UE podtrzymuje swoje zobowiązania międzynarodowe. Natomiast inwestorom, przedsiębiorcom i przemysłowi chcę powiedzieć: inwestujcie w czystą energię, taki jest warunek utrzymania się na rynku i dalszego rozwoju. W ten sposób Europa raz jeszcze wskazuje kierunek i staje się liderem międzynarodowej transformacji w społeczeństwo niskoemisyjne — dodaje Miguel Arias Cañete, komisarz UE do spraw polityki klimatycznej i energetycznej.

Komisja dokonała przeglądu systemu handlu uprawnieniami do emisji i uważa, że jest to najbardziej skuteczny i opłacalny sposób ograniczenia emisji w nadchodzącym dziesięcioleciu. Wniosek ustawodawczy jest ważnym sygnałem dla społeczności międzynarodowej przed planowanym szczytem klimatycznym w Paryżu.

Dokument pojawia się w decydującym momencie, kiedy inni gracze, tacy jak G-7 czy Chiny, również podejmują zdecydowane działania. Komisja proponuje, aby przychody z handlu uprawnieniami do emisji były wykorzystywane przez państwa członkowskiedo finansowania pomocy państwom trzecim w przystosowaniu się do skutków zmiany klimatu.

Kto zyska?

Jeżeli EU ETS jest skuteczny, to po co kolejne zmiany? Według założeń miał być narzędziem służącym redukcji emisji CO 2 po jak najniższych kosztach. I tak się dzieje. W 2014 r. mimo wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej emisja zmniejszyła się o około 4,5 proc. w porównaniu z rokiem 2013. Trudno więc szukać innego wytłumaczenia zmian niż wzrost cen uprawnień. Kto zyska na drogich uprawnieniach?

Przedstawiciele branży energetycznej twierdzą, że chodzi o zwiększenie rentowności koncernów energetycznych. Tych, które mają zdywersyfikowane miksy paliwowe, a z powodu wsparcia OZE oraz spowolnienia gospodarczego bardzo ucierpiały. Dla naszej gospodarki, opartej na węglu, prognozy wzrostu cen CO 2 są fatalne. Dlatego należy od nowa spojrzeć na tworzenie naszego miksu energetycznego. Polityka klimatyczna Unii Europejskiej ma zbyt wielu zwolenników, by liczyć na jej zmianę. I nie wiele tu pomogą różne mechanizmy i derogacje UE wobec Polski. Na końcu i tak będzie ściana.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane