Ekonomiści krytykują RPP za opieszałość

JKW
opublikowano: 03-03-2011, 00:00

Gospodarka już dawno zapomniała o kryzysie, a bank centralny utrzymuje "kryzysowe" stopy.

Gospodarka już dawno zapomniała o kryzysie, a bank centralny utrzymuje "kryzysowe" stopy.

Główny Urząd Statystyczny znowu przyniósł dobre wieści z gospodarki. W IV kwartale 2010 r. polski PKB rósł w tempie 4,4 proc. rocznie. Wzrost gospodarczy jest już prawie tak wysoki, jak przed upadkiem banku Lehman Brothers. Nominalnie w kwartale Polska wyprodukowała towary i usługi za 397 mld zł — najwięcej w historii.

Noga na gazie…

— To są dobre dane. Pokazują, że gospodarka konsekwentnie idzie po drodze szybkiego wzrostu — komentuje Aleksandra Świątkowska, ekonomistka PKO BP.

Jak zwykle, dobre wyniki zawdzięczamy głównie wydatkom zwykłego Kowalskiego. Konsumpcja rośnie w tempie 4,1 proc. rocznie (dwukrotnie szybciej niż na początku 2010 r.). Najpierw broniła gospodarkę przed kryzysem, teraz ciągnie ją w górę.

— Konsumenci wydają coraz więcej, bo ich sytuacja finansowa się poprawia — zatrudnienie i wynagrodzenia przyspieszają. W kolejnych kwartałach konsumpcja ma szanse dalej przyspieszać —uważa Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao.

Ożywienie gospodarcze to zwykle dobre podłoże dla wzrostu inflacji. Tak jest i tym razem. W styczniu inflacja wzrosła z 3,1 do 3,8 proc. Mimo to Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie dokręca monetarnej śruby. Na zakończonym wczoraj posiedzeniu zostawiła stopy procentowe bez zmian. Główna nadal wynosi 3,75 proc. Od czerwca 2009 r., kiedy spadła do najniższego poziomu w historii (3,5 proc.), poszła w górę tylko raz —w styczniu 2011 r. — o 0,25 pkt proc.

"Dokonana podwyżka, niepewność popytu konsumpcyjnego, brak sygnałów ożywienia inwestycji, umiarkowana presja płacowa i wzrost bezrobocia zmniejszają ryzyko utrwalenia się inflacji" — tłumaczy się RPP w komunikacie.

…zamiast hamulca

Coraz więcej ekonomistów ma jednak zastrzeżenia do działań RPP. Ich zdaniem, monetarną śrubę powinno się dokręcać znacznie ostrzej.

— Decyzje RPP nie tylko nie wyprzedzają przyszłej sytuacji, co jest zadaniem władz monetarnych, ale są wręcz spóźnione o około 3 miesiące. Taka postawa rodzi ryzyko, że złoty będzie słabł, a oczekiwania inflacyjne ludności pójdą w górę. Oba zjawiska umacniają inflację — mówi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

Marek Belka, przewodniczący RPP, tłumaczył wczoraj, że inflacja rośnie głównie dlatego, że w górę poszły ceny paliw i energii, na które polityka pieniężna nie ma wpływu.

— Rozumiem ten argument, ale boję się, że poziom inflacji nie pozwala już na strategię "poczekamy, zobaczymy". Tym bardziej że pensje przyspieszają i nic nie wskazuje na to, by dynamika cen miała zwalniać —mówi Marcin Mrowiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu