Ekspert: zmiana przepisów prowadzących do wyłudzeń VAT to przede wszystkim zadanie KE

opublikowano: 04-05-2018, 09:25
aktualizacja: 04-05-2018, 09:31

Praprzyczyna wyłudzeń VAT leży w przepisach UE, a ich zmiana to przede wszystkim zadanie Komisji Europejskiej, pojedyncze państwo członkowskie nie może ich uchylić - mówi w rozmowie z PAP partner w Crido Taxand Roman Namysłowski. Jego zdaniem trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego KE nie podjęła zdecydowanych działań, aby wyeliminować patologie, kiedy zaczęły być widoczne.

PAP: Czy możliwe jest, że straty budżetu państwa w VAT w latach 2007-2015 wyniosły 200-250 mld zł?

Roman Namysłowski, partner w Crido Taxand: Jeżeli w latach, kiedy luka w VAT była największa, straty szacowano na kwotę 40-60 mld zł rocznie, to jest to możliwe. Oczywiście należy zakładać, że na początku tego okresu miała nieco mniejsze rozmiary. W to obliczenie wbudowany jest fakt, że luka narastała.

PAP: Co spowodowało jej narastanie?

R.N.: Proces erozji wpływów budżetowych postępował wraz z nauką oszustów, jak skutecznie wyłudzać podatek. Ale trzeba pamiętać, że mówimy o całkowitej luce w VAT, która opisuje ogół zjawisk prowadzących do powstania różnicy pomiędzy spodziewanymi wpływami z VAT, biorąc pod uwagę wielkość gospodarki a faktycznymi wpływami. Na naszym podwórku trudno znaleźć jakieś opracowanie, rozkładające to pojęcie na czynniki pierwsze. Te 40-60 mld zł strat to bowiem nie efekt wyłudzeń tylko kilku czynników - niewykluczone, że połowę albo więcej stanowi szara strefa. Rozbicie luki w VAT na poszczególne składowe pozwoliłby nam lepiej określić jej przyczyny. Brytyjczycy w swoich opracowaniach wskazali na cztery, czy pięć przesłanek strat w VAT; oprócz wyłudzeń i szarej strefy zwrócili uwagę np. na obejście prawa czy niepłacenie podatku wykazanego w deklaracji. Niemniej na pewno wyłudzenia i szara strefa to dwa główne źródła luki w VAT.

PAP: Można powiedzieć w jakiej części te dwa czynniki mogą być odpowiedzialne za wielkość luki?

R.N.: Nie widziałem w Polsce badań, które wyliczałyby precyzyjnie tę wartość. Intuicyjnie mogę ocenić, że to zdecydowana większość całej luki.

PAP: Jaka była, czy jest przyczyna przestępczości w VAT, gdzie tkwi problem?

R.N.: Problem tkwi w przepisach Unii Europejskiej, niestety. W 1993 r. wprowadzono tymczasowy mechanizm rozliczeń VAT w transakcjach towarowych między krajami członkowskimi. Miał obowiązywać cztery lata, a obowiązuje do dziś. Zgodnie z nim w kraju wysyłki nie ma VAT z powodu zerowej stawki podatku. W konsekwencji, w drugim nabywca dysponuje towarem nieobciążonym VAT-em. Nie ma motywacji, aby prawidłowo rozliczać podatek, bo nie ma co odliczyć. Po sprzedaży dysponuje całym podatkiem należnym, który stanowi dla niego pokusę do wyłudzenia. To praprzyczyna przestępczości w VAT.

PAP: Czy, Pana zdaniem, poprzednia ekipa w resorcie finansów miała świadomość skali wyłudzeń VAT i ich przyczyny?

R.N.: Myślę, że ta świadomość narastała, o czym świadczą choćby działania Ministerstwa Finansów. Najpierw wprowadzono odwrotne obciążenie w handlu złomem, gdyż zorientowano się, że jest on wykorzystywany do wyłudzeń, potem odwrotny VAT na stal, solidarną odpowiedzialność w handlu paliwami itp. Na pewno dziś mamy - i Ministerstwo Finansów ma - dużo większą wiedzę na temat mechanizmów wyłudzeń.

Dziś też wiadomo, że mamy do czynienia nie z przedsiębiorcami, ale zorganizowanymi grupami przestępczymi, które wykorzystują słabości systemu VAT. Grupy te migrują z kraju do kraju. Jeżeli w jakimś państwie kończy się możliwość wyłudzeń bo np. wprowadzono odwrotne obciążenie, albo działania służb skarbowych państwa są skuteczne, przestępcy przenoszą się do kraju słabszego, który nie ma mechanizmów ochronnych. Na pewno wcześniej świadomość wyłudzeń VAT uzyskały służby skarbowe na Zachodzie, gdzie proceder ten pojawił się wcześniej. Polska przystąpiła do UE w 2004 r. a wyłudzenia VAT i nieprawidłowości zaczęły się nieco wcześniej.

PAP: Czy rozwiązania wprowadzane przez poprzednią ekipę były skuteczne, nie zostały wprowadzone za późno?

R.N.: Na pewno dziś w wielu przypadkach proces legislacyjny jest dużo szybszy. Czasami odbija się to negatywnie na jakości przepisów, ale jednak pokazuje, że można szybko procedować. Musimy jednak pamiętać, że VAT jest podatkiem zharmonizowanym i w pierwszej kolejności do Komisji Europejskiej należy obowiązek załatwienia tej sprawy. Ja postawiłbym pytanie - dlaczego po czterech latach działania tego systemu, kiedy patologie zaczęły być już widoczne, KE nie podjęła zdecydowanych działań, które by je wyeliminowały.

Po pierwsze oczekiwałbym więc reakcji Komisji Europejskiej i wprowadzenia odpowiednich rozwiązań. Ich jednak nie było ze strony KE, a jak rekomendacje się pojawiały to z opóźnieniem. Jeżeli problemem jest konstrukcja transakcji VAT w dostawach wewnątrzwspólnotowych, to takiego rozwiązania pojedyncze państwo członkowskie nie może uchylić. To wymaga działania ze strony KE na poziomie całej UE. Gdzie była KE przez ostatnie 20 lat?

Dopiero pracujące od 2014 r. zespoły ekspertów ds. VAT przy KE zajęły się wypracowaniem rozwiązania, które ma być wdrożone i eliminować wbudowaną w dzisiejszy system VAT nieefektywność. Prace są finalizowane. Niemniej jednak termin ich wejścia w życie to lata 20-te. Skoro wiemy, że rocznie ponad 100 mld euro ucieka do przestępców, to kolejne pytanie nasuwa się samo - dlaczego harmonogram wdrożenia jest tak rozciągnięty w czasie? Zanim zaczniemy oceniać polskie rządy trzeba zastanowić się nad działaniami KE, ich tempem, skutecznościami propozycji.

Odnosząc się do przypadku Polski, można znowu powiedzieć, że "mądry Polak po szkodzie". Nie da się ukryć, że dzisiejsza wiedza, dane liczbowe, możliwości ich weryfikacji, są bez porównania większe niż były np. dziesięć lat temu. Można się zastanawiać dlaczego wprowadzono takie, a nie inne rozwiązania, natomiast trzeba pamiętać, że VAT jest podstawowym źródłem dochodów. MF mogło więc brać pod uwagę, że nawet jeżeli 40 mld zł tracimy, to i tak 120 mld zł budżet zyskuje. +Majstrowanie+ przy VAT musi się odbywać z bardzo dużą ostrożnością, nie można przyjmować rozwiązań, co do których są wątpliwości dotyczące ich efektu dla budżetu.

To dobrze widać w obecnych działaniach MF. Zastanówmy się dlaczego, skoro podzielona płatność w VAT (split payment - PAP) jest tak dobrym narzędziem, które może skutecznie wyeliminować oszustwa, resort finansów nie idzie na całość i nie wprowadza tego rozwiązania jako obowiązkowego. Tymczasem MF chce się przyjrzeć, jak dobrowolny split payment będzie funkcjonował, jaki będzie efekt, aby wyeliminować ewentualne ukryte wady, niedociągnięcia. Wtedy będzie mógł wystąpić do KE o zgodę na obowiązkową podzieloną płatność w niektórych sektorach lub może w całej gospodarce.

Można polemizować z tym, czy podejmowane przez resort finansów działania były skuteczne, czy nie. Z dzisiejszej perspektywy łatwo jest mówić, że potrzebne były kroki dużo bardziej zdecydowane. Pewnie słuszny jest zarzut, że poprzednia ekipa nie uznała uszczelnienia VAT, jako zadanie priorytetowe, ale to nie znaczy, że nie podejmowano żadnych działań.

PAP: Czy zmiany wprowadzone przez rząd PiS nie świadczą o tym, że nie trzeba czekać na KE, bowiem system można uszczelnić na poziomie kraju, bez zmiany regulacji unijnych?

R.N.: Jak najbardziej. Gdybyśmy czekali na UE, to dalej hulałyby w Polsce mafie VAT-owskie. Pewnie się to dalej dzieje, ale na pewno w mniejszej skali.

PAP: Wzrost dochodów z VAT w ostatnich latach to zasługa właśnie tych działań legislacyjnych rządu? Jest jeszcze przestrzeń do dalszego uszczelnienia systemu?

R.N.: Ministerstwo Finansów całą zasługę w zwiększeniu dochodów budżetowych z VAT przypisuje uszczelnieniu systemu i pewnie w znacznej części ma rację. Prawdą jest, że wzrasta świadomość podatników, ostrożniej wybierają kontrahentów, prewencyjną funkcję mają też wyższe kary. Częściowo jednak wyższe wpływy z VAT wynikają ze wzrostu gospodarczego i jego struktury. Większy popyt wewnętrzny przy zmniejszającym się udziale eksportu powoduje, że więcej VAT-u zostaje w kraju.

Uważam, że nadal jest przestrzeń do uszczelnienia VAT i działania te są potrzebne. Nie powiedziałbym, że MF odniosło już pełen sukces, a luka w VAT obniżyła się na tyle, że możemy spokojnie zająć się innymi działaniami. Tym bardziej, że procentowy spadek luki w VAT, którym chwali się resort finansów, wynika po części ze wzrostu nominalnych dochodów z tego podatku.

PAP: Czy ma sens powoływanie sejmowej komisji śledczej ds. VAT? Może przynieść jakiś pozytywny efekt?

R.N. Chciałbym, aby takim pozytywnym efektem był wzrost świadomości polityków i uczestników życia gospodarczego o nieprawidłowościach w funkcjonowania systemu VAT i niektórych podmiotów w ramach tego systemu. Aby wiedzieli, że istnieje taki problem, jak luka w VAT, że ona wynika w części z wyłudzeń, że jesteśmy wspólnie odpowiedzialni za jej eliminacje. Trzeba pamiętać, że walka z przestępczością w VAT to nie tylko rola ustawodawcy. Kupując towary powinniśmy dbać o to, aby nie wspierać oszustów, zastanawiać się dlaczego coś jest tańsze. To prawda, że odpowiedzialność jest w większym stopniu po stronie prawodawcy, który określa ramy funkcjonowania państwa i systemu podatkowego, ale nie są z niej zwolnieni przedsiębiorcy. Jeżeli prace komisji spowodują wzrost świadomości po stronie urzędników, polityków, jak i obywateli odnośnie tego co robić, aby nie przyczyniać się do strat w VAT, to ja +jestem za+.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Ekspert: zmiana przepisów prowadzących do wyłudzeń VAT to przede wszystkim zadanie KE