Czytasz dzięki

Eksportowy filar przetrwał wirusa

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 14-10-2020, 22:00

Polski eksport towarów poradził sobie w trakcie pierwszej fali epidemii całkiem nieźle, co daje nadzieję, że w kolejnych miesiącach też uda się utrzymać w miarę stabilny poziom sprzedaży zagranicznej.

Spadku zapewne nie unikniemy, ale wydaje się, że w drugą falę wchodzimy z mniejszymi obawami o ciągłość łańcuchów dostaw.

W sierpniu cały polski eksport towarów był o 0,8 proc. wyższy rok do roku. Można to uznać za zjawisko zaskakująco pozytywne w tak trudnych warunkach. Przed epidemią można było oczekiwać wzrostu polskiego eksportu o ok. 3 proc. latem 2020 r., więc obecna ścieżka jest niewiele niższa niż przedepidemiczny trend.

Jest to spójne z sytuacją w globalnym handlu, która jest znacznie lepsza od kwietniowych prognoz Międzynarodowej Organizacji Handlu (WTO). W kwietniu WTO prognozowała, że światowy handel obniży się w tym roku o 15-25 proc., tymczasem dynamika eksportu na świecie wynosi około -10 proc.

Przed nami oczywiście jeszcze wiele turbulencji, ale istotny jest fakt, że nie doszło do załamania relacji handlowych. Jeżeli druga fala epidemii na świecie nie będzie znacznie mocniejsza niż pierwsza, reakcja eksportu nie powinna się istotnie różnić od poprzedniej, a jest szansa, że będzie nawet mniejsza niż po pierwszym szoku.

Szacuję, że w ciągu pół roku trwania pandemii na świecie, czyli od marca do sierpnia, eksport towarów z Polski był łącznie o 11 proc. niższy od wielkości, którą można było przewidywać przed epidemią.

Te 11 proc. uznaję za dotychczasowy koszt epidemii. Sądzę, że kolejna fala, zimowa, może wiązać się z nieco mniejszymi zaburzeniami, ponieważ łańcuchy dostaw są już nieco lepiej dostosowane, a ograniczenia na granicach nie powinny być tak duże jak wiosną. Mniejszy powinien być np. problem z fizycznym transportem towarów.

Koszt epidemii, licząc cały rok 2020, będzie wynosił ok. 8 proc. — taka będzie różnica między sprzedażą zagraniczną oczekiwaną przed epidemią a faktycznie zrealizowaną. Przed epidemią można było oczekiwać wzrostu eksportu o ok. 3 proc., a teraz trzeba liczyć się ze spadkiem o około 5 proc.

Dla oceny przyszłości polskiej gospodarki dotychczasowa relatywna odporność eksportu jest bardzo ważna, ponieważ rosnący popyt zagraniczny to jeden z głównych czynników decydujących o rozwoju Polski. Firma EY szacuje, że w ostatnich latach zdecydowana większość wzrostu popytu finalnego na produkowane w Polsce towary pochodziła z zagranicy — czy to bezpośrednio, czy pośrednio (dostawy dla eksporterów lub dostawców eksporterów itd.). Trwałe załamanie w światowym handlu postawiłoby polski model rozwojowy pod znakiem zapytania. Jest duża szansa, że tego unikniemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: IGNACY MORAWSKI, główny ekonomista „Pulsu Biznesu”

Polecane