Czytasz dzięki

Ekonomiści Santander: regułę wydatkową trzeba będzie prawdopodobnie czasowo zawiesić

  • PAP
opublikowano: 19-03-2020, 15:30

W związku z realizacją "Tarczy Antykryzysowej" Stabilizująca Reguła Wydatkowa prawdopodobnie będzie musiała być czasowo zawieszona, przez ogłoszenie stanu nadzwyczajnego albo zmianę prawa, uważają ekonomiści banku Santander.

Ekonomiści banku Santander zwrócili uwagę w czwartkowym komunikacie, że wartość przedstawionego przez rząd w środę programu ratunkowego "Tarcza antykryzysowa" oszacowanego na 212 mld zł stanowi ok. 9 proc. PKB. W tym 67 mld zł stanowią faktyczne wydatki sektora finansów publicznych (ok. 3 proc. PKB), 75 mld zł to narzędzia płynnościowe ze strony rządu a 70 mld zł wsparcie płynności przez NBP.

"Większość zaprezentowanych działań jest potrzebna i powinna pomóc złagodzić negatywne skutki gospodarczego szoku wywołanego przez epidemię Covid-19. W szczególności działania chroniące pracowników/konsumentów, stanowiące wsparcie dla firm i zapewniające płynność oraz płynne finansowanie zasługują na pozytywną ocenę" - ocenili ekonomiści Santandera.

Zaznaczyli jednak, że w porównaniu z programami ogłoszonymi przez inne kraje europejskie, rozmiar "Tarczy Antykryzysowej" jest raczej umiarkowany. W przypadku Niemiec i Hiszpanii programy pomocowe stanowią 15 proc. PKB, Włochy - 18 proc., a Francji - ok. 20 proc. Choć, jak przyznano, rząd zadeklarował, że program będzie powiększany jeśli zaburzenia wywołane wirusem okażą się poważniejsze niż zakładano.

Ekonomiści Santandera uważają, że w polskim programie brakuje m.in. likwidacji lub zawieszenia podatku bankowego, albo chociaż „zafiksowania" go na ustalonym poziomie. Pozwoliłoby to uniknąć "karania banków" za powiększanie bilansu, gdy zdecydują się stymulować akcję kredytową, korzystając z dodatkowych gwarancji i instrumentu TLTRO zapowiedzianego przez NBP.

Innym, ich zdaniem, potencjalnie użytecznym działaniem mogłoby być uwolnienie pieniędzy na firmowych rachunkach split payment VAT, co poprawiłoby płynność firm i pomogło w walce z zatorami płatniczymi.

Ocenili, że kwota 30 mld zł w nowym funduszu inwestycji publicznych, który ma realizować wydatki na infrastrukturę, szkoły, szpitale, cyfryzację, transformację energetyczną i ochronę środowiska, jest spora, stanowi równowartość ok. 2/3 łącznych wydatków inwestycyjnych sektora publicznego z 2019 r.). Zastrzegli, że wpływ działania tego instrumentu da się odczuć dopiero później, gdy zostaną już zniesione obostrzenia epidemiologiczne w gospodarce.

Zdaniem przedstawicieli Santandera trudno zakładać, że całość wydatków uda się zrealizować w tym roku, ponieważ projekty infrastrukturalne zwykle wymagają czasu. Nie jest też jasne, czy fundusz będzie podlegał pod Stabilizującą Regułę Wydatkową (SRW), czy też będzie z niej wyłączony jak Fundusz Solidarnościowy.

"Tak czy inaczej, SRW najprawdopodobniej będzie musiała być czasowo zawieszona - albo przez ogłoszenie stanu nadzwyczajnego albo przez zmianę prawa umożliwiającą taki ruch podczas epidemii koronawirusa. Program pomocowy prowadzić będzie do pogorszenia sytuacji fiskalnej w 2020 r." - napisano w komentarzu.

Według nich bez nowelizacji tegorocznego budżetu się nie obejdzie, ale rząd nie zamierza jej robić przed połową roku, żeby dać sobie czas na lepsze rozeznanie sytuacji gospodarczej, zwłaszcza, że Ministerstwo Finansów wciąż ma dużą "poduszkę płynnościową".

"Jeśli wydatki pójdą w górę o ponad 60 mld zł, we wpływach podatkowych pojawi się niedobór na ok. 30 mld zł wobec planu (przy założeniu szoku dla realnego PKB rzędu -3 pkt. proc.) i nie pojawi się część z planowanych dochodów jednorazowych (np. wpłata opłaty przekształceniowej OFE z uwagi na prawdopodobne przesunięcie zmian, możliwe mniejsze wpływy z aukcji CO2), to deficyt w br. mógłby wyraźnie przekroczyć 100 mld zł" - obliczyli ekonomiści.

W ich ocenie przynajmniej część tej luki mogłaby być pokryta ze środków unijnych wyasygnowanych na walkę z epidemią (Coronavirus Response Initiative, w ramach których Polsce przyznano 7,4 mld euro). Potrzeby pożyczkowe mogłyby zatem wzrosnąć o ok. 70 mld zł.

Zwiększona podaż obligacji prawdopodobnie zostanie zaabsorbowana głównie przez krajowe banki komercyjne. Pomoże w tym, miejmy nadzieję, uruchomienie programu skupu papierów rządowych przez NBP" - podsumowali.

W środę, po posiedzeniu Rady Gabinetowej poświęcona pakietowi pomocowemu dla gospodarki w związku z negatywnymi skutkami epidemii koronawirusa, premier Mateusz Morawiecki poinformował o powstaniu projektu pod nazwą: Gospodarcza i społeczna tarcza antykryzysowa dla bezpieczeństwa przedsiębiorstw i pracowników w związku z pandemią wirusa SARS-Cov-2.

Szacunkowa wartość pakietu to ok. 212 mld zł. Pięć filarów pakietu tworzy: obrona przed utratą miejsc pracy, wsparcie dla służby zdrowia, bezpieczeństwo systemu finansowego, wsparcie dla przedsiębiorców i inwestycje publiczne. (

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy