Ekonomiści i przedsiębiorcy wierzą, że wzrost będzie trwały

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 02-08-2006, 00:00

W tym roku niespodzianka się nie zdarzy, inwestycje będą szybko rosnąć — zapowiadają ekonomiści. Oby znów się nie pomylili.

Na początku 2005 r. inwestycje prawie stanęły. Ich dynamika spadła z 8,6 proc. do 1,4 proc., co kompletnie zdumiało analityków. Później jednak z kwartału na kwartał nakłady inwestycyjne rosły. Dziś ekonomiści przewidują, że przykra niespodzianka z początku ubiegłego roku się nie powtórzy.

— W drugiej połowie roku inwestycje powinny rosnąć w tempie 7-10 proc. Firmy ich potrzebują. To widać m.in. po wskaźniku wykorzystania mocy wytwórczych, który obecnie jest na najwyższym poziomie od czasu, gdy Narodowy Bank Polski zaczął go rejestrować — uważa Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Zapowiada się dobrze

Prognozy Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) przewidują 12-12,5-procentowy wzrost inwestycji w drugiej połowie roku.

— Na tak wyraźny wzrost wskazują m.in. dane o imporcie inwestycyjnym i ankiety przeprowadzane wśród przedsiębiorców — twierdzi Marcin Peterlik z IBnGR.

Rok 2007 ma być jeszcze lepszy. Według prognoz IBnGR inwestycje mają wzrosnąć o 13,3 proc.

Zdaniem Łukasza Tarnawy, głównego ekonomisty PKO BP, dobre tendencje w inwestycjach w tym roku się utrzymają.

— Mamy dobre perspektywy popytowe zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne. To popyt skłania do inwestycji. Jeśli dodamy do tego duże wykorzystanie mocy wytwórczych, możemy się spodziewać, że firmy odczują potrzebę zwiększania mocy, czyli inwestycji — przewiduje ekonomista PKO.

Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK, zauważa inne czynniki wspierające inwestycje.

— Przedsiębiorcy są optymistami, co widać np. po wzroście zatrudnienia. Poprawia się wykorzystywanie funduszy unijnych. Na dodatek stopy procentowe są niskie — wylicza Maciej Reluga.

Z badań NBP wynika, że pod koniec II kwartału blisko połowa firm pozytywnie ocenia klimat inwestycyjny. Dla 30 proc. był on postrzegany jako neutralny, co piąta oceniła go negatywnie. Przedsiębiorcy inwestują i zapewniają, że to się nie zmieni.

Są zagrożenia

Mimo optymizmu analityków i przedsiębiorców nie można pominąć zagrożeń. Tym bardziej że inwestycje są na nie bardzo wrażliwe.

— Poza czynnikami politycznymi, takimi jak kampania przed jesiennymi wyborami, zniechęcająco do inwestowania mogłoby wpłynąć osłabienie popytu zagranicznego, czyli ewentualny dołek w Niemczech i spowolnienie wzrostu w USA. Jeśli spadnie eksport, firmy mogą wstrzymywać się z inwestycjami — mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

Łukasz Tarnawa zwraca uwagę na utrudnienia regulacyjne.

— Inwestowanie obarczone jest ryzykiem biurokratycznym związanym z koniecznością utrzymywania kontaktów z urzędami, z licznymi procedurami, problemami z egzekwowaniem praw własności itp. — dodaje ekonomista PKO.

Dla inwestycji niekorzystne byłoby też znaczne umocnienie złotego. Jednak, jak twierdzi Marcin Mróz, takie ryzyko nie jest duże.

— Dlatego prognozy na następne kwartały są dobre — dodaje ekonomista Fortis Banku.

Alternatywy nie ma

Oby się sprawdziły. Bo to właśnie inwestycje mogą doprowadzić do tego, że szybki wzrost gospodarczy utrzyma się w Polsce na dłużej.

— Oprócz tego, że inwestycje są składnikiem PKB, kreują potencjał wzrostu gospodarczego w przyszłości przez modernizację i wzrost konkurencyjności całej gospodarki. Inwestycje infrastrukturalne wpływają na poprawę warunków prowadzenia działalności gospodarczej — tłumaczy Łukasz Tarnawa.

Jak zauważa Marcin Mróz, inwestycje są niezbędne, by utrzymać 5-procentowe tempo wzrostu gospodarczego.

— Jeśli chcemy tego dokonać przy wzroście zdolności produkcyjnych gospodarki i bardzo dużym wykorzystaniu mocy wytwórczych, musimy zwiększać wydajność właśnie przez inwestycje. Bez nich napotkamy mur nie do przejścia — uważa ekonomista Fortis Banku.

Pytanie Pulsu

Czy polskie firmy nadal będą skłonne do inwestycji?

Stanisław Rosnowski

prezes Elstar Oils

Tak. Nasza spółka szybko się rozwija, więc zamierzamy inwestować. Kończymy budowę zakładu produkującego estry metylowe (komponenty do biopaliw) o wydajności 100 tys. ton rocznie. Jeszcze w tym kwartale chcielibyśmy przeprowadzić rozruch fabryki, która kosztowała 45 mln zł. Na tym nie koniec. W kolejnych trzech latach inwestycje mogą pochłonąć 120 mln zł. Zamierzamy m.in. zwiększyć moce przerobowe rzepaku, który jest naszym głównym surowcem do produkcji biopaliw oraz wyrobów spożywczych.

Bogusław Kowalski

prezes Graala

Tak. Chcemy w pełni wykorzystać koniunkturę w gospodarce. Inwestujemy na dwa sposoby. Pierwszy to przejęcia. W tym roku kupiliśmy już trzy firmy i nie były to ostatnie zakupy. Konsolidacja w branży rybnej powinna potrwać do połowy przyszłego roku. W tym czasie zamierzamy przejąć jeszcze 2-3 spółki.

Cały czas inwestujemy też w rozwój posiadanych zakładów i korzystamy z funduszy unijnych. Chcemy w tym roku wybudować dwie hale i chłodnie. Ich koszt szacujemy na 15-16 mln zł.

Dariusz Miłek

prezes CCC

Tak. Cały czas inwestujemy i przez najbliższe lata powinniśmy się dynamicznie rozwijać. Możemy uruchamiać nawet sto nowych salonów rocznie. Na wiosnę wypuścimy na rynek nową markę. Będzie to sieć salonów z tanim obuwiem. MZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu