Elektrim bez zarządu

Agnieszka Berger, Katarzyna Latek
opublikowano: 06-02-2008, 10:09

Co to oznacza? Drobni akcjonariusze raczej nie mogą liczyć na przyspieszenie ważnych dla Elektrimu decyzji, a wierzyciele mają mieszane uczucia.

Sąd uchylił zarząd własny w upadającym Elektrimie. Teraz nadzorca, po odwołaniu zarządu, będzie kierował spółką w upadłości. Domagali się tego od dawna obligatariusze Elektrimu. Wnioskowali jednak również o odwołanie Józefa Syski z funkcji nadzorcy, na co sąd nie przystał. Zamienił stryjek siekierkę na kijek? Obligatariusze twierdzą, że są zadowoleni. Zdaniem ich rzecznika, Mirosława Obarskiego, ustanowienie zarządcy daje wreszcie nadzieję na zawarcie układu i trzymanie pieczy nad majątkiem Elektrimu, na którego wyprowadzanie pozwalał zarząd.

— Wprawdzie dotychczasowe działania nadzorcy sądowego, który został teraz zarządcą masy upadłościowej, budziły wątpliwości, ale ważne dla spółki jest odsunięcie od władzy obecnego zarządu — twierdzi rzecznik obligatariuszy.


Potrzebny Herkules
Vivendi, które jest zarówno wierzycielem, jak i dłużnikiem Elektrimu, patrzy w przyszłość znacznie mniej optymistycznie.

— Józef Syska przez ostatnie miesiące nie podjął żadnych działań zmierzających do wyjaśnienia sytuacji Elektrimu i zabezpieczenia interesów wierzycieli. Mamy więc zaskakujące miliardowe wierzytelności zgłaszane przez cypryjskie spółki, jak bliżej nieznany Darimax, setki milionów, których brakuje na rachunkach Elektrimu, pojawiające się i znikające spółki zależne oraz ginące aktywa. Elektrim to stajnia Augiasza, a Józef Syska dotąd nie wykazał, że jest gotów zostać Herkulesem — twierdzi Aleksander Kobecki, doradca Vivendi ds. mediów.


Kosztowny syndyk
Józef Syska jest postacią dość kontrowersyjną. Był syndykiem upadłego Ursusa. Według Najwyższej Izby Kontroli, sprzedał zakłady po zaniżonej cenie (według nieaktualnej wyceny sprzed dwóch lat) i dopuścił się rażącego niedopełnienia obowiązków. Mimo to sąd gospodarczy przyznał mu rekordowe wynagrodzenie — 3,5 miliona złotych. W sprawie Elektrimu nadzorca podjął dotąd jedną znacząca decyzję — zgodził się na wypłacenie obligatariuszom 40 mln EUR, co mogłoby skutkować zniesieniem zabezpieczeń z majątku Elektrimu, a tym samym pozwolić spółce (czy też jej syndykowi) na sprzedaż części aktywów. Zależy na tym przede wszystkim Zygmuntowi Solorzowi, który wielokrotnie podkreślał, że zastawy nie pozwalają spółce na spłatę wierzycieli.

Nadzorca nie podzielał też podejrzliwości wierzycieli wobec żonglującego majątkiem spółki zarządu. Tłumaczył obligatariuszom na przykład, że akcje ZE PAK nie zostały wyprowadzone z Elektrimu, ponieważ wciąż należą do Embudu, który pozostaje w grupie Elektrimu.


PAK do szuflady
Akcje PAK to obecnie najbardziej wartościowe aktywa spółki i potencjalne źródło gotówki na spłatę wierzycieli. Problem w tym, że podobnie jak w przypadku większości składników majątku spółki — również wokół akcji PAK toczy się spór. Zygmunt Solorz-Żak, pośrednio kontrolujący Elektrim, po raz kolejny przystąpił do negocjacji ze skarbem państwa w tej sprawie. Pod koniec lutego strony miały przedstawić koncepcję, co dalej ze spornym pakietem. Po wczorajszej decyzji sądu nie chce już o tym rozmawiać.

— To teraz problem nadzorcy — ucina Zygmunt Solorz-Żak.

Prawnicy nie wierzą, by Józef Syska uporał się z problemem PAK.

— Nie spotkałam jeszcze nadzorcy, który wziąłby na siebie negocjowanie skomplikowanej transakcji. W grę mogłaby wchodzić najwyżej prosta sprzedaż, ale w tym przypadku, ze względu na zobowiązania wynikające z umowy prywatyzacyjnej, to chyba nie takie proste — komentuje prawniczka wyspecjalizowana w prawie upadłościowym.

Odsunięcie zarządu od kierowania Elektrimem może więc tylko odwlec rozstrzygnięcia w sprawie PAK. Zespół elektrowni wymaga pilnych decyzji inwestycyjnych na wielomiliardową skalę. Jeśli sprawy właścicielskie nie zostaną uporządkowane, to akcje należące do Elektrimu mogą systematycznie tracić na wartości.

Co dalej z Elektrimem? Czekamy na Wasze opinie na forumpb.pl!

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger, Katarzyna Latek

Polecane