Eksport i import na wysokich obrotach

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 29-02-2008, 00:00

Handlujące z zagranicą firmy mają za sobą dobry rok. Niestety, dla eksporterów przyszłość rysuje się mniej kolorowo.

Handlujące z zagranicą firmy mają za sobą dobry rok. Niestety, dla eksporterów przyszłość rysuje się mniej kolorowo.

W 2007 r. polski eksport mocno przyspieszył, jego wartość wzrosła o 15 proc. i wyniosła 101,1 mld EUR (prawie 384 mld zł) — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Jeszcze lepsze wyniki odnotowali importerzy — wartość sprowadzonych towarów przekroczyła 118 mld EUR (prawie 451 mld zł) i była większa niż w poprzednim roku o 17,8 proc.

Europa łapie zadyszkę

— Oba wskaźniki są bardzo pozytywne. Wysoka, dwucyfrowa dynamika oznacza dobrą koniunkturę w handlu zagranicznym. Martwi jednak dalsze pogłębianie się deficytu handlowego. To skutek słabnącej konkurencyjności polskich eksporterów (głównie na skutek rosnących jednostkowych kosztów pracy i umacniającego się złotego) oraz słabnącego popytu wśród głównych odbiorców — tłumaczy Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Jego zdaniem, różnica między wartością eksportu a importu będzie się nasilać.

— Dynamika eksportu osłabnie, ponieważ pensje w dalszym ciągu będą rosły szybciej niż wydajność pracy, a złoty utrzyma swoją silną pozycję wobec euro. W dodatku popyt w Niemczech i innych krajach Unii Europejskiej wciąż będzie słabł w związku z kryzysem w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem import utrzyma wysoki wzrost, ponieważ konsumpcja będzie szybko rosła — twierdzi Jarosław Janecki.

Pogłębiający się deficyt w obrotach towarowych to zła wiadomość dla gospodarki.

— Niekorzystny bilans w handlu będzie nakręcał deficyt na rachunku bieżącym. W ciągu roku wzrośnie z około 4 proc. do 5 proc. PKB. Taki poziom będzie już niepokojący. Choć jeszcze nie groźny — twierdzi ekonomista Societe Generale.

Nie tylko sąsiedzi

Głównym odbiorcą naszego eksportu i importu pozostały Niemcy. Struktura wymiany handlowej nieco się jednak w ciągu roku zmieniła. Na lepsze — komentują ekonomiści.

— Udział Niemiec w eksporcie wyraźnie zmalał — z 27,2 proc. do 25,8 proc. To pozytywne zjawisko, oznacza, że uniezależniamy się od wahań koniunktury naszych zachodnich sąsiadów. Na plus można też zapisać zmniejszenie się udziału importu z Rosji (z 9,7 proc. do 8,8 proc.), co świadczy o tym, że importujemy dobra coraz bardziej przetworzone — surowce (główny towar sprowadzany z Rosji) stanowi mniejszy niż przed rokiem udział w całym imporcie — mówi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

Zwiększyło się natomiast znaczenie importu z Chin, który wzrósł z 6,1 proc. do 7,2 proc.

— Oznacza to, że rośnie popyt na wyroby tańsze. Tę tendencję obserwujemy jednak w całej Unii Europejskiej — twierdzi Jarosław Janecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu