Ekonomiści: wzrost inwestycji firm to pozytywny sygnał

PAP
22-08-2018, 17:16

Odnotowany przez GUS wzrost nakładów inwestycyjnych przedsiębiorstw w I półroczu 2018 r. o 10,3 proc. to pozytywny sygnał w kierunku przywrócenia równowagi w gospodarce, ale za wcześnie, by mówić o trendzie - oceniają ekonomiści.

Zgodnie z opublikowanymi w środę przez GUS danymi, nakłady inwestycyjne przedsiębiorstw po I półroczu 2018 r. wzrosły - w cenach stałych - o 10,3 proc. rok do roku. W I kwartale br. wzrost wyniósł 6,6 proc. - podał GUS. Wyższe niż przed rokiem były zarówno nakłady na budynki i budowle - wzrost o 15,2 proc., jak i na maszyny, urządzenia techniczne i narzędzia - wzrost o 10,6 proc.

Przyspieszenie inwestycji było zgodne z oczekiwaniami, ale sam wynik jest powyżej tych oczekiwań - powiedział PAP ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula Marian Szołucha. Dodatkowo został osiągnięty przy stabilnych cenach, więc ma wymiar nie tylko nominalny, ale i realny - zauważył.

W ocenie Szołuchy, poprawia się kondycja strony podażowej, po kilkunastu miesiącach przewagi strony popytowej w gospodarce, kiedy to konsumpcja była niekwestionowanym liderem wzrostu. "Żeby sytuacja ta np. nie wywołała niebezpiecznej inflacji wszyscy czekaliśmy na takie dane, jak te" - zaznaczył. W jego ocenie, do takich wyników przyczyniła się dobra koniunktura, dobra kondycja gospodarki, ale także polityka rządu. Do roku 2017 wzmacniała ona stronę popytową i konsumpcję, obecnie rozpoczęto realizację pomysłów, które przyniosły ulgę przedsiębiorcom, zderegulowały nieco gospodarkę, co pozwoliło utrzymać równowagę - ocenił Szołucha.

Podkreślił jednocześnie, że w strukturze wzrostu inwestycji rzuca się w oczy, że najwięcej inwestycji jest w budownictwie, ale też coraz więcej przedsiębiorcy wydawali na maszyny i urządzenia. "To bardzo istotne, ponieważ takie inwestycje w mechanizację, robotyzację, nowe, bardziej efektywne technologie to sposób na to, żeby polska gospodarka poradziła sobie z problemami braku, czasem fizycznego, rąk do pracy na rynku" - zaznaczył. Żeby tym problemom zaradzić, niezbędne są inwestycje właśnie w nowe maszyny, urządzenia, technologie, które pozwalają z jednej zainwestowanej jednostki uzyskać więcej efektu, a więc i więcej zapłacić pracownikowi - wskazał Marian Szołucha.

Ekonomista Cezary Mech, były wiceminister finansów zauważył jednak, że wzrost następuje po bardzo długim okresie koniunktury, a jednocześnie po trwającym od początku 2016 r. okresie spadków i stagnacji w inwestycjach. "To może być jakiś pozytywny sygnał, że znaczące wykorzystanie środków produkcji znajduje przełożenie na zwiększenie nakładów inwestycyjnych. Na razie jednak ten wymiar jest na poziomie jeszcze niższym niż w okresie 2014-2015, więc trudno powiedzieć, czy to jest początek jakiegoś trwałego wzrostu, który jeszcze przyspieszy, czy też wydarzenie o charakterze jednostkowym" - powiedział PAP Mech. Biorąc pod uwagę efekt bazy, jest zbyt wcześnie, by przesądzać - dodał.

Jak podkreślał, dla gospodarki oczywiście byłoby korzystne, gdyby to był początek przyspieszenia nakładów inwestycyjnych, jednak koszty wynagrodzeń nie przejawiają takiej dynamiki wzrostowej, która wymuszałaby znaczące nakłady inwestycyjne. "Wydaje się, że w tym momencie to pozytywny sygnał wychodzenia z sytuacji, kiedy były nawet spadki nakładów inwestycyjnych. Należałoby mieć nadzieję, że będzie to zjawisko trwałe, aczkolwiek stagnacyjny udział wynagrodzeń w strukturze kosztów może oznaczać, że podmioty gospodarcze nie mają zbyt dużej motywacji, by dokonywać znaczących wzrostów nakładów inwestycyjnych" - ocenił Cezary Mech.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Ekonomiści: wzrost inwestycji firm to pozytywny sygnał