Eksperci wątpią w sens fuzji NFI

Kamil Zatoński Grzegorz Nawacki
opublikowano: 16-04-2008, 00:00

Jest wiele spółek, które chętnie weszłyby na giełdę, przejmując uprawnione do zwolnień podatkowych fundusze.

Plany Pierwszego NFI, Victorii i Fortuny rozpaliły inwestorów

Jest wiele spółek, które chętnie weszłyby na giełdę, przejmując uprawnione do zwolnień podatkowych fundusze.

Trzy NFI królowały na wczorajszej sesji: akcje Victorii zdrożały o 38,43 proc., Pierwszego o 33,33 proc., a Fortuny o 18,63 proc. Handel był wyjątkowo aktywny: wolumen obrotu akcjami najmniej płynnego Pierwszego NFI 18- -krotnie przekroczył średnią z ostatnich trzech miesięcy. Właściciela zmieniło też 4,4 proc. akcji Victorii (osiem razy więcej niż trzymiesięczna średnia) i prawie 6 proc. kapitału najbardziej płynnej Fortuny.

Kierunek: medycyna

Taką reakcję wywołała zapowiedź połączenia trzech funduszy. Po fuzji pozostanie Victoria i realizować będzie strategię przygotowaną przez zarząd Fortuny. „PB” jako pierwszy odkrył, że fundusz będzie działał w sektorze medycznym. Nasze nieoficjalne informacje potwierdził niedawno prezes spółki.

— Nowa strategia spółki związana będzie z sektorem medycznym — mówił 7 kwietnia na łamach „PB” Yair Segal, prezes NFI Fortuna.

Czy fuzja związana jest właśnie z tymi planami?

„Z uwagi na fakt, iż majątek posiadany przez każdy z funduszy nie jest wystarczający do podjęcia nowej działalności gospodarczej na istotną skalę, połączenie funduszy umożliwi stworzenie jednego podmiotu dysponującego skumulowanymi środkami finansowymi wystarczającymi do podjęcia takiej działalności z korzyścią dla akcjonariuszy wszystkich łączących się funduszy” — czytamy w komunikacie uzasadniającym połączenie.

Rzeczywiście, wejście w medycynę wymaga kapitału. W sumie w kasie „jedynki”, „piątki” i „trzynastki” znajduje się 25 mln zł i tyle mniej więcej wynosi wartość aktywów netto, bo podmioty nie mają praktycznie żadnych zobowiązań. Tyle że — zdaniem ekspertów — wyjaśnianie fuzji skumulowaniem gotówki nie jest przekonujące.

— Z biznesowego punktu widzenia ta decyzja nie ma sensu. Każdy NFI ma potężny atut w postaci zwolnienia podatkowego. Jest wiele spółek, które chętnie weszłyby na giełdę, przejmując NFI. Właściciel mógłby na tym zarobić przynajmniej kilkanaście milionów — mówi proszący o anonimowość ekspert.

Ile potencjalny kupiec mógłby zapłacić za przejęcie NFI? To zależy od wielkości przejmującego. NFI są bowiem dobrym wehikułem inwestycyjnym. Dochody, które osiągną z dywidend i udziału w zyskach firm, są zwolnione z podatku. A to dla przedsiębiorstw kusząca wizja — dla spółki, która ma 200 mln zł przychodów i 20 mln zł zysku brutto, zwolnienie z podatku oznacza prawie 4 mln zł oszczędności rocznie.

Nic się nie zmieni

Plan połączenia zakłada, że posiadacze jednej akcji 01NFI otrzymają 1,2 akcji Victorii. Z kolei właściciele jednego papieru Fortuny dostaną 1,33 akcji „piątki”. Co ciekawe, parytety wymiany akcji wyliczono tak, że po emisji łączne zaangażowanie czterech podmiotów, które dziś kontrolują dawne NFI, wyniesie 50,1 proc. To dokładnie tyle samo, ile akcji Victorii ma obecnie Keystar Holdings.

Kamil Zatoński

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu