Eksport nakręca polskie firmy

RAV
opublikowano: 21-02-2011, 00:00

W styczniu przemysł nie zwolnił tempa, budowlanka postraszyła. Zdaniem ekonomistów, nie ma powodu do obaw.

W styczniu przemysł nie zwolnił tempa, budowlanka postraszyła. Zdaniem ekonomistów, nie ma powodu do obaw.

Sektor przemysłowy rozpoczął rok w dobrej formie i zdaniem ekonomistów — jest duża szansa, że w kolejnych miesiącach ją utrzyma. Produkcja przemysłowa zwiększyła się w styczniu o 10,3 proc. r/r, po wzroście o 11,4 proc. w grudniu — podał Główny Urząd Statystyczny (GUS).

Wynik okazał się lepszy od prognoz, które mówiły o 9,8-procentowej dynamice.

— Nie potwierdziły się obawy, że dodatkowy dzień wolny w święto Trzech Króli negatywnie odbije się na wynikach gospodarki. Ponadto po wzrostach produkcji w poszczególnych działach przemysłu widać, że popyt zagraniczny na polskie towary utrzymuje się na solidnym poziomie — mówi Grzegorz Ogonek, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Zdaniem Adama Czerniaka, ekonomisty Invest-Banku, to właśnie popyt zagraniczny wykręcił dwucyfrową dynamikę produkcji.

Wzrost zanotowano w 29 z 34 działów. Największy w produkcji wyrobów z pozostałych surowców niemetalicznych oraz pojazdów samochodowych, przyczep i naczep. Natomiast spadek m.in. w produkcji wyrobów tytoniowych (patrz wykres).

— Dane wyprzedzające, np. wskaźnik PMI dla przemysłu, wskazują, że w kolejnych miesiącach popyt eksportowy będzie solidny — uważa Adam Czerniak.

Podobnego zdania jest Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH, która prognozuje, że w kolejnych miesiącach dynamika produkcji przemysłowej nadal będzie dwucyfrowa.

Dodaje jednak, że rozczarowaniem okazała się budowlanka. W styczniu produkcja budowlano-montażowa urosła o 11,2 proc. r/r., tymczasem rynek obstawiał 21,8 proc.

— Patrząc na dane historyczne, w styczniu 2007 r. wzrost sięgnął 54 proc. r/r, z powodu bardzo trudnej zimy rok wcześniej. Spodziewaliśmy się podobnej sytuacje teraz, dlatego oczekiwaliśmy dynamiki na poziomie 39 proc. r/r — mówi Monika Kurtek.

Ekonomiści uspokajają jednak, że gorszy od prognoz wynik budowlanki nie powinien zaważyć na tegorocznej odbudowie inwestycji, a co za tym idzie — dynamiki PKB.

— Prognozowany wysoki wzrost gospodarki w 2011 r. [około 4 proc. — red.] jest mocno uzależniony od odbicia w inwestycjach — wyjaśnia ekonomistka Banku BPH.

Zdaniem ekonomistów, relatywnie słaby wynik budowlanki w styczniu jeszcze o niczym nie przesądza.

— Styczeń ma bardzo małą wagę przy podliczaniu rocznych inwestycji, około 10-15 proc. Największy udział ma czwarty kwartał, więc na razie możemy być spokojni — twierdzi Adam Czerniak.

I na tym koniec dobrych informacji, bo z danych GUS wynika, że inflacja cen producentów (PPI) wyniosła w styczniu 6,2 proc. r/r.

— Choć bezpośredniej zależności między wzrostem cen producentów a inflacją CPI [towarów i usług konsumpcyjnych — red.] nie ma, to pokazuje on jaka jest presja przedsiębiorców na podwyżkę cen, czyli przerzucanie kosztów na konsumentów — mówi ekonomista Invest-Banku.

Zdaniem Grzegorza Ogonka, w kolejnych miesiącach inflacja CPI wzrośnie do 4,1-4,3 proc. (3,8 proc. w styczniu).

— Dopiero w drugiej połowie roku jest szansa na spadek inflacji — uważa ekonomista ING Banku Śląskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RAV

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Eksport nakręca polskie firmy