Elektrim dogadał się z obligatariuszami

Agnieszka Berger, Marcin Goralewski
04-10-2002, 00:00

Zarząd Elektrimu porozumiał się z obligatariuszami co do spłaty długów. Jednak nawet jeśli giełdowy holding nie upadnie, bardzo trudno będzie mu uniknąć wyprzedaży aktywów. Oferty już napływają.

Wczoraj, drugi dzień z rzędu zarząd Elektrimu prowadził negocjacje z obligatariuszami, na temat formy spłaty sięgającego 2 mld zł długu.

— Stanowisko nasze i obligatariuszy zbliża się. Mam nadzieję, że podpiszemy porozumienie i będziemy mogli wycofać wniosek upadłościowy z sądu — mówił wczoraj wieczorem Ryszard Opara, członek zarządu Elektrimu.

Po południu rynek obiegła plotka, że strony doszły do porozumienia. Pozwoliło to na niewielki wzrost kursu akcji Elektrimu na GPW. Ostatecznie notowania zakończyły się przy cenie niespełna 2 zł za akcję, co oznacza wzrost o ponad 7 proc.

I rzeczywiście, po godzinie 19, Elektrim poinformował, że podpisał porozumienie z komitetem reprezentującym obligatariuszy co do zasad restrukturyzacji 510 mln EUR zadłużenia (ponad 2 mld zł) w sposób „umożliwiający spłatę zobowiązań”.

Wniosek z warszawskiego sądu można wycofać do dzisiaj, do godziny 15.00. Według nieoficjalnych informacji, zarząd ma podjąć taką decyzję dzisiaj rano. Wcześniej władze holdingu zapowiadały, że jeśli uda się porozumieć z wierzycielami, to tak właśnie uczynią. Chodzi przede wszystkim o gwarancje, że obligatariusze już po wycofaniu wniosku nie zdecydują się sami złożyć podobnego. Dodatkowo wierzyciele mieliby się zobowiązać, że nie poproszą sądu o zabezpieczenie ich roszczeń na majątku spółki.

Niezależnie od końcowego efektu, los polskiej spółki wydaje się jednak przesądzony. Nasi rozmówcy, związani z holdingiem, twierdzą, że wszystkie aktywa firmy zostaną sprzedane. O takiej możliwości wspominał zresztą Wojciech Janczyk, prezes Elektrimu na swojej pierwszej konferencji prasowej. Po spłacie długów, akcjonariusze podzielą między siebie gotówkę. Scenariusz wyprzedaży spółki zrealizuje albo zarząd, albo syndyk masy upadłościowej. Skarb Państwa nie ma co liczyć na kary związane z niewywiązaniem się Elektrimu z inwestycji w Zespole Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. W przypadku upadłości Elektrimu, umowa prywatyzacyjna straci bowiem moc. Błędne okazują się twierdzenia władz holdingu, którzy w czasie negocjacji z obligatariuszami mówili, że upór wierzycieli może doprowadzić do upadku spółki, a wówczas nie otrzymają oni zbyt dużo pieniędzy, bo Skarb Państwa wystąpi o odszkodowanie. Sam PAK również nie ma się z czego cieszyć. Niedawna wizyta Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu, w elektrowni, nie poprawiła humorów zarządowi spółki. Skończyło się na kurtuazyjnej wymianie zdań.

Niepewny los PAK i brak środków na kontynuację budowy nowego bloku energetycznego o mocy 460 MW może doprowadzić do błyskawicznej upadłości dwóch innych spółek z energetycznej grupy Elektrimu — Megadexu i Rafako. Megadex jest generalnym wykonawcą inwestycji znanej jako Pątnów II, której pełen koszt szacowany jest na 400 mln USD (blisko 1,7 mld zł). Najdroższa część kontraktu — warta blisko 300 mln USD dostawa turbiny i kotła — przypada na dwóch podwykonawców — Alstom i Rafako. Ewentualne niezrealizowanie inwestycji będzie się wiązało z zapłatą kar kontrahentom, nie postawi to jednak na nogi fabryki kotłów z Raciborza, dla której zamówienie z ZE PAK to około 65 proc. przychodów.

— Dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie inwestora branżowego do Megadexu. Wzmocnienie generalnego wykonawcy zostałoby z pewnością pozytywnie odebrane przez banki. Spółką interesował się m.in. Siemens i Budimex, a także fundusz venture capital Enterprise Investors. Nie ma jednak szans, aby ktokolwiek zdecydował się inwestycję w Megadex bez gwarancji, że kontrakt na Pątnów II będzie realizowany — twierdzi anonimowy rozmówca zbliżony do władz holdingu.

Stosunkowo najłatwiejsze będzie pozbycie się przez firmę jedynego z energetycznych aktywów, które nie „wisi” na kontrakcie z ZE PAK — Elektrimu Volt. Nieoficjalnie wiadomo, że na spółkę handlową, która zajmuje się sprzedażą energii produkowanej głównie przez PAK i Elektrownię Rybnik, pojawiła się już przynajmniej jedna oferta. Złożył ją belgijski Electrabel, inwestor w Elekrowni Połaniec. Belgowie zaproponowali za Volt wysoką cenę — 32 mln EUR (blisko 140 mln zł), postawili jednak twarde warunki. Zażądali 10-letniej umowy na dostawę energii z ZE PAK i gwarancji 4-proc. marży brutto na sprzedaży.

— List, który zarząd Elektrimu otrzymał od Belgów, trudno nazwać ofertą. Proponowane warunki są absolutnie nie do przyjęcia. Zarząd nawet nie powinien rozpatrywać tej propozycji — komentuje Zbigniew Jakubas, członek rady nadzorczej holdingu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger, Marcin Goralewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Elektrim dogadał się z obligatariuszami