Eksperci: 22 mld zł ma kosztować polską gospodarkę wzrost cen energii

PAP
opublikowano: 25-10-2018, 19:02

Wzrost cen energii elektrycznej w 2019 r. będzie kosztował polską gospodarkę prawie 16 mld zł, w 2020 r. - 22 mld zł wobec 2016 r. - wyliczyli eksperci Instytutu Jagiellońskiego. Dodali, że dla porównania, roczny budżet na naukę i szkolnictwo wyższe to ok. 25 mld zł.

Na rynku europejskim rosną hurtowe ceny energii elektrycznej. To przed wszystkim wynik wzrostu cen europejskich uprawnień do emisji gazów cieplarnianych spowodowany reformą systemu handlu emisjami ETS. Do tego rosną ceny węgla kamiennego. Od końca 2017 r. koszt uprawnień do emisji tony dwutlenku węgla wzrósł z 6 euro do 20–21 euro obecnie, w szczycie kosztowały one ponad 25 euro. Eksperci Instytutu Jagiellońskiego nie mają wątpliwości - ceny uprawnień do emisji będą rosnąć.

Tymczasem - jak mówił w czwartek prezes Instytutu Jagiellońskiego Marcin Roszkowski - nasza energetyka w 80-proc. oparta jest na węglu kamiennym i brunatnym. Ciepłownictwo - w ponad 95 proc. "To oznacza, że ceny uprawnień CO2 bardzo mocno wpływają na ceny energii" - podkreślił. W jego opinii reforma EU ETS będzie wpływać na ceny energii w Polsce jeszcze bardziej. Dotąd bowiem polska energetyka konwencjonalna korzystała ze stale malejącej liczby darmowych uprawnień do emisji. W przyszłym roku system ten będzie wygaszony, a to oznacza, że trzeba będzie ponosić koszty drożejących pozwoleń.

Eksperci Instytutu wyliczyli, że już w br. konkurencyjność polskiego przemysłu na tle sąsiadów znacznie się pogorszyła. "W Polsce w lipcu tego roku koszt 1 MWh wynosił dla dużego odbiorcy około 69 euro, w Czechach 57 euro, a w Niemczech - przy uwzględnieniu rekompensaty - tylko 38 euro" - podano.

Najsilniej wzrosty cen energii odczuwać będą sektory chemiczny hutniczy, przemysł elektromaszynowy oraz w górnictwo. W opinii analityków Instytutu "remedium" mogłyby być tzw. grupy zakupowe, choć - jak wskazali - przykład sprzed paru dni pokazał, że potrzebne będzie wypracowanie nowego modelu funkcjonowania grup zakupowych. Chodzi o rozwiązanie się grupy zakupowej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii z powodu zbyt wysokich cen energii elektrycznej zaoferowanych przez spółki.

Jak wskazali eksperci, rosnące ceny energii w niełatwym położeniu stawiają sprzedawców energii "z jednej strony ceny, które oferują odbiorcom końcowym, muszą przenosić koszty energii wynikające z cen na rynku hurtowym, z drugiej muszą tak realizować politykę cenową, by nie doprowadzić do ucieczki przemysłu z Polski czy wręcz upadku niektórych gałęzi gospodarki".

"Warto także zwrócić uwagę na sytuację operatorów systemów dystrybucyjnych, którzy z jednej strony przejmują na siebie wiele ryzyk związanych z systemem (w tym np. dodatkowe koszty generowane przez firmy, które nie optymalizują energochłonności lub profilu poboru), a z drugiej strony mogą doświadczyć niższego poziomu wolumenu dystrybuowanej energii (a co za tym idzie spadku poziomu przychodu regulowanego) ponieważ niektórzy odbiorcy – z pobudek ekonomicznych – mogą decydować się na redukowanie poboru energii elektrycznej" - przekonują analitycy Instytutu Jagiellońskiego.

Jak mówił Roszkowski, Polska potrzebuje zintegrowanego planu działań na rzecz energii i klimatu. "Apelujemy o budowę nowego miksu energetycznego" - mówił. W jego ocenie powinno w nim być więcej OZE, na przełomie lat 20 i 30 XXI w., przede wszystkim offshore, bilansowany gazem.

"50 - 60 proc. miksu (energetycznego - PAP) opartego na OZE i gazie, z wygaszaniem węgla (zmniejszaniem udziału w miksie - PAP), będzie jakimś kierunkiem. Do tego powinny dojść źródła kogeneracyjne i taki miks (energetyczny), który doprowadzi Polskę do zrównania z unijną średnią emisyjności" - powiedział.

W jego ocenie w Polsce nie ma szansy na powstanie elektrowni atomowej. "Nie ma takiej możliwości - wybudowanie dwóch bloków po 2400 MW za 70 mld zł przy obecnej wartości polskiej elektroenergetyki szacowanej na ok. 30 mld zł, jest fizycznie niemożliwe" - powiedział.

Również plany budowy bloku węglowego w elektrowni w Ostrołęce, co zapowiada resort energii, są - jego zdaniem -"kuriozalne".

"Mamy trwałą zapaść w sektorze, który dotyka 47 proc. naszego wytwarzania, czyli w sektorze węgla kamiennego. Cena (tony węgla - PAP) jest na poziomie 100 dol., my wydobywamy - to są dane z września - po 87 dol. za tonę, lecz nie jesteśmy w stanie go przewieść, skandalicznie wysoko rośnie import; tylko w lipcu ściągnęliśmy 28 proc. z zagranicy. Budowa bloków takich jak (planowane- PAP) w Ostrołęce jest kuriozalne" - mówił

Jak mówił, w Polsce "nie ma węgla". "Jeśli zbudujemy instalację na węgiel kamienny, którego nie mamy, to - de facto - robimy transfer na teren Federacji Rosyjskiej. Import z FR wzrósł - według wrześniowych danych - dwukrotnie. Budowa elektrowni w Ostrołęce jest kompletnie bez sensu" - podkreślił Roszkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Eksperci: 22 mld zł ma kosztować polską gospodarkę wzrost cen energii